Czy to, co trafia na nasze talerze, jest naprawdę zdrowe? W Sejmie odbyło się spotkanie Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności, w trakcie którego eksperci omawiali problem metali ciężkich w jedzeniu. Ich obecność w produktach spożywczych budzi obawy o zdrowie konsumentów.
Współczesna żywność często budzi kontrowersje. Słyszymy o pestycydach, antybiotykach w mięsie czy nadmiernym przetwarzaniu produktów. Ale mało kto na co dzień myśli o metalach ciężkich, które mogą znajdować się w jedzeniu i wodzie. Tymczasem ich nadmiar w organizmie może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak choroby neurologiczne, uszkodzenie nerek czy osłabienie układu odpornościowego.
To właśnie ten temat był głównym punktem obrad Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności. Eksperci z różnych dziedzin przedstawili najnowsze wyniki badań dotyczące obecności metali ciężkich w pożywieniu i zagrożeń, jakie mogą one powodować.
Metale ciężkie, takie jak ołów, kadm, rtęć czy arsen, dostają się do żywności na różne sposoby. Mogą pochodzić z zanieczyszczonej gleby, wody czy powietrza, ale również trafiają do organizmu poprzez produkty przetworzone i importowane z krajów o niższych standardach kontroli jakości. Szczególnie narażone są warzywa i owoce rosnące w pobliżu zakładów przemysłowych, ryby żyjące w skażonych wodach oraz produkty zbożowe.
To jedno z pytań, które padło podczas sejmowego spotkania. Eksperci zwrócili uwagę, że choć polska żywność często wypada lepiej na tle innych krajów UE, nie oznacza to, że problem nie istnieje. Ważne jest nie tylko monitorowanie jakości produktów, ale także edukacja konsumentów – wybieranie certyfikowanych, lokalnych produktów, może zmniejszyć ryzyko spożycia szkodliwych substancji.
Paweł Kobylarz, dyrektor Biura Bezpieczeństwa Żywności Pochodzenia Zwierzęcego w Głównym Inspektoracie Weterynarii, podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności, omówił temat nadzoru nad bezpieczeństwem żywności pochodzenia zwierzęcego w Polsce. Z dumą podkreślił, że system nadzoru w Polsce jest uznawany za wyjątkowo wiarygodny, zwłaszcza przez kraje spoza Unii Europejskiej.
Wskazał na wysokie standardy, jakie Polska utrzymuje w tej dziedzinie, co pozwala na eksport produktów, takich jak mięso drobiowe i produkty mleczne, do wymagających rynków, jak Stany Zjednoczone czy Izrael.
Paweł Kobylarz wyjaśnił, że w Polsce nadzór nad bezpieczeństwem żywności jest podzielony pomiędzy inspekcję weterynaryjną i inspekcję sanitarną, w zależności od rodzaju żywności. Zaznaczył, że inspekcja weterynaryjna jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo produktów pochodzenia zwierzęcego, a jej działania są bardzo cenione w oczach międzynarodowych partnerów handlowych.
- Z przyjemnością mogę powiedzieć, że system nadzoru i wiarygodność inspekcji weterynaryjnej w oczach krajów pozaunijnych, jest na bardzo wysokim poziomie - powiedział Paweł Kobylarz.
Reklama
Dodał, że w Polsce bardzo duży nacisk kładzie się na jakość nadzoru nad produkcją żywności pochodzenia zwierzęcego, co ma istotne znaczenie w kontekście bezpieczeństwa żywności dla konsumentów.
Paweł Kobylarz odniósł się do systemu powiadamiania o niebezpiecznej żywności, który jest częścią europejskiego systemu monitorowania bezpieczeństwa żywności. Zaznaczył, że Polska, jako instytucja rządowa, jest zaangażowana w ten system i regularnie monitoruje sytuację na rynku.
Odnosząc się do kwestii obecności metali ciężkich w polskiej żywności pochodzenia zwierzęcego, wskazał, że dane z systemu potwierdzają bezpieczeństwo produktów.
- W roku 2025, do tej pory, nie zostało wygenerowane żadne powiadomienie dotyczące metali ciężkich - powiedział Paweł Kobylarz, podkreślając, że w 2024 roku pojawiły się tylko trzy powiadomienia związane z tym problemem.
Dla porównania, 88 takich powiadomień pochodziło z innych krajów Unii Europejskiej, co świadczy o wysokim poziomie bezpieczeństwa polskich produktów.
Paweł Kobylarz zaznaczył, że warto również uwzględnić skalę produkcji i eksportu polskiej żywności, co dodatkowo potwierdza jej bezpieczeństwo. Choć każdy przypadek jest traktowany indywidualnie, a działania wyjaśniające są podejmowane w przypadku wykrycia jakichkolwiek nieprawidłowości, dane te świadczą o wysokiej jakości i bezpieczeństwie polskiej żywności na tle innych krajów Unii Europejskiej.
- Te dane jeszcze bardziej uświadamiają, że nasza żywność jest bezpieczna - powiedział Paweł Kobylarz.
Katarzyna Poskoczym, Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności w Głównym Inspektoracie Sanitarnym, omówiła rolę Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zapewnianiu bezpieczeństwa żywności w Polsce, zaznaczając, że ta inspekcja jest jednym z dwóch organów urzędowej kontroli żywności, obok inspekcji weterynaryjnej.
- Jeśli chodzi o Nadzór nad Bezpieczeństwem Żywności i Żywienia, to on, trzeba powiedzieć, od wielu lat jest określony, zasady są ściśle określone - mówiła Katarzyna Poskoczym, podkreślając, że system ten nieustannie ewoluuje i doskonali się.
Reklama
Katarzyna Poskoczym wyjaśniła, że w odróżnieniu od inspekcji weterynaryjnej, która koncentruje się na produktach pochodzenia zwierzęcego, Państwowa Inspekcja Sanitarna zajmuje się przede wszystkim produktami pochodzenia roślinnego, a także nadzoruje obrót wszystkimi produktami spożywczymi, zarówno zwierzęcymi, jak i niezwierzęcymi.
W swojej wypowiedzi podkreśliła również, że system nadzoru nad bezpieczeństwem żywności, opiera się na ściśle określonych zasadach, a za bezpieczeństwo odpowiadają nie tylko organy kontrolujące, ale również producenci, importerzy i eksporterzy żywności.
- Organy państwowe inspekcji sanitarnej, sprawując nadzór swój bieżący, przeprowadzają urzędowe kontrole żywności na każdym etapie - powiedziała Katarzyna Poskoczym.
Zaznaczyła, że metale ciężkie to tylko jeden z wielu elementów, którymi zajmuje się inspekcja sanitarna, podkreślając, że cały system nadzoru obejmuje szeroki wachlarz zagrożeń związanych z bezpieczeństwem żywności.
- Mówimy tutaj o pestycydach, mówimy tutaj o szeregu innych parametrów bezpieczeństwa żywności, które wpływają na ocenę systemu i na ocenę polskiej żywności - powiedziała Katarzyna Poskoczym.
Reklama
Przypomniała również, że nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej nad bezpieczeństwem żywności ma ponad 100-letnią tradycję. Podkreśliła, że w ramach rutynowych działań, inspekcja nie tylko przeprowadza kontrole, ale także pobiera próbki żywności do badań.
- Pobieramy również próbki żywności do badania, które w sposób jednoznaczny potwierdzają, że dany produkt spełnia wymagania, które są określone dla danej grupy produktowej - powiedziała ekspertka.
Mówiąc o wynikach tych działań, wskazała na wzrost liczby próbek pobieranych przez inspekcję w ostatnich latach.
- Na przestrzeni ostatnich 10 lat można powiedzieć, że cały czas wzrasta liczba próbek, które pobierane są przez Państwową Inspekcję Sanitarną - zauważyła.
W 2023 roku inspekcja pobrała aż 6,5 tysiąca próbek do badania pod kątem metali ciężkich.
- Jeśli chodzi o zdyskwalifikowane, to jest zaledwie 0,4%, czyli 28 próbek nie spełniało wymagań - powiedziała Katarzyna Poskoczym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze