- Jeżeli będziemy robić tylko mniej innowacyjne projekty, dedykowane tylko na rynek krajowy, to nie zaistniejemy na świecie i nie będziemy w stanie poprawić swojej pozycji międzynarodowej. - zaznacza w drugiej części rozmowy Marta Winiarska, prezes zarządu Polskiego Związku Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed.
Odnosząc się do wątku finansowania, czy uważa Pani, że program Rządowego Planu Rozwoju Sektora Biomedycznego, założony na ten konkretny czas, czyli do 2031 roku, pozwoli wystarczająco pokryć dzisiejsze zapotrzebowanie na sfinansowanie projektów biomedycznych?
Każda dodatkowa możliwość finansowania projektów, biorąc pod uwagę, że strategicznie określiliśmy, w jakim kierunku chcemy podążać i jakie działania powinniśmy podejmować, żeby Polska zaczęła być obecna również w obszarze leków innowacyjnych, leków oryginalnych, jest bardzo przydatne i potrzebne. Jako przykład mogę tutaj podać zapowiadany na najbliższy czas konkurs z alokacją w wysokości 250 mln zł na rozwój nowych terapii komórkowych i w oparciu o preparaty białkowe, co jest i dużą, i małą kwotą. Na pewno jest to kwota, która może pozwolić rozwinąć się kilku projektom, prawdopodobnie nie od samego początku do samego końca, gdyż wymaga to jednak większych nakładów finansowych, niemniej jednak taka ilość środków pozwoli zacząć lub kontynuować swobodnie pracę nad kilkoma projektami.
Projekty badawczo-rozwojowe, tak jak już mówiliśmy, obarczone są dużym ryzykiem. Nie wszystko da się przewidzieć, to jest praca z żywym organizmem. Projekty biotechnologii medycznej znacznie różnią się na przykład od projektów inżynieryjnych, gdzie znacznie więcej kwestii da się przewidzieć. W praktyce mniej więcej 1 na 8000 cząsteczek staje się lekiem, dlatego też powinniśmy prowadzić tych projektów jak najwięcej, ponieważ w ten sposób dajemy sobie większe szanse powodzenia w skali sektora. Jako przykład można w tym miejscu podać firmę BioNTech, która przez 12 lat mimo prowadzonych stale projektów przynosiła straty, aż do momentu kiedy wspólnie z firmą Pfizer stworzyła szczepionkę przeciwko Covid-19.
Nagle okazało się, że jeden projekt z nawiązką zwraca wszystkie poniesione inwestycje, zarówno publiczne, jak i prywatne. Co więcej, poniesione nie tylko na projekty tej konkretnej firmy, ale także wielu innych z sektora biotechnologii. Dlatego im więcej mamy projektów w różnych technologiach, w różnych obszarach terapeutycznych, tym większą szansę sobie dajemy na to, że któryś z tych projektów zakończy się powodzeniem. Dodatkowo, dobrą informacją jest również fakt, że Polska rozwija coraz nowocześniejsze narzędzia, zwiększające szanse sukcesu projektów. Dzięki technologiom takim jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe, jesteśmy w stanie tak projektować eksperymenty w ramach badań przedklinicznych oraz badania kliniczne, żeby te projekty miały jak największą szansę powodzenia. .
Jak Pani sądzi, jaki będzie podział tych środków? Na które obszary? Na terapie lekowe, na innowacje biotechnologiczne?
Dzisiaj tak naprawdę ciężko jest jednoznacznie to określić. Nas dosyć mocno zaniepokoiło w pierwszych fazach powstawania planu, że kładziony był bardzo duży nacisk z jednej strony na leki generyczne, a z drugiej strony, z kolei druga skrajność, na tzw. produkty terapii zaawansowanych, czyli terapie komórkowe i terapie genowe, które mimo, że zgodne z najnowszymi naukowymi trendami są wciąż niszowe – nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Nie znaczy to oczywiście, że nie mamy prowadzić projektów w tym obszarze, ale na pewno portfolio projektów powinno być zróżnicowane.
Reklama
Powstała duża rozpiętość pomiędzy dotychczasowymi pracami oraz tymi, które są pożądane?
Tak, ale nawet nie chodziło nam o tę rozpiętość, ponieważ uważamy, że najnowsze technologie warto jak najbardziej finansować i aspirować do robienia nawet tych rzeczy najnowocześniejszych. Problem tkwił w tym, że początkowo w planie zabrakło kluczowych kompetencji polskich firm biotechnologicznych, czyli do badań nad lekami małocząsteczkowymi i lekami biologicznymi. Natomiast na szczęście zostało to uzupełnione.
Widzimy już, że ruszają w Polsce pierwsze konkursy dedykowane powstawaniu leków oryginalnych. Na ten moment ogłoszono konkurs w lipcu, który będzie dotyczył terapii komórkowych i terapii opartych o produkty białkowe, co stworzy szansę na to, by leki biologiczne mogły zostać sfinansowane. Na koniec roku zapowiedziany jest kolejny konkurs dotyczący kwasów nukleinowych oraz leków małocząsteczkowych, więc tak naprawdę wydaje się, że pełne spektrum technologii, które dzisiaj są rozwijane w polskich firmach, te projekty będą mogły być wspierane ze środków Agencji Badań Medycznych.
Oczywiście pojawiają się też konkursy na wyroby medyczne, różnego rodzaju technologie związane ze sztuczną inteligencją, a także na leki generyczne. Jeżeli jako kraj chcemy, żeby Polska powoli stawała się wspomnianą na samym początku Doliną Biomedyczną, czy wpisała się na stałe, jako partner w łańcuchu wartości międzynarodowych innowacji, to z całą pewnością powinniśmy zastanowić się nad tym, żeby jednak nasza skłonność do podejmowania ryzyka była większa, a finansowanie znacznie wyższe. Taka sytuacja da nam szansę na to, aby w perspektywie kilku czy kilkunastu lat rzeczywiście posiadać projekty, które ponadnarodowo się skomercjalizują i przyczynią do poprawy życia pacjentów na całym świecie.
To w pewnym sensie staje się samonapędzającą machiną - im więcej będzie sukcesów odniesionych na skalę światową, tym większe będzie zainteresowanie potencjalnych inwestorów.
Absolutnie tak, jednak musimy mieć na uwadze, że jeśli my w Polsce będziemy się zastanawiać, co zrobić, zamiast działać, cały świat nie będzie stał w miejscu i nie poczeka na nas. Świat też idzie do przodu, a technologie są stale rozwijane w różnych krajach. Należy mieć świadomość, że my jako kraj, ścigamy się tak naprawdę z całym światem i moment, w którym czekamy na jakieś decyzje, kiedy nie realizujemy na pełnych obrotach przyjętego planu, działa na naszą niekorzyść. Nadmierne zwlekanie i zastanawianie się spowoduje, że świat po prostu będzie robił swoje, a Polska zostanie w tyle, inwestując tylko w mniejsze projekty, które będą komercjalizowane tylko w skali kraju, a nie globalnie. Niestety, w takiej sytuacji nie będziemy mogli ich odpowiednio zmonetyzować, ponieważ największe zwroty z inwestycji daje tylko międzynarodowa komercjalizacja. Dopiero w takiej skali można mówić o rzeczywistym innowacyjnym napędzaniu gospodarki.
Jeżeli będziemy robić tylko mniej innowacyjne projekty, dedykowane tylko na rynek krajowy, to nie zaistniejemy na świecie i nie będziemy w stanie poprawić swojej pozycji międzynarodowej. Najprawdopodobniej też nie będziemy mogli zaproponować własnych przełomowych rozwiązań pacjentom i wypadniemy z tego wyścigu, który stale się toczy.
Należy zdać sobie sprawę, że odpowiedni czas jest tu i teraz. Mamy niemal wszystko, co jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Projekty dziejące się w Polsce pokazują, że nasz kraj może, potrafi, ma potencjał i ma naukowców. Potrzeba tylko więcej cierpliwości i środków na realizację planów.
Jakie projekty są obecnie w trakcie realizacji i na co najbardziej czeka rynek?
Na pewno są to badania nad ostrą białaczką szpikową, w której 30 proc. pacjentów przeżywa 5 lat od diagnozy, przy wykorzystaniu obecnie dostępnej terapii. Z nadzieją czekamy również na wyniki projektów dotyczących potrójnie negatywnego raka piersi, w którym 5 lat przeżywa 62 proc. pacjentek od momentu usłyszenia diagnozy. Również szpiczak mnogi, chłoniaki, glejaki, nowotwory trzustki i wątroby, choroby włóknieniowe czy cukrzyca - zarówno typu pierwszego, jak i drugiego, ale także przewlekła, lekooporna depresja oraz choroby autoimmunologiczne. Z pewnością warto też wyczekiwać efektów prac nad terapiami chorób rzadkich – stwardnienia rozsianego, stwardnienia zanikowego bocznego, czy chorób pęcherzowych skóry. Obszarów, w których toczą się projekty jest naprawdę wiele i co istotne, dynamicznie to wszystko postępuje, dlatego też w każdym z wymienionych aspektów w perspektywie kilku lat mogą zadziać się przełomowe rzeczy, dające nadzieję i przede wszystkim realne możliwości leczenia pacjentów.
Jak się zmieni rola Polskiego Związku Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed po wprowadzeniu Rządowego Planu Rozwoju Sektora Biomedycznego?
Rządowy Plan Rozwoju naszego sektora na pewno jest odzwierciedleniem strategii przyjętej przez rząd, co bardzo nas cieszy i myślę, że nie bez powodu w pewnym sensie zbiega się ten plan z momentem powstania BioInMed’u. Teraz jest dokładnie ten moment, kiedy już nie mówimy o pojedynczych firmach, które prowadzą swoje projekty.
Mówimy już o zalążku sektora biotechnologii medycznej, który jest gotowy na to, żeby wspólnie zawalczyć o diametralną zmianę pozycji oraz zmianę tego, co w Polsce, w kontekście badań i rozwoju projektów medycznych, się dzieje. My, jako BioInMed bardzo chcemy być partnerem dla strony publicznej, przede wszystkim dlatego, że zrzeszamy różnorodne firmy, dysponujące różnorodnymi doświadczeniami, w tym również z rynków zagranicznych. Na samym początku było ich 11, a dziś już cieszymy się z dołączenia kolejnej, 17-tej już firmy.
Reklama
Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy dołączyło do nas 6 firm członkowskich, co doskonale pokazuje, że firmy biotechnologiczne na polskim rynku są i również czują potrzebę, żeby wspólnie działać na rzecz rozwoju całego sektora. Widzimy co się dzieje w innych krajach i z przyjemnością opowiemy o naszych doświadczeniach. Chcemy być partnerem i chcemy się dzielić tym, co wiemy, „best practices”, które mogą być przydatne również dla agencji rządowych, takich jak Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Agencja Badań Medycznych, Ministerstwo Zdrowia czy Ministerstwo Rozwoju. Chcielibyśmy po prostu mieć możliwość zasiadania do rozmów z pozostałymi ekspertami i w partnerski sposób opracowywać takie rozwiązania, które rzeczywiście doprowadzą nas do tego celu, który sobie wspólnie wytyczyliśmy.
Dziękujemy za rozmowę.
Dziękuję.
Polecamy także:
Prezes ABM: w procesie refundacji będzie można skorzystać z badań ABM
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze