"Bezpieczeństwo lekowe państwa jest dzisiaj problemem przemysłu farmaceutycznego, a to znaczy, że idziemy zupełnie nie w tę stronę, w którą powinniśmy pójść" - ocenia dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych Gedeon Richter Polska.
Problem braku leków trwa od lat a wyzwanie dla polskiego systemu ochrony zdrowia spolaryzowały jedynie pandemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie. Wyzwania te uwidoczniły skalę problemu i spotęgowały w niektórych przypadkach dostępność do terapii lekowych. Na przestrzeni lat, produkcja substancji czynnych niezbędnych do wytwarzania leków (API) przeniosły się do Chin i Indii. Część krajów europejskich już poczyniło miliardowe inwestycje na rozbudowę fabryk farmaceutycznych i postawienie nowych. W Polsce, wciąż odbudowa zdolności produkcyjnych spoczywa w głównej mierze na przemyśle. Między innymi na te zagadnienia były tematem dyskusji uczestników debaty "Operacja polski lek" zorganizowanej w ramach wydarzenia Kongres Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.
O bezpieczeństwie lekowym Polski i roli przemysłu w utrzymaniu dostępu do terapii polskich pacjentów, "na gorąco" redakcja politykazdrowotna.com rozmawiała z jedną z prelegentek dyskusji Anetą Grzegorzewską, dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych Gedeon Richter Polska.
Dalsza część tekstu poniżej materiału wideo:
Jak oceniła przedstawicielka branży farmaceutycznej, wrażenia po debacie są "mieszane". - Warto cały czas mówić o operacji 'Polski Lek', czyli tak naprawdę o bezpieczeństwie lekowym Polski, a w związku z tym, bezpieczeństwie polskich pacjentów. To temat gorący i wciąż niedoceniany w przestrzeni publicznej - ocenia Aneta Grzegorzewska i dodaje, że wybór nowego Rządu może być postrzegany jako "nowe otwarcie" w tej dyskusji.
- Po gorszej stronie mocy to fakt, że próbujemy się dobić z informacją o bezpieczeństwie lekowym państwa od wielu lat. Tak naprawdę od kilku lat mówimy o tym dosyć intensywnie i odnoszę wrażenie, że bezpieczeństwo lekowe państwa jest dzisiaj problemem przemysłu farmaceutycznego, a to znaczy, że idziemy zupełnie nie w tę stronę, w którą powinniśmy pójść - mówi Aneta Grzegorzewska.
Reklama
Jak wskazała Aneta Grzegorzewska w kampanii na rzecz bezpieczeństwa lekowego chodzi o to, żeby dotrzeć z informacją do decydentów, żeby na wypadek kryzysu "nie obudzić się z przespanym czasem".
- Chodzi o to, żeby dotrzeć do decydentów, czyli dzisiaj kierujemy swoje niepokoje w kierunku resortu zdrowia, resortu rozwoju, ale de facto mówimy o bezpieczeństwie lekowym, które w naszym regionie, regionie Europy, porównywalne jest z bezpieczeństwem narodowym, czyli z bezpieczeństwem militarnym. I myślę, że w ten sposób powinniśmy zacząć traktować ten problem, aby nie zadziało się tak na wypadek kolejnego kryzysu (...) a wiemy że te "czarne łabędzie" nadlatują ostatnio dużej szybciej (...) nie obudzić się z przespanym czasem - mówi Aneta Grzegorzewska.
Reklama
Jak podkreśla, apel o budowę bezpieczeństwa lekowego pojawia się od wielu lat. Ma nadzieje, że te rozmowy i apele zostaną wysłuchane, bo "światłem w tunelu" jest fakt wspólnych celów.
- Wszyscy mówimy o tych samych celach, zarówno w strategii farmaceutycznej Unii Europejskiej, jak i w deklaracjach administracji państwowej oraz przemysłu. Deklaracje są te same: zapewnić bezpieczeństwo lekowe Polakom, zapewnić dostępność leków w aptece i w szpitalu, gdzie dostępność to oczywiście także tani lek, na który mogą sobie pozwolić wszyscy Polacy, a nie tylko wybrani - mówi ekspertka.
Reklama
Jak ocenia Aneta Grzegorzewska, "cele mamy absolutnie te same, tylko prawdopodobnie rozmijamy się w roadmpaie, jak do nich dojść".
Zapytana o zagrożenia dla bezpieczeństwa lekowego kraju, przedstawicielka branży wskazuje na przede wszystkim zmieniającą się oś geopolityczną.
- Dzisiaj dostawy substancji aktywnych do produkcji leków pochodzą przede wszystkim z Azji, głównie z Chin, co stawia nas w obliczu zagrożenia płynącego z osi chińsko-rosyjskiej. Widzimy, jak z tego powodu zmienia się geograficznie handel – duże regiony starają się przyciągnąć handel jak najbliżej siebie i lokować go u geopolitycznych sojuszników. To oznacza, że powinniśmy szybko zastanowić się nad lokalizacją pełnego łańcucha dostaw w Europie, w naszym regionie - mówi Aneta Grzegorzewska.
Reklama
- Pojawia się pytanie, jaką część tego "tortu" dostanie dziś Polska i czy w ogóle zostanie uwzględniona. Czy my, jako kraj, w ogóle jesteśmy brani pod uwagę przy europejskim stole negocjacyjnym? Gdzie w tej nowej mapie farmaceutycznej Europy znajduje się Polska? Bo my, jako przemysł, dziś tego nie wiemy - dodaje.
Innymi, zdefiniowanymi zagrożeniami są kolejne pandemie.
- Kolejne pandemie, które, jak wiemy, są przed nami. Tego nie unikniemy. To wszystko wiąże się z załamaniem dostaw na rynek europejski, na rynek polski. Bo fakt, że Europa dzisiaj jest silna w produkcji farmaceutyków, to prawda. Fakt, że Polska poradziła sobie z pandemią, też jest prawdą. Poradziliśmy sobie, ponieważ produkujemy tutaj, więc mieliśmy moce produkcyjne na wyciągnięcie ręki - mówi przedstawicielka Gedeon Richter.
Reklama
- Jednak zapominamy, że ta produkcja opiera się na substancjach aktywnych i związkach chemicznych, których niestety w Europie nie mamy, i to jest nasz cel do nadrobienia jak najszybciej - dodaje.
Jak wskazuje w rozmowie ekspertka, w celu poprawy bezpieczeństwa lekowego należy zacząć od rozwoju przemysłu. - Musimy dysponować liniami produkcyjnymi, które w sytuacji kryzysowej są zdolne do natychmiastowego przestawienia swojej produkcji. Obecnie, polski przemysł nie udźwignie tego ciężaru. Na jednej z sesji, w której uczestniczyłam jako panelistka, mówiliśmy, że wbrew pozorom to nie są gigantyczne sumy dla systemu, jednak dla prywatnego przedsiębiorcy to już gigantyczne pieniądze - mówi Aneta Grzegorzewska.
- Więc proponuję już teraz skorzystać z wzorców, które oferuje nam Europa, na przykładzie Francji, gdzie funkcjonuje partnerstwo publiczno-prywatne, a prezydent Francji otwiera pierwsze fabryki substancji aktywnych i pokazuje to z dumą, że jest to bezpieczeństwo lekowe nie tylko Francji, ale i całej Europy. Oznacza to konieczność inwestowania w przemysł - mówi Aneta Grzegorzewska.
- Oczywiście nie jestem na tyle naiwna, aby twierdzić, że cały łańcuch dostaw, od początku do końca, tzw. "end-to-end", znajdzie się w Polsce, ale musimy bardzo dobrze rozegrać tę partię z Europą. Musimy wiedzieć, w co inwestujemy, musimy zrozumieć, w co może inwestować Polska, gdzie leży nasza przewaga i gdzie nasza specjalizacja, aby w sytuacji kolejnego kryzysu, który wcześniej czy później, a raczej wcześniej, nadejdzie, mogliśmy korzystać z naszych mocy produkcyjnych i z naszego partnerstwa regionalnego. To zadanie na już i na teraz - dodaje.
Reklama
W kontekście bezpieczeństwa lekowego kraju na pewno pojawiają się też zagrożenia w bezpieczeństwie zdrowia kobiet - ocenia przedstawicielka Gedeon Richter.
- Mówiąc o terapiach dla kobiet, myślimy o obszarach takich jak ginekologia, terapie menopauzalne, onkologia i antykoncepcja. Niestety, większość tych terapii jest produkowana poza granicami kraju. Dlatego, jeśli miałabym dzisiaj wskazać ryzyka, absolutnie je dostrzegam. Oczywiście, liczymy na międzynarodową sieć naszych korporacji, które są najbardziej skuteczne w zarządzaniu tego typu kryzysami, dzięki bardzo przewidywalnemu zarządzaniu swoim biznesem. Niemniej jednak, zamknięcie granic czy ograniczenie dostaw dotknie kobiety dokładnie w taki sam sposób, albo nawet bardziej, niż pozostałych pacjentów - ocenia Aneta Grzegorzewska.
Reklama
- Staramy się naprawdę zabezpieczyć zdrowie kobiet od A do Z. Tak przynajmniej operacyjnie rozmawiamy o zdrowiu kobiet i o terapiach, czyli zabezpieczamy terapię ginekologiczną, menopauzalną, niepłodność, ale również antykoncepcję. Jednak, mając świadomość, jak dzisiaj holistycznie działa ten system – co było również tematem na sesjach inauguracyjnych, gdzie ministrowie zdrowia mówili, że leczenie zaczyna się od profilaktyki, czyli ciągle niedocenianego obszaru w naszym kraju - mówi Aneta Grzegorzewska.
- Leczymy dopiero, kiedy choroba jest już rozpoznana, często w późnym stadium, i wtedy, kiedy mamy problem z dostępem do skutecznej terapii, ale czy nie powinniśmy zacząć od profilaktyki? To co robimy, to badamy potrzeby kobiet i odpowiadamy na nie - podkreśla przedstawicielka Gedeon Richter.
- Trochę działamy za system, bo również organizujemy bezpłatne badania dla kobiet, szukając luk w systemie opieki zdrowotnej. Co roku oferujemy bezpłatne badania w małych miastach i na wsiach, a ostatnio również dla kobiet z niepełnosprawnością, co okazało się ogromną luką w polskim systemie - mówi Aneta Grzegorzewska.
- I tak, to jest sytuacja, z której Polska nie może być dumna, gdyż zapominamy o najbardziej potrzebujących, czyli o kobietach z niepełnosprawnościami. Jako przykład podam, że w Polsce jest około 160 gabinetów ginekologicznych, które są przystosowane do pracy z pacjentką z niepełnosprawnością. Liczby mówią same za siebie - dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze