10 tysięcy kilometrów, różnica czasu i operacje przeprowadzone z chirurgiczną precyzją – bez żadnych zakłóceń. W wywiadzie dla PolitykaZdrowotna.com kardiochirurg prof. dr hab. n. med. Piotr Suwalski i urolog dr n. med. Paweł Wisz opowiadają o pierwszych w historii zabiegach telerobotycznych wykonanych z Chin do Warszawy. To nie eksperyment, lecz zapowiedź rewolucji w medycynie, która może na zawsze zmienić dostęp pacjentów do specjalistów, przyznają.
Prof. Piotr Suwalski: Tak i bardzo się z tego cieszymy. Jesteśmy dumni. Doktor Wisz wykonał robotyczną radykalną prostatektomię, a ja pomostowanie aortalno-wieńcowe, czyli bajpasy. Były to pierwsze telerobotyczne operacje transmitowane z Chin do Europy i przeprowadzone w ramach otwarcia Centrum Chirurgii Telerobotycznej w West China Hospital, Sichuan University, w 21-milionowym mieście Chengdu. To jedna z największych sieci szpitali uniwersyteckich w Chinach.
Dr Paweł Wisz: Mamy tak zwany czas latencji (utajenia), ale wynosił on tylko 200 milisekund. Jeśli zaś chodzi o poziom utraty danych w trakcie transmisji, to wynosił on zero. Natomiast też istnieje tzw. utrata danych w trakcie i tutaj utrata danych była na poziomie 0. Dlatego też mogliśmy przeprowadzić zabiegi w absolutnie bezpieczny sposób pomimo tego, że pacjenci byli w Warszawie.
Reklama
P.S.: Po pierwsze, chciałbym podkreślić, że mieliśmy wielki honor być jedynymi Europejczykami, którzy zostali zaproszeni z okazji otwarcia Centrum Telerobotyki w Sichuan University, gdzie od poniedziałku zaczną tam być już operowani standardowi pacjenci w sposób telerobotyczny. Po drugie, to pokazuje kierunek rozwoju współczesnej telerobotyki. Centrum teleinformatyczne połączone jest z kilkoma ogromnymi szpitalami w Chinach, a także z placówkami w mniej dostępnych regionach. W Chinach ze względu na geografię jest problem z nierównym dostępem do chirurgów specjalistów z różnych dziedzin i właśnie w ten systemowy sposób próbuje się go rozwiązać.
Dlatego, patrząc chociażby na ten przykład, jestem przekonany, że wcześniej czy później tego typu chirurgia będzie chirurgią standardową. Widać to po rozwoju technologii, metodach przesyłu danych oraz coraz lepszym wyszkoleniu chirurgów.
Reklama
P.W: Dodam, że w Chinach telechirurgia jest już uregulowana prawnie i można ją na co dzień wykonywać. Tego typu operacje udowadniają, że fizyczna odległość nie jest już barierą. Jesteśmy w stanie operować z każdego miejsca na świecie.
P.S.: W Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w tej chwili kończymy budowę specjalnego budynku, gdzie będzie tworzone centrum robotyczne z centrum szkoleniowym w zakresie chirurgii oraz telerobotyki. Dzisiejsze wydarzenia utwierdzają nas w przekonaniu, że to słuszny kierunek i dodatkowo nas zmotywowały. Ten budynek będzie oddany do użytku prawdopodobnie w połowie roku. Chcemy postawić przede wszystkim na szkolenie chirurgów, gdyż ta technologia robotyczna – szczególnie jeśli chodzi o możliwości na przykład operacji z użyciem dwóch konsol chirurgicznych – jest znakomitą platformą, nieporównanie lepszą niż chirurgia klasyczna czy endoskopowa. Myślimy też o operacjach telerobotycznych w Polsce, przeprowadzanych w oddalonych od głównych ośrodków placówkach. Z technologicznego punktu widzenia nie powinny stanowić one już wyzwania.
Reklama
P.W.: W PIM MSWiA myślimy globalnie. Z jednej strony – ważny jest mentoring i nadzorowanie innych, a z drugiej – nasz ośrodek dzięki telerobotyce będzie mógł zaoferować specjalistyczne usługi chirurgiczne tam, gdzie istnieją problemy z dostępnością.
P.S. Jesteśmy cały czas na łączach z naszymi kolegami na miejscu w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie. Cieszymy się, że obaj pacjenci są w bardzo dobrym stanie, to jest piękno chirurgii robotycznej. Obudzili się po operacji w zasadzie natychmiast, są w dobrym stanie, przytomni, rozmawiają i myślę, że nie tylko zobaczymy się po naszym powrocie do kraju, ale i zamienimy z nimi kilka słów również za pomocą technologii, z której korzystamy na co dzień.
Reklama
P.W.: To, co też wydaje mi się najważniejsze, to podkreślenie na koniec, że my nie podjęlibyśmy się takiej operacji, gdybyśmy nie wiedzieli, że będzie ona jakościowo taka sama, jak gdybyśmy byli na miejscu. W żaden sposób operacja, którą wykonaliśmy z tak olbrzymiej odległości, nie odbiegała jakościowo od tej, którą przeprowadzilibyśmy fizycznie na sali operacyjnej. To jest kluczowy element i bardzo ważne podkreślenie w operacjach telechirurgicznych — pacjent w żadnym wypadku nie traci na jakości operacji, a wręcz rozwijając telechirurgię, może tylko zyskać poprzez dostęp do najlepiej wyszkolonych operatorów.
Rozmawiał: Dariusz Jarosz/PolitykaZdrowotna.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze