Z najnowszego Europejskiego Sondażu Społecznego wynika, że aż 8 proc. Polaków aktualnie choruje na raka, a jedynie 4 proc. pokonało chorobę. To jeden z najgorszych wyników w Europie – więcej osób leczy się niż zdrowieje.
W Polsce obecnie aż 8 proc. społeczeństwa choruje na raka, a tylko 4 proc. to osoby, które zdołały pokonać chorobę. Dane pochodzą z 11. edycji Europejskiego Sondażu Społecznego (ESS), którego wyniki zaprezentowano podczas konferencji w Polskiej Akademii Nauk. Te liczby stawiają nas w gronie krajów z największym odsetkiem pacjentów onkologicznych, przy jednoczesnym niskim wskaźniku wyleczeń.
Dla porównania – w Norwegii tylko 2 proc. badanych leczy się z nowotworu, a aż 6 proc. wróciło do zdrowia. W Austrii, Szwecji, Islandii czy Holandii proporcje też są zdecydowanie bardziej optymistyczne – tam wyleczonych jest nawet dwa-trzy razy więcej niż aktualnie chorych. Najgorsza sytuacja jest jednak na Węgrzech, gdzie aż 16 proc. mieszkańców ma raka, a tylko 3 proc. to ozdrowieńcy.
Choć statystyki onkologiczne są niepokojące, aż 68 proc. Polaków uważa, że ich stan zdrowia jest dobry lub bardzo dobry. To wynik słabszy niż w wielu krajach Europy Zachodniej – Irlandczycy (84 proc.), Grecy (83 proc.) czy Austriacy (78 proc.) znacznie częściej postrzegają swoje zdrowie pozytywnie. Najgorzej swoje zdrowie oceniają Litwini (55 proc.) i Portugalczycy (57 proc.).
Z badania wynika też, że najczęstszymi dolegliwościami zgłaszanymi przez Polaków są:
Z raportu wynika również, że aż 60 proc. dorosłych Polaków ma problem z masą ciała – 40 proc. ma nadwagę, a 20 proc. otyłość. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Gorzej jest tylko w Islandii i Finlandii.
Jeszcze 10 lat temu te liczby były niższe – nadwagę miało 33 proc. osób, a otyłość 18 proc. Niestety, trend jest rosnący. Polska – razem z Węgrami – znalazła się na szczycie rankingu krajów z najwyższym odsetkiem ludzi z nadmierną masą ciała.
Dla porównania: w Szwajcarii, Austrii czy Francji odsetek ten nie przekracza 47 proc., co świadczy o lepszej profilaktyce i skuteczniejszych działaniach prozdrowotnych.
Rosnąca liczba zachorowań na raka, choroby przewlekłe i problemy z otyłością pokazują, że polski system zdrowia publicznego potrzebuje zmian – nie tylko w leczeniu, ale przede wszystkim w zapobieganiu. Edukacja zdrowotna, promocja profilaktyki i dostępność badań przesiewowych, powinny stać się priorytetem.
Europejski Sondaż Społeczny pokazuje wyraźnie, że nasze zdrowie nie jest już tylko indywidualną sprawą – to temat, którym musi zająć się całe społeczeństwo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kiedy usłyszałam diagnozę mojego taty, poczułam, jakby grunt osunął mi się spod nóg. Strach, bezradność, setki pytań bez odpowiedzi. Leczenie zaczęło się szybko – chemia, naświetlania, kolejne wizyty u lekarzy… Ale najbardziej bolało mnie to, jak tata się czuł. Zero apetytu, wyczerpanie, bezsenność. Widziałam, jak z dnia na dzień słabnie, a ja nie mogłam nic zrobić. Wtedy ktoś podsunął mi temat CBD. Nie miałam wcześniej z tym doświadczenia, więc podchodziłam do tego ostrożnie. Czy to naprawdę działa? Czy nie zaszkodzi? Zaczęłam szukać informacji i trafiłam na dr. Waldemara Gozdowskiego – anestezjologa specjalizującego się w terapii bólu. To on wyjaśnił mi, że kluczowe jest odpowiednie dawkowanie i jakość oleju, a nie pogoń za jak najwyższym stężeniem. Zdecydowałam się na olej CBD z Konopnej Farmacji w Poznaniu (mają też sklep online: konopiafarmacja.pl). Po kilku dniach zauważyłam pierwsze zmiany – tata lepiej spał, był spokojniejszy. Po dwóch tygodniach wrócił mu apetyt, co było dla mnie prawdziwym szokiem, bo wcześniej jedzenie było dla niego męczarnią. Po miesiącu ból zaczął odpuszczać – mógł normalnie usiąść, porozmawiać, nie był otumaniony lekami. Oprócz CBD włączyliśmy do diety białko konopne – choroba nowotworowa niesamowicie wyniszcza organizm, a to białko jest łatwo przyswajalne i nie obciąża wątroby. Ograniczyliśmy "żywność medyczną" pełną cukru i chemii, zamiast tego postawiliśmy na naturalne produkty i zioła – mniszek lekarski, chaga, koci pazur. Lekarze nie dawali nam zbyt wiele czasu, ale tata żył jeszcze trzy lata. I to były dobre lata. Nie leżał w łóżku całymi dniami, miał siłę, żeby z nami rozmawiać, obejrzeć ulubiony film, zjeść obiad z rodziną. Wierzę, że CBD pomogło mu w tym wszystkim – spowolniło chorobę, ale przede wszystkim poprawiło jakość życia. Gdybym mogła cofnąć czas, zaczęłabym terapię CBD znacznie wcześniej. Jeśli ktoś się waha – niech spróbuje, ale koniecznie ze sprawdzonym produktem. W Konopnej Farmacji dostaliśmy nie tylko świetny olej, ale też wsparcie i rzetelne informacje. Jeśli macie pytania – chętnie się podzielę swoim doświadczeniem.
Kiedy usłyszałam diagnozę mojego taty, poczułam, jakby grunt osunął mi się spod nóg. Strach, bezradność, setki pytań bez odpowiedzi. Leczenie zaczęło się szybko – chemia, naświetlania, kolejne wizyty u lekarzy… Ale najbardziej bolało mnie to, jak tata się czuł. Zero apetytu, wyczerpanie, bezsenność. Widziałam, jak z dnia na dzień słabnie, a ja nie mogłam nic zrobić. Wtedy ktoś podsunął mi temat CBD. Nie miałam wcześniej z tym doświadczenia, więc podchodziłam do tego ostrożnie. Czy to naprawdę działa? Czy nie zaszkodzi? Zaczęłam szukać informacji i trafiłam na dr. Waldemara Gozdowskiego – anestezjologa specjalizującego się w terapii bólu. To on wyjaśnił mi, że kluczowe jest odpowiednie dawkowanie i jakość oleju, a nie pogoń za jak najwyższym stężeniem. Zdecydowałam się na olej CBD z Konopnej Farmacji w Poznaniu (mają też sklep online: konopiafarmacja.pl). Po kilku dniach zauważyłam pierwsze zmiany – tata lepiej spał, był spokojniejszy. Po dwóch tygodniach wrócił mu apetyt, co było dla mnie prawdziwym szokiem, bo wcześniej jedzenie było dla niego męczarnią. Po miesiącu ból zaczął odpuszczać – mógł normalnie usiąść, porozmawiać, nie był otumaniony lekami. Oprócz CBD włączyliśmy do diety białko konopne – choroba nowotworowa niesamowicie wyniszcza organizm, a to białko jest łatwo przyswajalne i nie obciąża wątroby. Ograniczyliśmy "żywność medyczną" pełną cukru i chemii, zamiast tego postawiliśmy na naturalne produkty i zioła – mniszek lekarski, chaga, koci pazur. Lekarze nie dawali nam zbyt wiele czasu, ale tata żył jeszcze trzy lata. I to były dobre lata. Nie leżał w łóżku całymi dniami, miał siłę, żeby z nami rozmawiać, obejrzeć ulubiony film, zjeść obiad z rodziną. Wierzę, że CBD pomogło mu w tym wszystkim – spowolniło chorobę, ale przede wszystkim poprawiło jakość życia. Gdybym mogła cofnąć czas, zaczęłabym terapię CBD znacznie wcześniej. Jeśli ktoś się waha – niech spróbuje, ale koniecznie ze sprawdzonym produktem. W Konopnej Farmacji dostaliśmy nie tylko świetny olej, ale też wsparcie i rzetelne informacje. Jeśli macie pytania – chętnie się podzielę swoim doświadczeniem.