Prof. Andrzej Witek, były kierownik Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej, znalazł się w centrum kontrowersji dotyczących sposobu wykonywania obowiązków zawodowych. Według Gazety Wyborczej jego obecność w pracy miała być sporadyczna.
Zamiast angażować się w opiekę nad pacjentkami, profesor miał wybierać wyjazdy prywatne, w tym wizyty w parkach rozrywki czy na targach staroci. Sprawa wzbudziła niepokój wśród współpracowników, zwłaszcza że dotyczy oddziału o szczególnym znaczeniu — miejsca, gdzie prowadzi się porody i leczenie chorób onkologicznych.
Mowa o prof. Andrzeju Witku, którego Gazeta Wyborcza opisuje:
„Prof. Andrzej Witek to były kierownik Kliniki Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. W przeszłości był prodziekanem Wydziału Lekarskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Kiedyś marzył o starcie w wyborach na rektora. Kilka lat temu wytoczono mu jednak na uczelni postępowanie dyscyplinarne z powodu skarg studentów na złe traktowanie”.
Reklama
Bezpośredni przełożony profesora, nie godząc się na — jak wskazywał — lekceważenie obowiązków, zdecydował się poinformować o sytuacji dyrekcję szpitala. Zgłoszenie miało na celu wyjaśnienie sprawy oraz przywrócenie właściwych standardów pracy.
Reakcja okazała się jednak zaskakująca. Zamiast konsekwencji wobec profesora, stanowisko stracił zgłaszający problem szef kliniki. Decyzja ta wywołała zdziwienie i falę komentarzy, rodząc pytania o mechanizmy odpowiedzialności w placówce.
Prof. Witek to postać dobrze znana w środowisku medycznym. Był prodziekanem Wydziału Lekarskiego Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach i w przeszłości rozważał kandydowanie na stanowisko rektora.
Jego kariera nie była jednak pozbawiona trudnych momentów. Kilka lat temu studenci zgłaszali zastrzeżenia dotyczące sposobu ich traktowania, co doprowadziło do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
W 2021 roku profesor ubiegał się o stanowisko kierownika kliniki, jednak — ze względu na trwające postępowanie — nie spełnił wymogów formalnych. Konkurs wygrał Krzysztof Nowosielski, młodszy specjalista.
Mimo to prof. Witek pozostał związany z placówką, pracując równocześnie na etacie szpitalnym i uczelnianym. Według relacji miał jednak wykonywać swoje obowiązki w ograniczonym zakresie, co ponownie wywołało kontrowersje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Słynna afera ze studentami dziwnym trafem wydarzyła się przed konkursem.Czy dziennikarze zadali sobie trud aby dowiedzieć się jak postępowanie dyscyplinarne sie zakończyło?Nowy szef ignorował starego i traktował go niemal jak powietrze.Mam wrażenie ,że wszystko co wartościowe było w tym miejscu poprostu zostało rozwalone.Odeszła cała ekipa Neonatologów -a była ona bardzo dobra.Znam ludzi którzy nie wytrzymali presji "nowego"stylu pracy i odeszli .Myślę ,że "sygnalista" miał już "list pożegnalny"w kieszeni i myślał , że w ten sposób coś ugra.Kto mieczem wojuje........
Bez rozpisywania,skoro Nowosielski za tyle zasług i osiągnięć wyleciał,to jak bardzo Witek jest upolityczniony.znowu komunistyczne znajomości działają.jakim prawem zwolniono człowieka który uratował tyle kobiet.tak uratował .....no Ligoto.....ludzie wam wszystko wyrzuca na światło dzienne
W bielsku, w bco gdzie teraz profesor nowosielski pracuje, jest tak samo. Lepiej tam nie będzie miał. Dyrekcja zamiata pod dywan i przywileje mają nieroby największe, a jak coś zgłaszane jest to zgłaszający ma problem
Słynna afera ze studentami dziwnym trafem wydarzyła się przed konkursem.Czy dziennikarze zadali sobie trud aby dowiedzieć się jak postępowanie dyscyplinarne sie zakończyło?Nowy szef ignorował starego i traktował go niemal jak powietrze.Mam wrażenie ,że wszystko co wartościowe było w tym miejscu poprostu zostało rozwalone.Odeszła cała ekipa Neonatologów -a była ona bardzo dobra.Znam ludzi którzy nie wytrzymali presji "nowego"stylu pracy i odeszli .Myślę ,że "sygnalista" miał już "list pożegnalny"w kieszeni i myślał , że w ten sposób coś ugra.Kto mieczem wojuje........
Bez rozpisywania,skoro Nowosielski za tyle zasług i osiągnięć wyleciał,to jak bardzo Witek jest upolityczniony.znowu komunistyczne znajomości działają.jakim prawem zwolniono człowieka który uratował tyle kobiet.tak uratował .....no Ligoto.....ludzie wam wszystko wyrzuca na światło dzienne
W bielsku, w bco gdzie teraz profesor nowosielski pracuje, jest tak samo. Lepiej tam nie będzie miał. Dyrekcja zamiata pod dywan i przywileje mają nieroby największe, a jak coś zgłaszane jest to zgłaszający ma problem