Polska branża spirytusowa to nie tylko część narodowej tradycji, ale i potężne źródło wpływów do budżetu państwa – aż 18,6 mld zł rocznie. To sektor, który daje zatrudnienie dziesiątkom tysięcy osób i zapewnia stabilność rolnikom. Teraz jednak przyszłość tego przemysłu staje pod znakiem zapytania – przez rosnące podatki i chaotyczne pomysły legislacyjne, które mogą napędzić szarą strefę.
Polski przemysł spirytusowy ma długą historię i solidne znaczenie gospodarcze. Według najnowszego raportu o wpływie ekonomicznym branża wytworzyła w 2024 roku wartość dodaną sięgającą niemal 26 miliardów złotych – tyle co cały krajowy przemysł chemiczny. Co istotne, aż 82% tej kwoty trafia do budżetu państwa w formie różnych podatków.
Jesteśmy branżą o jednym z najwyższych wskaźników kontrybucji podatkowej w całej gospodarce. Na rynku alkoholu to właśnie sektor napojów spirytusowych w największym stopniu dźwiga ciężar akcyzy – podkreśla Karol Stec, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego (ZP PPS).
Reklama
Sama akcyza przyniosła budżetowi w 2024 roku 10,3 mld zł, a całość dochodów publicznych związanych z działalnością branży sięga 18,6 mld zł. To więcej niż łączny budżet miast takich jak Poznań, Łódź i Gdańsk razem wziętych.
Za etykietami znanych marek stoją setki polskich przedsiębiorców. Aż 99% podmiotów w branży to mikro, małe i średnie firmy, które razem tworzą fundament tego sektora. W zakładach produkujących napoje spirytusowe pracuje około 4,5 tysiąca osób, ale łącznie – biorąc pod uwagę współpracujące branże – liczba miejsc pracy sięga 86,8 tysiąca.
Każde jedno stanowisko w gorzelniach generuje 18 kolejnych w takich sektorach jak rolnictwo, transport, logistyka czy HoReCa. Co roku przemysł kupuje od polskich rolników 1,6 miliona ton zbóż, w tym prawie milion ton kukurydzy. To nie tylko stały zbyt, ale i realne wsparcie dla wiejskiej gospodarki.
Choć w kraju branża boryka się z rosnącą presją fiskalną, za granicą polska wódka i inne trunki cieszą się coraz większym uznaniem. Eksport rośnie średnio o 11% rocznie, osiągając w 2024 roku wartość 2,4 mld zł. Największe rynki zbytu to Francja, USA, Wielka Brytania, Niemcy i Węgry, a liderem eksportu pozostaje wódka, której sprzedaż zagraniczna w ubiegłym roku wyniosła blisko 900 mln zł.
Mimo tych sukcesów, producenci ostrzegają przed narastającym kryzysem regulacyjnym. Rząd zrezygnował z tzw. „Mapy Akcyzowej”, a w jej miejsce planuje nagłe, skokowe podwyżki podatków. To – zdaniem branży – może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego.
Podatki już teraz stanowią ok. 60% kosztów działalności, więc ich dalszy wzrost może spowodować gwałtowne podwyżki cen i przeniesienie konsumpcji do szarej strefy. Obecnie nielegalny obrót wyrobami spirytusowymi szacowany jest na 18 milionów litrów rocznie, co oznacza 1,3 mld zł strat dla budżetu państwa.
Ryzykujemy jeszcze większym niż obecnie przesuwaniem konsumpcji do szarej strefy i wzrostem obrotów w handlu nielegalnymi produktami alkoholowymi. Straci na tym budżet państwa i zdrowie Polaków – ostrzega Karol Stec.
Eksperci zwracają uwagę, że chaotyczne decyzje legislacyjne mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Jak podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, nieprzemyślane regulacje „uderzą nie tylko w gospodarkę i rynek pracy, ale również podkopią jedno z najbardziej solidnych źródeł dochodów finansów publicznych”.
Tymczasem dane pokazują, że spożycie alkoholu w Polsce spada – w 2024 roku Polacy wypili średnio o 1 litr czystego alkoholu mniej na osobę niż pięć lat wcześniej. W tym samym czasie sprzedaż napojów spirytusowych zmalała o 15%, a tylko w pierwszym kwartale 2025 roku o kolejne 5,21%.
W obliczu tych faktów branża apeluje o stabilne i racjonalne podejście do regulacji – takie, które pozwoli utrzymać miejsca pracy, wpływy do budżetu i bezpieczeństwo konsumentów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze