Reklama

Anna Woda: Pielęgniarka - od OIOM po wypalenie zawodowe - inspiracja dla innych

Spełnia swoje zawodowe marzenie choć droga do osiągnięcia tego celu nie była łatwa. Dwukrotnie pojawiło się wypalenie zawodowe, a nawet myśli o odejściu z zawodu. Anna Woda, pielęgniarka, edukatorka i entuzjastka umiejętności społecznych opowiada o tym, jak radzi sobie z trudnymi zawodowymi sytuacjami i jak odnalazła swoja wyjątkową przestrzeń w medycznym świecie.

Anna Ginał: Naszą rozmowę zaczęłyśmy nie od ważnych kwestii w pielęgniarstwie, ale od... kota. Pięknego, błękitnego, rosyjskiego.

Anna Woda: Trafił do mnie właśnie z uwagi na mój zawód. Byłam pielęgniarką opieki długoterminowej, przez ponad rok opiekowałam się pacjentem, niezwykłym człowiekiem, który niestety był poważnie chory i zmarł. Gdy żegnałam się z jego córką, pojawiła się kwestia, że kotu trzeba będzie znaleźć nowy dom. Został z nami i dziś jest częścią rodziny.

AG: Na Pani pielęgniarskiej drodze pierwszym przystankiem był OIOM.

AW: Tak, oddział szalenie trudny, wielkie wyzwanie, ale też doskonały zespół medyczny, do którego trafiłam. To było miejsce, w którym, niestety, mieliśmy do czynienia z wysoką śmiertelnością, odchodzili ludzie młodzi, nawet młodsi ode mnie. Kolejną kwestią była praca w nocy. Miałam trudności z regeneracją po „nockach”. Choć na intensywnej terapii nauczyłam się bardzo dużo, z tej wiedzy i umiejętności korzystam do dzisiaj, to jednak poczułam, że jest mi coraz trudniej. Tu trzeba wspomnieć o naprawdę ważnej konieczności, jaką jest wprowadzenie superwizji dla personelu medycznego. Równie konieczna jest opieka psychologizcna. Najlepiej, aby przeprowadzali je specjaliści z zewnątrz. Ostatecznie przeniosłam się na oddział chirurgii naczyniowej w tym samym szpitalu.

Reklama

AG: Postawienie na umiejętności społeczne, komunikacyjne było kluczem do sukcesu?

AW: Zdecydowanie! Chciałabym, aby moja historia była inspiracją i wskazówką dla innych, których może dotyka właśnie wypalenie zawodowe, może nawet pojawiają się myśli o rezygnacji z zawodu. Aż chce się powiedzieć: „też tak miałam”. Jak widać, można się świetnie odnaleźć, choć na studiach powtarzałam, że „wszystko tylko nie POZ”.

AG: Po czym rozpoczął się etap pracy w podstawowej opiece zdrowotnej.

AW: To najlepszy dowód na to, żeby nigdy nie mówić nigdy! Profilaktyka zdrowotna, edukacja, higiena fizyczna jak i psychiczna, relacje terapeutyczne z pacjentami to obszary, w których czuję się spełniona. Zaczęłam zajmować się również leczeniem ran. POZ to szansa łączenia wiedzy w bardzo wielu dziedzinach: pediatrii, kardiologii, diabetologii. Spędziłam tam sześć lat. W ciągu tego czasu znów spotkało mnie wypalenie, tym razem wynikało ze znamion mobbingu, których doświadczałam od koleżanki z zespołu. Zgłosiłam się do psychoterapeutki. To był moment przełomowy. Nie musiałam zmieniać miejsca pracy – zmieniłam siebie. Nauczyłam się radzenia sobie ze stresem, higieny myśli, elementów komunikacji bez przemocy i wielu innych bardzo przydatnych umiejętności. Dziś mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja. To był czas zdobywania cennych doświadczeń, ale przyszedł moment, w którym zadałam sobie pytanie, czy jestem na właściwej drodze. Postawiłam na
indywidualną praktykę pielęgniarską, prowadzę własną firmę, obejmuję opieką pacjentów w warunkach domowych, działam w social mediach, prowadzę szkolenia. Jest to spełnienie mojego zawodowego marzenia.

Reklama

AG: Trzeba też zadawać jedno, ważne pytanie.

AW: Tak, przedstawiciele personelu medycznego powinni je sobie zadawać częściej. Chodzi o pytanie: „Jak dbam swoje zdrowie psychiczne?”. Trudne, ale potrzebne. Jeśli nie zadbamy dobrze o siebie – nie zadbamy dobrze o naszych pacjentów. Pielęgniarka aby dobrze pielęgnować, sama musi być wypielęgnowana. Wzmacnianie kompetencji społecznych poprzez na przykład podejmowanie dialogu o potrzebach zmian w miejscu pracy bez ryzyka konfliktu ułatwi nam codzienne funkcjonowanie i oddali poczucie bezsilności. Umiejętności społeczne nie są „miękkie”, to konkretne narzędzia, na przykład dawanie feedbacku metodą FUKO.

AG: Czego warto się nauczyć z Pani perspektywy?

AW: Na pewno warto rozwijać umiejętności społeczne. To podstawa dobrych relacji ze sobą i innymi. Określić swoje talenty i mocne/słabe strony, nie każdy potrafi pracować pod presją czasu. Zacząć pracować z ciałem, np. poprzez trening somatyczny. Równie ważne są techniki oddechowe i relaksacyjne. Czy słyszała Pani o shinrin-yoku? Z racji tego, że las i środowisko leśne zawsze były mi bliskie, stosuję
kąpiele leśne. Od razu zaznaczę: to żadna magia, a dobrze potwierdzona naukowo technika. Termin powstał w Japonii i jest sztuką czerpania zdrowia z przyrody. Środowisko leśne wpływa pozytywnie na nasz organizm: obniża poziom kortyzolu, ciśnienie tętnicze, tętno, oddech. Wycisza układ autonomiczny czyli walki i ucieczki. To stosunkowo łatwo dostępny sposób dbania o siebie, do tego niedrogi. Świadome wejście do lasu czyli: wyciszamy telefon, skupiamy się na tym, co jest obok nas. Polecam regularne spacery bez słuchawek, a z pełnym poświęceniem uwagi temu, co nas
otacza: drzewom, ptakom, kolorom, zapachom. Warto zastosować metodę „małych kroków” bez oczekiwania spektakularnych efektów. One przyjdą z czasem.

Reklama

AG: Dziękuję za rozmowę.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/03/2025 15:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości