Wydłużono im znacznie czas pracy, ale nie dano podwyżek. Mają dość obserwowania tego, jak resort zdrowia podnosi płace innym grupom pracowników - tym, które protestują. Dlatego związek techników medycznych elektroradiologii wzywa lokalne struktury do wchodzenia w spory zbiorowe i walki o podwyżki. Ile zarabiają teraz?
O wadach i zaletach centralnego sterowania płacami w ochronie zdrowia pisaliśmy już wiele razy. Było też jasne, że dawanie pieniędzy pojedynczym grupom zawodowym, zamiast systemowego rozwiązania problemów, przyniesie eskalację - słusznych zresztą - oczekiwań.
Po tym, jak podwyżki dla siebie poprzez protesty wywalczyli lekarze, pielęgniarki i ratownicy, zabiegają o nie m.in. fizjoterapeuci i psychologowie. A z falą sporów zbiorowych przeciwko pracodawcom ruszyć planują technicy, którzy są filarem diagnostyki m.in. chorób nowotworowych czy ofiar urazów.
- W związku z brakiem rozwiązań systemowych dotyczących wynagrodzeń poszczególnych grup zawodowych oraz warunków pracy w Ochronie Zdrowia, Zarząd Główny Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii nakazał podległym strukturom wchodzenie w spory zbiorowe z pracodawcami na podstawie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.
Do chwili obecnej nasza grupa zawodowa zachowywała daleko idący spokój podczas gdy inne grupy zawodowe stawiały kolejne żądania - informuje Cezary Staroń, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii (OZZTME).
Organizacja podkreśla, że brała udział w rozmowach z Ministerstwem Zdrowia, ale nie przyniosły one efektów.
Pracodawcy odsyłają ich do MZ, a ministerstwo do pracodawców
- Sytuacja niezadowolenia przekroczyła wszelkie granice i zostaliśmy zmuszeni do wchodzenia w spory z pracodawcami. Przy obecnych stanowiskach pracodawców odsyłających nas do Ministra Zdrowia a Ministra Zdrowia do pracodawców, oczywista jest dalsza eskalacja akcji protestacyjnych - informuje związek.
Dłuższy czas pracy, ale płaca ta sama
Jak zwracają uwagę technicy, dodatkowo są rozgoryczeni tym, że ich czas pracy został wydłużony z 5 godzin do 7 godzin 35 minut dziennie czyli o ponad 50 proc. "bez jakichkolwiek przeliczeń pensji zasadniczej".
- W państwie „prawa” Trybunał Konstytucyjny w 2015 r. orzekł, że pensja zasadnicza nie jest zależna od czasu wykonywania pracy - podkreśla Staroń.
Techników brakuje. Co z diagnostyką obrazową?
- Dzisiaj brak jest nie tylko lekarzy i pielęgniarek ale także nas techników elektroradiologii. Bez diagnostyki obrazowej medycyna nie istnieje i nie pomogą nawet najlepiej wynagradzani lekarze i pielęgniarki, a bez naszej grupy zawodowej ze szpitali zostaną tylko domy opieki - zwraca uwagę związek.
Chcą by Ł. Szumowski zaangażował się w rozmowy
- Wyrażamy chęć do rozmów w celu zażegnania konfliktów, jednakże bez osobistego zaangażowania Pana Ministra Zdrowia nie jest już to możliwe. Mając, na uwadze dobro pacjenta wzywamy Pana Ministra do podjęcia natychmiastowych rozmów w kwestii podwyższenia wynagrodzenia zasadniczego - informują związkowcy.
I zapowiadają, że podczas rozmów przedstawią „paski” wynagrodzeń techników elektroradiologii z całej Polski.
Pracują za najniższe pensje?
Z danych organizacji wynika, że średnia płaca zasadnicza techników wynosi około 2200 złotych. Propozycja rządu dotycząca wysokości płacy minimalnej w 2019 r. w całej gospodarce to 2250 zł. - Pytanie jakie staje przed nami, to czy można diagnozować i leczyć za pensję minimalną - pyta Cezary Staroń, szef organizacji związkowej.
AK
Polecamy również:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!