Były minister zdrowia usłyszał wyrok pozbawienia wolności na 3 miesiące w zawieszeniu na dwa lata. Sprawa dotyczy ujawnienia przez Adama Niedzielskiego informacji o lekarzu, który przepisał sobie receptę na lek psychotropowy.
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawa wydał wyrok ws. Adama Niedzielskiego. Były minister zdrowia, poza karą pozbawienia wolności na 3 miesiące w zawieszeniu, będzie musiał jeszcze podać wyrok do wiadomości publicznej, a także zapłacić 5 tys. złotych zadośćuczynienia i pokryć koszty sądowe. Wyrok nie jest prawomocny. Warto dodać, że byłemu ministrowi zdrowia groziły 3 lata pozbawienia wolności.
Przypomnijmy, że zakończona dzisiaj sprawa dotyczyła przekroczenia przysługujących Niedzielskiemu jako funkcjonariuszowi publicznemu uprawnień. W akcie oskarżenia prokuratura wskazała, że ujawnił on za pośrednictwem środków masowego komunikowania pozyskane z Systemu Informacji Medycznej danej dotyczące rodzaju przepisanych receptą leków ustalonej osoby. W opinii prokuratury działał on tym samym na szkodę interesu prywatnego pokrzywdzonego.
Przypomnijmy, że ówczesny minister zdrowia zamieścił na portalu X wpis zawierający dane osobowe lekarza, który sam sobie wystawił receptę na leki psychotropowe. Publikacja Adama Niedzielskiego była odpowiedzią oraz dowodem na brak problemów z funkcjonowaniem systemu wystawiania e-recept po tym, jak zostały wprowadzone limity dzienne dla lekarzy, aby walczyć z receptomatami.
Minister Niedzielski uważał wówczas, że nie zrobił nic złego i miał prawo wglądu w dane w systemie e-zdrowia.
- Nie została naruszona tajemnica lekarska. Administratorem danych systemu e-zdrowia jest minister. Nikt nie ingerował w konto lekarza i nie weryfikował zapisanych na nim informacji. Informacja o wypisanej recepcie pochodzi z ogólnego systemu monitorowania wystawiania recept - tłumaczył wtedy Wojciech Andrusiewicz, ówczesny rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
Sam minister wydał w tej sprawie oświadczenie, gdzie podkreślił, że na podstawie ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia jest uprawniony do dostępu do informacji o wystawionych przez daną osobę receptach pro auctore. Zaznaczył jednocześnie, że nie odbywa się on przez indywidualne konto lekarza czy pacjenta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze