Reklama

500 zł za spokój. Rozmowy MZ z technikami i innymi zawodami medycznymi

Polityka Zdrowotna
12/06/2019 10:24

Technicy elektroradiologii wykonujący m.in. badania RTG i tomografię, bez których szpitale nie są w stanie działać znów spotkali się z ministrem Łukaszem Szumowskim. - 500 zł to cena spokoju. Na pierwszym, styczniowym spotkaniu środowisk średniego personelu medycznego z ministrem zdrowia rozmawialiśmy o podwyższeniach wynagrodzeń. Wówczas, w trakcie rozmów, padła kwota 500 zł brutto. Podwyżki miały przysługiwać od 1 kwietnia, z wyrównaniem od 1 stycznia – mówi Polityce Zdrowotnej Cezary Staroń, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii. 

Technicy podkreślają, że nie chcą mieszać się w politykę. Chcą obiecanych podwyżek, ale nie wyjdą na ulice, choć organizacja zrzesza ok. 6 tys. osób i zablokowałoby to działanie placówek. Tak samo jak fizjoterapeuci chcą przynajmniej 1600 zł brutto (tyle ile dostały pielęgniarki i właśnie z takimi żądaniami wchodzą w spory zbiorowe.  W tym tygodniu po raz kolejny spotkali się z przedstawicielami MZ I NFZ. Z jednej strony słyszą, że placówkom wzrosły kontrakty, więc na podwyżki pieniądze mają. Z drugiej dyrektorzy odpowiadają im, że pieniędzy albo nie przybyło, albo tak niewiele, że na wzrost płac nie ma kasy. Jak szacowały szpitale powiatowe, przyznane przez Fundusz środki dają wzrost ryczałtów placówek tylko o 2-3 proc. A koszty rosły i w zeszłym iw tym roku, co mieli mieć wyrównane.
- W tej chwili jesteśmy przez ministerstwo połączeni z innymi zawodami medycznymi jako inny personel, pominięty przy przyznawaniu podwyżek m.in. lekarzom czy pielęgniarkom. Wcześniej ustalaliśmy z ministrem, że będziemy występowali do dyrekcji ws. podwyżek wynagrodzeń. W tej chwili Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych ustalił swoją wersję działań, że

. Stąd rozmowy z ministerstwem, by dopilnowało przeznaczenia środków na podwyżki, które minister nam obiecał – podkreśla Staroń. Dodaje, że dyrektorzy szpitali twierdzą, że pieniędzy więcej nie mają. A Ministerstwo i NFZ okazuje na spotkaniach inne dane.
- Minister wykazuje, że dane szpitale i placówki dostają pieniądze, ja nie mogę wytrącić tych argumentów. Na spotkaniu dostarczyliśmy ministrowi zdrowia kolejne odpowiedzi od dyrektorów placówek, które wykazują teoretyczny brak podwyższenia kontraktu – mówi szef związku.

Co dalej?
W tej chwili ministerstwo będzie musiało interweniować u dyrektorów w sprawie podwyżek, sprawdzić na co wydają pieniądze – mówi Staroń. I takie deklaracje organizacja techników dostała od MZ.

Cena za spokój
- Te obiecane 500 zł to cena spokoju – mówi Staroń podkreślając, że taka kwota była wymieniana już w styczniu. Mimo upływu kolejnych miesięcy nie została jednak wypłacona. - Takie były ustalenia podtrzymywane, aż do kwietnia. A potem poinformowano, że szpitale dostaną ogólnie wyższe finansowanie, ale nie określono ile pieniędzy na trafić na podwyżki. Jako technicy jesteśmy cały czas gotowi do rozmów. Nie damy się natomiast wmanewrować w strajki polityczne – wyjaśnia.
Przypomnijmy, że po kilkunastu dniach głodówki fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych poinformowano, że

Reklama
u. Na ten sam termin działania szykują nauczyciele.

Zobacz: 


W piątek Krajowy zjazd
Technicy w najbliższy piątek mają krajowy zjazd delegatów i będą dyskutować co dalej. Na razie MZ odsyła ich do dyrektorów, a dyrektorzy odbijają piłeczkę.
Na zjeździe zdam informacje z bieżącej sytuacji i zdecydujemy co dalej – wyjaśnia Staroń.
Zwraca też uwagę na inne postulaty, poza podwyżką miesięcznych wynagrodzeń przez dyrektorów. Chodzi m.in. o ustawę regulującą minimalne płace w zdrowiu. – Zacznijmy od tego, że

powinno mieć realne odniesienie do średniej krajowej, a nie tymczasowo przyjętej kwoty 3900 zł, która nie rosła – mówi szef związku.
Kolejna kwestia to przeliczniki zawarte w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia. Przy pielęgniarkach jest kilka poziomów z różnym przelicznikiem w zależności od wykształcenia i kwalifikacji. - Moja grupa zawodowa, w której są magistrzy, technicy i licencjaci, jest wrzucona do jednego worka w zakresie obliczania kwoty minimalnego wynagrodzenia. I to z najniższym przelicznikiem dla zawodów medycznych - 0,64. A niemedyczne zawody, dopisane do ustawy mają 0,58, czyli zaledwie o 0,06 mniej niż my, choć nasza praca wymaga wykształcenia, ogromnej odpowiedzialności. Nikt obecnie nie podejmie się leczenia pacjenta bez badan diagnostycznych. Cały czas musimy to tłumaczyć. Pacjent zazwyczaj myśli że badania robi albo lekarz albo pielęgniarka. Niejednokrotnie technik elektroradiologii obsługuje sprzęt wart kilka milionów złotych a zarabia 2200,- zł brutto. I to jest kuriozum. Lekarz radiolog nie ma pracy bez naszych badań a obecnie nasze zarobki mijają się w krotnościach. Podobnie jest chociażby z paniami pielęgniarkami, które pracują w zakładach radiologii. Ich pensje są dwukrotnie wyższe od ich bezpośrednich kierowników techników elektroradiologii.  Nasz praca to nie tylko diagnostyka to także leczenie w radioterapii. Cały czas rozmawiamy z Panem Ministrem ale równolegle na podstawie uchwały Zarządu Głównego z marca br. Prowadzimy przygotowania do Ogólnopolskiej Akcji Protestacyjnej tak aby nikt nie zarzucił nam bezprawnych protestów.  To jest dla nas nie do przyjęcia.  – wyjaśnia przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii.  

Aleksandra Kurowska

Reklama

Zobacz również:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości