Podnoszenie nakładów na zdrowie jest niezbędne, jednak za wzrostem składki na zdrowie powinny iść efekty w postaci większej dostępności do świadczeń dla pacjentów, co z kolei powinno przełożyć się na lepsze zdrowie i dłuższy czas życia w zdrowiu - przekonują eksperci i przedsiębiorcy. Ponadto wskazują, że wzrost składki zdrowotnej powinien być ewolucyjny, a nie skokowy, jak zaproponowano to w "Polskim Ładzie", ponieważ rodzi to ryzyko m.in. ograniczania dochodów przez przedsiębiorców, a w przypadku tych mniejszych - zamykania działalności.
Co do tego, że nakłady na system ochrony zdrowia powinny rosnąć, nikt nie ma wątpliwości. Jednak jedna z propozycji w tym zakresie zawartych w zaprezentowany w minioną sobotę "Polskim ładzie" PiS budzi wiele kontrowersji. Chodzi o zamiar wprowadzenia 9 proc. składki zdrowotnej liczonej od dochodów dla przedsiębiorców bez możliwości odpisu od podatku, zamiast dotychczasowej opłaty ryczałtowej 9 proc. od przeciętnego wynagrodzenia. Dla wielu przedsiębiorców będzie to oznaczało skokowy wzrost.
Podczas debaty w czwartek zorganizowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) oraz Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej dyskutowano o potencjalnych skutkach takiego rozwiązania, a także o innych możliwych rozwiązaniach, które byłyby efektywne i przyniosły poprawę dostępności świadczeń dla pacjentów.
Większość Polaków za wzrostem nakładów na ochronę zdrowia
Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich przedstawił wyniki badań realizowanych w kwietniu, z których wynika, że aż 72 proc. Polak ów źle ocena funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. W ocenie Polak ów niezbędne są więc zmiany, aby system efektywniej realizował swoje funkcje. Najpilniejszej zmiany - jak pokazały badania - wymaga dostęp do lekarzy specjalist ów (82 proc. wskazań), dostęp do diagnostyki, leczenia, nowych skutecznych lek ów (48 proc.), jakość opieki (31 proc.), dostęp do lekarzy rodzinnych (29 proc.), dostęp do opieki szpitalnej (28 proc.), a także wyższe wynagrodzenia lekarzy i pielęgniarek (27 proc.).
Większość badanych (80 proc.) stwierdziła, że polski system ochrony zdrowia powinien otrzymywać więcej pieniędzy na leczenie. Co ciekawe, połowa badanych (50 proc.) odpowiedziała pozytywnie na pytanie o to, czy zgodziliby się zapłacić wyższą składkę zdrowotną pod warunkiem, że byłyby na konkretny cel, np. skr ócenie kolejek lub lepszy dostęp do lekarzy. 45 proc. - odpowiedziało negatywnie. Polacy byliby gotowi dodatkowo przeznaczyć na składkę zdrowotną ok. 50 zł (mediana).
Drastyczna propozycja z Polskiego ładu
- Pokazuje to, że istnieje przestrzeń do zwiększenia składki, ale w powiązaniu z efektami, jeżeli chodzi o dostęp do opieki zdrowotnej - podkreślił Ł.Kozłowski.
Przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich FPP Marek Kowalski przypomniał, że Federacja dwa miesiące temu zaproponowała łagodne dochodzenie do 6 proc. PKB obejmująca stopniowy wzrost składki zdrowotnej o 0,25 punktu proc. - W Polskim Ładzie pojawiła się kontrpropozycja, kt óra jest bardzo drastyczna dla przedsiębiorc ów i pracownik ów, zwłaszcza dla tych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. jednocześnie nie przedstawiono koncepcji, jak te środki mają być zagospodarowane - podkreślił.
Jakub Szulc, ekspert EY, były wiceminister zdrowia, przedstawiał wyliczenia dotyczące nakładów na ochronę zdrowia. Jak mówił, dziś składka zdrowotna i inne wydatki to jest niecałe 4,5 proc. PKB. Jak mówił, cieszy zapowiedź podnoszenia nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. w 2024 r. i 7 proc. PKB - w 2027 r., biorąc pod uwagę, że średnia unijna to dziś już 8 proc., a do 2030 r. - ma to być 8,8 proc.
- Bardzo dobrze, że decydujemy się podnosić nakłady na zdrowie, natomiast w dalszym ciągu będziemy potrzebowali dalszego wzrostu, bo 7 proc. PKB nie jest wystarczające w związku z wyzwaniami, kt óre nas czekają m.in. ze względu na starzenie się społeczeństwa - zwracał uwagę.
Jak podkreślał, trzeba też szukać źródeł tych dodatkowych nakładów, ponieważ wzrost przypisu składki zdrowotnej zgodnie z propozycją z Polskiego Ładu, przyniósłby np. w 2019 r. (jako miarodajny rok sprzed pandemii- przyp. red.) wzrost o ok. 11 mld zł, tymczasem myśląc o dojściu do 7 proc. PKB - dodatkowe środki musiałyby wynosić ok. 40 mld zł. Powstaje więc pytanie: jak to sfinansować?
Źródłem mogłoby być - jak wyliczał J. Szulc - podnoszenie składki zdrowotnej dla pracowników, ale także po stronie pracodawców lub ujednolicenie zasad naliczania składki także m.in. przez rolników czy osób pracujących na umowach o dzieło. Jak szacował, nawet przy ujednoliceniu wymiaru składki, musiałaby być ona podniesiona do poziomu 13,5 proc. podstawy wymiaru, czyli tyle, ile wynosi to obecnie w Czechach, abyśmy doszli do średniego poziomu finansowania w UE, czyli 8,8 proc. PKB.
Jednocześnie przekonywał, że zmiana składki przyczyni się w długim okresie, jako korzystna inwestycja nie tylko w wymiarze zdrowotnym, ale też ekonomicznym, bo mamy do czynienia z przyrostem dochod ów w sferze budżetowej i poza nią poprzez rosnące PKB
Nakłady na zdrowie, a nakłady na leczenie
Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski podkreślał, że wzrost nakładów jest realizowany już od kilku lat, a nakłady wzrosły od 80 mld do 120 mld zł obecnie. - Mówimy o 7 proc. w 2027, ale marzeniem jest aby osiągnąć to w 2025 - mówił i dodał, że obecne doświadczenie pokazuje przyspieszenie zakładanego wzrostu, więc jest to realne, aby 7 proc. PKB osiągnąć wcześniej.
Przyznał, że faktycznie trzeba szukać źródeł finansowania dla wzrostu na ochronę zdrowia, a dyskusja o wzroście obciążeń w ramach składki zdrowotnej czy składki pielęgnacyjnej jest jeszcze przed nami. - Będzie trzeba szukać rozwiązań, kt óre dadzą nam szybszy wzrost - podkreślał w kontekście potrzeby dogonienia unijnej średniej.
Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka – Dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego zaznaczyła, że o nakładach musimy m ówić w większej perspektywie niż jest o tym mowa w Polskim Ładzie. - Miarą poprawy sytuacji polskich pacjent ów będą środki w bezpośredniej dyspozycji NFZ - przekonywała odwołując się do wyników badań, gdzie respondenci wskazali, że podstawą jest dostępność do świadczeń, diagnostyki.
- Polacy chcą pracować, ale też chcą mieć system kt óry pozwoli na długie życie w zdrowiu. Wiec nie możemy rozmawiać tylko o wzroście nakład ów, ale czy te większe nakłady będą miały zagwarantowany transfer do NFZ - mówiła. Jak zaznaczyła, wzrost nakładów nie może iść w większości na inwestycje, bo już dziś mamy wiele świetnie wyposażonych gabinet ów, ale brakuje środk ów na realizację w nich świadczeń.
Rolnicy poza zmianami
- Zastosowano terapię szokową - oceniła propozycję w Polskim ładzie. Jak mówiła, powinniśmy dążyć do systemu, kt óry będzie umacniał zasady, że system jest powszechny, ale też solidarny i sprawiedliwy. Płacić więc powinni sprawiedliwie wszyscy, kt órzy z tego systemu korzystają. Tymczasem jak mówiła M. Gałązka-Sobotka, propozycje w Polskim Ładzie nie dotykają np. rolników.
Także M. Kowalski zwracał uwagę, że grupa rolników została pominięta w tych propozycjach zmian, co ma niewiele wspólnego z solidaryzmem.
M. Gałązka-Sobotka oceniła, że to radykalne obciążenie składką może negatywnie wpłynąć na efektywność pracy, więc potrzebna jest dyskusja o mniej radykalnych rozwiązaniach. - Długofalowy plan, mechanizmy zwiększające solidaryzm w płaceniu składki - to zadania na dziś - oceniła, przypominając też o innych dodatkowych formach i mechanizmach fiskalnych, jak np. opłata cukrowa, która funkcjonuje już od jakiego czasu.
Również J. Szulc zwracał uwagę, że dziś solidaryzm nie istnieje i jest duża luka miedzy osobami na etacie i pozostałymi. - Kłopotem jest to, że obciążamy dodatkowym 9 proc. podatkiem osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, co będzie miało wpływ na rynek pracy i gospodarkę - ocenił zapisy z Polskiego ładu.
Jakie zmiany w systemie?
Ponadto J.Szulc przekonywał że wszystkie rozwiązania kompleksowe są lepsze niż punktowe, a zaproponowano rozwiązanie punktowe i skokowe. Dodatkowo zabrakło zapowiedzi, jak to przełoży się realnie na system ochrony zdrowia. Jak mówił już obecnie ł óżek szpitalnych jest w systemie zdecydowanie za dużo, zbyt dużo świadczeń wykonuje się w trybie hospitalizacji zamiast w trybie ambulatoryjnym. - W nowym ładzie nie ma zapowiedzi zmiany tej sytuacji - wskazywał dodając, że środki inwestowane w infrastrukturę szpitalną bez zmian w strukturze szpitali, to "puszczanie pustych pieniędzy, bo nie zastanowimy się czy ta infrastruktura jest nam potrzebna". - Mamy wiele dobrze wyposażonych szpitali, a limity NFZ nie pozwalają na leczenie wszystkich pacjent ów, kt órzy tego potrzebują - ocenił.
Jak zaznaczył, finansowanie to tylko jeden z element ów systemu ochrony zdrowia, a są to też kadry, infrastruktura, spos ób organizacji świadczeń i trzeba zabezpieczyć wszystkie te elementy. - Bez tego, zwiększanie środk ów niekoniecznie przełoży się na zwiększanie dostępności pacjentów do świadczeń - podsumował.
Także M. Kowalski ocenił, że "to, co zafundował nam rząd, to terapia szokowa, kt óra bardzo mocno obciąża jedną stronę gospodarki, czyli jednoosobową działalność gospodarczą". Dodał, że jest to koncepcja "na glinianych nogach", bo jeżeli opodatkujemy doch ód, to rodzi tendencję do zmniejszania dochodu, a obciążanie mniejszych przedsiębiorc ów o mniejszych dochodach doprowadzić może do zamykania takiej działalności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!