Wokół Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi pojawiły się informacje o problemach z przyjęciami do programów lekowych, w tym w onkologii. Według doniesień medialnych, część pacjentów miała usłyszeć, że rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe z powodu ograniczeń finansowych. CSK UMED w Łodzi stanowczo zaprzecza tym informacjom i zapewnia, że nadal kwalifikuje oraz przyjmuje pacjentów zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Według informacji opublikowanych przez dziennik „Rzeczpospolita”, do redakcji miały trafić sygnały o trudnościach z rozpoczęciem leczenia w ramach programów lekowych w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Z ustaleń gazety wynikało, że część pacjentów miała być kierowana do Łódzkiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia, aby uzyskać informację o innych placówkach prowadzących leczenie.
Sprawa miała dotyczyć również osób wymagających terapii onkologicznych.
Jak opisała „Rzeczpospolita”, dziennik dotarł do dokumentu z poradni onkologicznej szpitala, dotyczącego pacjentki rozważanej do leczenia w ramach programu lekowego dla chorych na raka piersi.
W piśmie znalazło się następujące stwierdzenie: „z uwagi na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”. Dodano również, że „planowany termin rozpoczęcia leczenia przypada na I kwartał 2027 r., o ile wcześniej nie nastąpi zmiana warunków finansowania programu”.
Z informacji przekazanych przez Łódzki Oddział Wojewódzki NFZ wynika, że 14 lipca zgłosiło się dwóch pacjentów, którzy prosili o wskazanie placówki prowadzącej leczenie w ramach programów lekowych. Ostatecznie zostali skierowani do Szpitala im. Kopernika w Łodzi oraz Szpitala Bonifratrów w Łodzi.
Jednocześnie OW NFZ podkreślił, że nie otrzymał od CSK UMED w Łodzi informacji o wstrzymaniu kwalifikacji lub przyjęć do programów lekowych.
Jak podała „Rzeczpospolita”, od początku roku Łódzki NFZ przekazał szpitalowi około 45 mln zł na realizację programów lekowych i chemioterapii w ramach zakontraktowanych świadczeń.
Problemem pozostają jednak świadczenia wykonane ponad limit. Według gazety za I i II kwartał fundusz nie rozliczył około 3 mln zł nadwykonań dotyczących leków onkologicznych. Dla wielu szpitali oznacza to pogorszenie płynności finansowej, ponieważ liczba pacjentów wymagających nowoczesnych terapii rośnie szybciej niż wartość kontraktów.
Do sprawy odniósł się były wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który wyjaśnił, że NFZ działa w granicach przepisów ustawy o finansach publicznych.
Jak podkreślił: „Jeżeli świadczeniodawca realizuje nadwykonania, a NFZ nie dysponuje odpowiednimi środkami, to z formalnoprawnego punktu widzenia fundusz nie ma możliwości ich sfinansowania”.
20 lipca Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi opublikował stanowisko, w którym zaprzeczył pojawiającym się informacjom.
W oświadczeniu podkreślono: „nieprawdziwe są doniesienia o wstrzymaniu kwalifikacji lub przyjęć pacjentów do programów lekowych, w tym programów onkologicznych”.
Szpital poinformował również, że:
Szpital nieprzerwanie realizuje świadczenia w ramach programów lekowych, kwalifikując i przyjmując pacjentów zgodnie z obowiązującymi zasadami, z zachowaniem kolejności wynikającej z list oczekujących oraz w ramach limitów świadczeń finansowanych przez Łódzki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia.
Placówka zaznaczyła także, że jej priorytetem pozostaje zapewnienie pacjentom ciągłości leczenia oraz dostępu do świadczeń zgodnie z obowiązującymi przepisami i warunkami finansowania określonymi przez płatnika publicznego. Na zakończenie zaapelowano do odbiorców o korzystanie z oficjalnych komunikatów szpitala jako podstawowego źródła informacji.
Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Reumatycznych eksperci oraz przedstawiciele organizacji pacjenckich zwracali uwagę na pogarszający się dostęp do nowoczesnego leczenia reumatologicznego.
Choć wielu chorych zostało zakwalifikowanych do programów lekowych, nie mogą oni rozpocząć terapii. Powodem są problemy finansowe, zbyt niskie kontrakty oraz obawy ośrodków przed realizacją kolejnych nadwykonań bez gwarancji ich sfinansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
O sytuacji pacjentów mówiła Małgorzata Ufnal, prezes Fundacji Rheuma Active. Jak podkreśliła, są to osoby, które formalnie zostały zakwalifikowane do leczenia, ale w praktyce nie mają możliwości rozpoczęcia terapii.
Określiła ich mianem „niewidzialnych pacjentów” i wyjaśniła:
Chodzi o pacjentów, którym system potwierdził potrzebę leczenia, ale nie zapewnił realnej możliwości jego rozpoczęcia. I mimo spełnienia kryteriów kwalifikacji do programu lekowego nie mogą rozpocząć terapii z powodu wstrzymywania przez ośrodki przyjmowania nowych chorych z obawy przed brakiem finansowania przez płatnika.
Prof. Brygida Kwiatkowska, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, zwróciła uwagę, że po okresie wzrostu liczby pacjentów leczonych w programach lekowych nastąpiło wyraźne spowolnienie.
Jak zaznaczyła: „Globalnie mniej pacjentów włączamy w tej chwili w programy lekowe, co wynika z problemów finansowych”.
Z kolei prof. Bogdan Batko, konsultant krajowy ds. reumatologii, przypomniał, że leczenie w ramach programu lekowego to nie jednorazowe świadczenie. Obejmuje ono długoterminową opiekę, monitorowanie terapii, diagnostykę, pracę lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów i administracji oraz finansowanie leków do czasu rozliczenia z NFZ.
Prof. Bogdan Batko podał przykład Małopolskiego Centrum Reumatologii, gdzie narastające niezapłacone nadwykonania ograniczają możliwość przyjmowania nowych chorych.
Jak poinformował, ponad 120 pacjentów z aktywną i niekontrolowaną chorobą, którzy zostali już zakwalifikowani do terapii, oczekuje na środki umożliwiające rozpoczęcie leczenia.
Ekspert podkreślił, że finansowanie nowoczesnych terapii reumatologicznych należy traktować jako inwestycję. Skuteczne leczenie pozwala pacjentom zachować sprawność, pozostać aktywnymi zawodowo i ogranicza koszty związane z rentami, hospitalizacjami oraz powikłaniami.
Podczas debaty wielokrotnie podkreślano, że w chorobach reumatycznych czas odgrywa kluczową rolę. Opóźnienie rozpoczęcia leczenia może prowadzić do nieodwracalnych zmian, ciężkich powikłań narządowych, trwałej niepełnosprawności, a w części przypadków także do przedwczesnej śmierci.
Prof. Zbigniew Żuber, kierownik Oddziału Dzieci Starszych z pododdziałami neurologii i reumatologii Szpitala Dziecięcego św. Ludwika w Krakowie, zwrócił uwagę na znaczenie szybkiego wdrożenia terapii.
Eksperci zgodnie podkreślali, że współczesna reumatologia daje możliwość nie tylko łagodzenia objawów, ale także zahamowania postępu choroby i zapobiegania ciężkim powikłaniom.
Warunkiem jest jednak szybki dostęp do programów lekowych i odpowiednie finansowanie świadczeń przez NFZ.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze