Dostęp do danych medycznych to nie tylko kwestia technologii, ale także ogromnych pieniędzy. Jak zauważa Jan Oleszczuk-Zygmuntowski z Polskiej Sieci Ekonomii, otwiera to drogę do rywalizacji o podział środków na ochronę zdrowia. W grę wchodzą miliardowe budżety, które mogą zmienić kształt rynku medycznego.
Dane medyczne to cenny zasób, który może zadecydować o podziale środków w systemie ochrony zdrowia. Zdaniem eksperta, Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego, ich dostępność oznacza wejście do gry o miliardowe sumy. Walka o te informacje może mieć daleko idące konsekwencje dla pacjentów i instytucji medycznych.
Od 26 marca obowiązuje rozporządzenie Parlamentu Europejskiego, które wprowadza Europejską Przestrzeń Danych Zdrowotnych (EHDS). Oznacza to, że dane medyczne pacjentów będą mogły być wykorzystywane w badaniach i rozwoju nowych technologii medycznych. Każdy kraj UE ma określić, kto będzie decydował o udostępnieniu tych informacji i na jakich zasadach.
Zgodnie z nowymi regulacjami, dane medyczne będą mogły być wykorzystywane do tworzenia leków, urządzeń medycznych i aplikacji wspierających zdrowie. Celem jest rozwój innowacji, które mogą poprawić jakość leczenia i dostępność terapii. Państwa członkowskie muszą teraz określić, kto będzie nadzorował ten proces i jakie będą jego ramy prawne.
Jan Oleszczuk-Zygmuntowski z Polskiej Sieci Ekonomii podkreśla, że dostęp do danych medycznych to ogromna szansa, ale też pole do rywalizacji o finansowanie. Zdaniem eksperta, w systemach ochrony zdrowia państw OECD, wydatki wynoszą około 10 proc. PKB. Nowe przepisy otwierają możliwość wykorzystania tych środków w sposób bardziej efektywny.
Zdaniem specjalisty, każdy kraj powinien stworzyć punkt dostępu do danych medycznych.
- Obawiam się, że w Polsce będzie to najprostsze rozwiązanie. Powstanie agencja, którą będzie zarządzał znajomy któregoś z polityków, a ktoś zza biurka będzie przystawiał pieczątki - zezwolenia na dostęp. Jeśli tak będzie wyglądało sprzedawanie dostępu do danych medycznych Polaków, to będzie to nieporozumieniem - zaznaczył Jan Oleszczuk-Zygmuntowski.
Choć nowe regulacje mogą przyspieszyć rozwój medycyny i innowacji technologicznych, budzą też obawy. Krytycy wskazują na ryzyko niekontrolowanego dostępu do danych i możliwe zagrożenia dla prywatności pacjentów. Istotne będzie więc wprowadzenie jasnych zasad i skutecznych mechanizmów ochrony informacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze