Analiza Anny Gołębickiej, ekonomistki Centrum A. Smitha, na temat sytuacji gospodarczej i budżetu na koniec roku 2025. Inflacja i wydatki rosną, a deficyt budżetowy niebezpiecznie się zwiększa. Duże środki przeznaczone na ochronę zdrowia, ale ważne jest racjonalne spojrzenie na wzrost wydatków społecznych.
Pod koniec roku przychodzi zawsze czas na podsumowania i pytanie „gdzie jesteśmy?”. I jesteśmy w dość trudnym punkcie. Inflacja niższa, ale jeszcze dwa razy wyższa i niż cel inflacyjny. Na tle Europy też szału nie ma, ale te odczyty też nam dramatu nie czynią. Pensje pewnie po podsumowaniu roku wzrosną znów o około 10% ale gospodarka nie rośnie tak jak byśmy sobie to wymarzyli. W 2025 r. wydatki budżetu wyniosą 921,6 mld a deficyt budżetowy ma nie przekroczyć 289 mld zł i jest to aż 31% tego co wydamy. Wzrost gospodarczy i transformacja gospodarki potrzebne są nam jak słońce i woda dla wschodzącej rośliny, bo dłużej na takim deficycie nie da się jechać.
Na ochronę zdrowia (łącznie z NFZ) - zaplanowano 221,7 mld zł, czyli więcej o prawie 31 mld zł. W kontekście naszego budżetu to dużo. W porównaniu z PKB na zdrowie innych krajów już nie, ale w ochronie zdrowia nie można tak płasko patrzeć. Tu liczy się „pomysł na”, a nie jedynie sama kwota. Dodatkowo trzeba pamiętać, że w gospodarce jednego płatnika (NFZ) i centralnych wycen procedur, sam wzrost budżetu jakości nam nie poprawi, a tylko zmieni ceny na wyższe. Więcej zapłacimy za to samo i tyle. Tak wysoki poziom cen równowagi znamy między innymi z rynku amerykańskiego (choć oczywiście tam rolę odgrywają też inne czynniki).
W budżecie 2025 nie możemy pominąć znaków czasu, czyli rozdawania zwanego wydatkami społecznymi i brak promocji pracowitości. Dziwne, że przeszkadza nam koń ciągnący wóz z turystami na Morskie Oko, a nie przeszkadza nam, gdy jeden Polak pracuje na świadczenia dla kilku innych osób, mimo że często posiadają one zdolności do pracy. Kupowanie głosów i uzależnianie od państwa to jedocześnie uczenie niebezpiecznej dla państwa niefrasobliwości. Jedno jest pewne 62,8 mld zł na "Rodzina 800+" więcej dzieci nam nie przyniesie, a te które się teraz rodzą będą spłacać nasze długi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze