Brak kompleksowej reformy w Ministerstwie Zdrowia - zmiany dotyczące wielu grup, ale brak wizji całościowej. Sporo nowości, ale brakuje koordynacji i skutecznych działań - pisze w felietonie Anna Gołębicka, ekonomistka Centrum A. Smitha.
Każdy kto kiedyś zarządzał, a większość osób, które to czyta czymś zarządzała wie, jak łatwo wpaść w spiralę robienia rzeczy pilnych – odkładając na później rzeczy ważne. Ogarniamy to co „tu i teraz”, a wizja całości jakoś znika. Takie wrażenie sprawia podsumowanie działań w Ministerstwie Zdrowia. Teoretycznie sporo.
Dostępna antykoncepcja awaryjna w aptekach, bezpłatny program in vitro i program onkopłodność. Rozszerzony próg wieku do badań prenatalnych, bezpłatne szczepienia przeciw krztuścowi między 27. a 36. tygodniem ciąży. Nie mamy limitów w opiece paliatywnej i hospicyjnej oraz są lepsze wyceny w tej dziedzinie. Ograniczono wypisywanie opioidów on-line, za chwilę bezpłatne leki będzie mogło wypisywać więcej lekarzy. Dalej ministerstwo chwali się tematem bezpieczeństwa lekowego. Informuje komu, ile przekaże i jak to ma zadziałać, i że z e- rejstacją nie poradził sobie poprzedni rząd, a my już mamy mini pilotaż.
Tylko nigdzie ministerstwo nie chwali się wizją całości. Zapowiadane odwracanie piramid zniknęło chwilowo z narracji podobnie jak i koordynacja. Reformy „wrzucone" latem jakoś nie poszły. Pierwsza, choć z założeniach bardzo dobra, wyglądała jakby jej brakowało instrukcji obsługi. Druga wskazywała raczej kto miał siłę przebicia przy jej tworzeniu, niż reformowała szpitalnictwo. Na koniec dnia nikt nawet nie ukrywa, że „kołderka jest za krótka” i trzeba ciągnąć w swoją stronę bo jak nie ciągniesz -to ci wyciągną.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze