Reklama

1 czerwca Dniem bez Alkoholu. Naukowcy Uniwersytetu Medycznego popierają nocną prohibicję we Wrocławiu

We Wrocławiu trwają społeczne konsultacje w sprawie zakazu sprzedaży alkoholu w nocy. Lekarze i naukowcy z Uniwersytetu Medycznego jednoznacznie popierają to rozwiązanie, powołując się na alarmujące dane dotyczące zdrowia mieszkańców Dolnego Śląska. Zwracają uwagę, że alkohol przyczynia się do wzrostu liczby zgonów i skraca oczekiwaną długość życia w regionie.

Eksperci z Wrocławia za zakazem nocnej sprzedaży alkoholu

1 czerwca, w Dniu bez Alkoholu, lekarze i naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu publicznie poparli pomysł wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych na terenie całego miasta.

– Jednoznacznie popieramy zakaz nocnej sprzedaży alkoholu na terenie całego Wrocławia – podkreśla prof. Katarzyna Zatońska z Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych.

Dane dotyczące umieralności w Polsce są niepokojące. Między 2002 a 2017 rokiem liczba zgonów z powodu alkoholu podwoiła się u mężczyzn (z 13,9 do 28 na 100 tys.), a u kobiet wzrosła aż czterokrotnie (z 1,7 do 6,4 na 100 tys.). Największy wzrost nastąpił po obniżeniu akcyzy na alkohol w 2002 roku – trunki stały się po prostu łatwiej dostępne.

Reklama

Choroby wątroby, w tym marskość, są jedyną dużą grupą przyczyn zgonów, które w ostatnich latach stale rosną.

– To właśnie one hamują wzrost długości życia Polaków – ostrzega prof. Zatońska.

Dolny Śląsk pije więcej niż reszta Polski

Wrocław i Dolny Śląsk należą do regionów o najwyższej śmiertelności z powodu chorób wątroby. W 2021 roku województwo znalazło się na drugim miejscu w kraju – odnotowano 27,5 zgonów na 100 tys. mieszkańców z powodu przewlekłych chorób wątroby. W miastach wskaźnik ten jest aż o 28 proc. wyższy niż średnia krajowa.

Reklama

Tendencję potwierdzają dane z powiatu wrocławskiego – między 2019 a 2023 rokiem udział chorób układu pokarmowego w strukturze zgonów wzrósł z 4,2 proc. do 6,1 proc.

Badania populacyjne prowadzone przez Uniwersytet Medyczny pokazują, że problem jest poważny. Z badania PURE wynika, że 67 proc. osób spożywa alkohol, a tylko 22 proc. to abstynenci. W miastach pije 73 proc. osób, a wśród osób z wyższym wykształceniem – aż 78 proc.

– Spożycie alkoholu jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju wielu chorób, nie tylko wątroby, ale również układu sercowo-naczyniowego czy nowotworów głowy i szyi – wyjaśnia prof. Tomasz Zatoński, prorektor ds. odpowiedzialności społecznej UMW.

Reklama

Ryzykowne picie to codzienność dla wielu

W badaniu PURE aż 10 proc. uczestników przyznało, że w ostatnim miesiącu zdarzyło im się wypić co najmniej pięć drinków jednorazowo. Mężczyźni są dwukrotnie bardziej narażeni na takie zachowania niż kobiety.

Z kolei w badaniu PICTURE aż 82 proc. osób poniżej 50. roku życia zadeklarowało, że pije alkohol. Co piąta osoba przyznała się do picia pięciu lub więcej porcji alkoholu podczas jednej okazji – i to kilka razy w miesiącu.

Eksperci są zgodni – samo informowanie ludzi o zagrożeniach nie wystarcza.

Reklama

– Konieczne są zmiany systemowe: ograniczenie dostępności alkoholu, zwłaszcza w godzinach nocnych, a także wsparcie edukacyjne dla młodzieży i dorosłych – mówi prof. Zatoński.

Naukowcy chcą też rozwijać programy zdrowotne, które nie tylko informują, ale umożliwiają realną zmianę stylu życia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiał prasowy Aktualizacja: 01/06/2025 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości