Reklama

Drastyczny spadek urodzeń w pierwszej połowie 2025 roku

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) w pierwszym półroczu 2025 roku liczba urodzeń w Polsce spadła o blisko 9 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, a ubytek naturalny osiągnął najwyższy poziom od lat. Eksperci ostrzegają, że w dłuższej perspektywie może to doprowadzić do poważnego kryzysu demograficznego i gospodarczego.

Ubytek naturalny rośnie w rekordowym tempie

Od lat w Polsce obserwuje się stopniowy spadek liczby ludności. Podobna tendencja utrzymywała się również w pierwszym półroczu 2025 r. i miała charakter wzrostowy względem roku poprzedniego.

Względem analogicznego okresu rok wcześniej liczba ludności w Polsce spadła o 162 tysiące osób (88 tys. w samym 2025 roku). Oznacza to, iż średnio na grupę 10 tys. Polaków ubyło nas 23. W tym samym okresie doszło również do spadku liczby urodzeń oraz wzrostu liczby zgonów (względem analogicznego okresu w roku poprzednim) odpowiednio ze 115,5 tys. do 105,5 tys. (-8,7%) do wartości -6,2‰ oraz z 203 tys. do 209 tys. (+3%) do wartości 11,2‰. Wynika stąd, iż wartość ubytku naturalnego (różnica ww. wartości) wzrosła z 77,7 tys. do 93,5 tys. osób co oznacza spadek wartości przyrostu naturalnego do -5‰. Do najbardziej powszechnych przyczyn zgonów niezmiennie należą choroby serca oraz nowotwory. 

Reklama

Przewiduje się, iż dzietność będzie dalej spadała do wartości niewiele ponad 1 urodzenia na kobietę pod koniec roku, co nie stanowi nawet połowy wartości niezbędnej do naturalnego zastępowania pokoleń.

Sugeruje to, iż całkowita liczba narodzonych dzieci w br. może nie przekroczyć 240 tys. Ponadto stale spadający trend urodzeń w dłuższej perspektywie spowoduje sytuacje kryzysowe na rynku pracy oraz dalsze podwyżki podatkowe.

Spadła natomiast umieralność niemowląt; na 1000 urodzeń współczynnik umieralności wyniósł ok. 3,1‰, co przekłada się na spadek o 0,5‰. 

Reklama

Z kolei współczynnik zawieranych małżeństw nie uległ zmianie (2,6‰; 48,5 tys.), natomiast liczba rozwodów wzrosła o 2 tys. z 31 tys. (przy zachowaniu podobnej wartości współczynnika - 1,6‰). 

Pod względem dzietności Polska jest "w ogonie" zarówno Europy, jak i świata

Od lat Polska znajduje się w pierwszej dwudziestce państw na świecie z największymi rocznymi ubytkami ludności. W samej Europie znajduje się ona na 37 miejscu spośród 46 państw pod kątem współczynnika dzietności (stan z początku br.). Problem dotyczy jednak całego kontynentu; jedynym państwem w Europie, którego współczynnik dzietności zapewnia zastępowalność pokoleń, jest Monako. Podobna sytuacja jest również udziałem państw Azji Wschodniej, takich jak Japonia czy Korea (mająca najniższy współczynnik na świecie - ok. 0,9).

Reklama

Najszybszym tempem przyrostu populacji mogą się natomiast pochwalić państwa afrykańskie. Ten region jest również źródłem największej liczby migrantów przybywających do Europy. Uważa się, iż siła robocza (w szczególności ta wykwalifikowana) pochodząca z państw afrykańskich i innych państw emigrantów może w przyszłości ograniczyć negatywne skutki ubytku naturalnego w niektórych sektorach rynku w całej Europie. Pomimo tego nawet scenariusze zakładające wzmożony napływ obcokrajowców do państw europejskich przewidują ujemną zmianę w całkowitej liczbie ludności.

Spadek dzietności pogłębiającym się wyzwaniem dla polskiej gospodarki

Ogólny spadek ludności w Polsce jest już teraz pewny, niezależnie od przyjmowanej w przyszłości polityki migracyjnej. W kolejnych latach i dekadach możemy spodziewać się nie tylko kryzysu na rynku pracy i ograniczonej podaży specjalistów w określonych dziedzinach, ale również ograniczenia obrotem dóbr konsumpcyjnych.

Reklama

Może to nie tylko pogłębić problem monopolizacji rynków, ale w bardziej pesymistycznych scenariuszach doprowadzić nawet do stagnacji gospodarczej w niektórych regionach.

To z kolei negatywnie wpływa na całokształt gospodarki i zwiększa zależność w określonych sektorach od obcych podmiotów oraz powoduje spadek intensywności inwestycji w kraju. To natomiast może bezpośrednio wpłynąć na spadek tempa rozwoju nowych technologii. Z uwagi na to prawdopodobnym jest również zjawisko deflacji, bowiem wraz ze spadkiem liczby ludności spada również zapotrzebowanie na dobra konsumpcyjne i ceny zaczynają spadać (co jeszcze bardziej pogłębia zastój gospodarczy). Co więcej systemy publicznych ubezpieczeń socjalnych (ZUS) mogą jeszcze bardziej stracić na efektywności w najbliższych latach. 

Reklama

Rozwiązane problemu...?

Z racji daleko idących konsekwencji ubytku naturalnego usiłowano wprowadzić rozwiązania mające na celu zwiększenia dzietności, takie jak 500+, Program Dobry Start, ulgi podatkowe i inne drobne świadczenia. Dotychczas jednak większość z nich cechowała (cechuje) się kwestionowalną skutecznością. Najbardziej rozbudowany i kosztowny z nich, program 500+ przyniósł bardzo niewielkie efekty.

Ceny niektórych dóbr (np. mieszkań czy akademików) i usług (np. usług stomatologicznych) rosną w tempie nieproporcjonalnym do tempa wzrostu wynagrodzeń co podnosi bezwzględne koszty wychowania dziecka (których dotacje nie są w stanie zrekompensować) oraz opóźnia decyzję rodzin o posiadaniu potomstwa.

Reklama

Problem pogłębia niska jakość edukacji publicznej oraz służby zdrowia w Polsce, co powoduje, iż wielu ludzi decyduje się na inwestycje w ich prywatne odpowiedniki, a to jeszcze bardziej podnosi koszty i ogranicza liczbę nowonarodzonych dzieci. Do rozwiązań można by niewątpliwie zaliczyć chociażby specyficzne dotacje celowe czy poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym, niemniej zarówno podstawy jak i rozwiązania problemu dzietności we współczesnej Polsce należy doszukiwać się na wielu płaszczyznach.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: GUS / World Population Review Aktualizacja: 21/08/2025 12:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości