Reklama

Żeby leczenie nie było gorsze od choroby. Terapia celowana w glejakach zmienia reguły gry i codzienność pacjentów

Przez ponad dwie dekady scenariusz leczenia wielu pacjentów z glejakiem wyglądał podobnie: operacja, a potem trudne wybory między radioterapią i chemioterapią, z całym bagażem działań niepożądanych i obawą o sprawność poznawczą. Dziś do tej układanki dochodzi element, którego brakowało, terapia celowana dla chorych z mutacją IDH. Klinicyści podkreślają, że po raz pierwszy od 25 lat mamy lek, który realnie spowalnia przebieg choroby i pozwala odsunąć w czasie bardziej obciążające interwencje, a pacjentom znów daje szansę myśleć o przyszłości.

Diagnoza, która niszczy życiowe plany

Paweł ma 44 lata, jest programistą, mężem i tatą drugoklasistki. Historia jego choroby zaczęła się nagle, od napadu padaczkowego. W szpitalu tomografia i rezonans „zaświeciły zmianę” po kontraście, a neurochirurg zdecydował o operacji.

Usunięto większość guza, fragment pozostawiono, żeby nie uszkodzić ośrodka ruchu i połykania. To diagnoza, która wprost dotyka życia. Trzeba przeorganizować codzienność, pracę, myślenie o przyszłości - mówi Paweł.

Po leczeniu wrócił do aktywności, ale uważnie planuje każdy krok.

Reklama

Teraz, kiedy czuję się dobrze, chcę zrobić jak najwięcej: pracować, być z rodziną, podróżować. Zmienia się perspektywa. Żyje się intensywniej, ale rozsądnie - dopowiada pacjent.

Historie takie jak ta nie są wyjątkami. Coraz częściej diagnozę glejaka słyszą trzydziesto- i czterdziestolatkowie: aktywni, z małymi dziećmi, z planami na lata. To choroba rzadka, ale o ogromnym ciężarze społecznym.

Glejaki: trudny przeciwnik i bariera krew-mózg

Glejaki to najczęstsze pierwotne złośliwe guzy mózgu u dorosłych. Objawy zależą od lokalizacji i tempa wzrostu: od bólów głowy i zaburzeń widzenia po niedowłady i problemy z mową. U młodszych pacjentów częstym pierwszym sygnałem są napady padaczkowe; dotykają nawet około 70 proc. chorych i z dnia na dzień zmieniają reguły funkcjonowania, również zawodowego.

Reklama

Przez lata leczenie ograniczała bariera krew-mózg, utrudniająca dostarczanie leków do guza, oraz rozlany sposób wzrostu nowotworu, który uniemożliwia pełną resekcję. Standardem pozostawała neurochirurgia wsparta radio- i chemioterapią, często kosztem neurotoksyczności.

Mutacja, która otworzyła drzwi do terapii celowanych

Punktem zwrotnym było odkrycie roli mutacji IDH (IDH1/IDH2), tzw. mutacji „kierujących”. Zmieniony enzym sprzyja gromadzeniu onkometabolitu, zaburza dojrzewanie komórek i napędza nowotworzenie. Zahamowanie tego procesu ma sens biologiczny i kliniczny. Nowa klasyfikacja WHO (2021) i wytyczne podkreślają konieczność badań molekularnych, bo to biologia, a nie sam obraz pod mikroskopem, rozstrzyga o rokowaniu i możliwościach terapii.

Reklama

Co pokazało badanie INDIGO

Randomizowane, podwójnie zaślepione badanie INDIGO objęło chorych z mutacją IDH1/IDH2 i widoczną zmianą resztkową po leczeniu neurochirurgicznym. Nowy doustny lek worasydenib, inhibitor zmutowanych enzymów IDH1 i IDH2, który przekracza barierę krew-mózg, porównano z placebo w sytuacji bez skutecznego standardu systemowego.

Niezależna ocena radiologiczna wykazała istotne wydłużenie czasu przeżycia wolnego od progresjimediana ok. 27,7 miesiąca vs 11,1 miesiąca; redukcja ryzyka do ok. 39 proc. wartości wyjściowej. Równie ważne było wydłużenie czasu do kolejnej interwencji: operacji, radioterapii lub chemioterapii, co daje pacjentowi realny „spokój terapeutyczny”. Obserwowano także zmniejszanie objętości guza u części chorych, spadek częstości napadów padaczkowych oraz utrzymanie jakości życia mierzonej standaryzowanymi kwestionariuszami. Profil bezpieczeństwa oceniono jako korzystny i zazwyczaj łagodny.

Reklama

Glejaki to choroba nieuleczalna, ale można ją zaleczyć i opóźnić jej progresję, a u części chorych prowadzić do przebiegu przewlekłego - podkreśla prof. Rafał Stec, kierownik Kliniki Onkologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

We wrześniu w Unii Europejskiej zarejestrowano worasydenib, wcześniej wyróżniony przez FDA statusem terapii przełomowej i ujęty w najnowszych wytycznych NCCN (2025).

Chirurgia wciąż „pierwsza”, ale już nie „ostatnia”

Celem pozostaje maksymalnie bezpieczna resekcja, wsparta mapowaniem funkcji mowy i ruchu oraz fluorescencją. To jednak początek, a nie koniec decyzji. O dalszym postępowaniu dziś przesądza biologia guza i rozmowa wielodyscyplinarnego zespołu: neurochirurga, onkologa klinicznego, radioterapeuty, neuropatologa, neuroradiologa, epileptologa, neuropsychologa i co równie ważne pacjenta.

Reklama

Chirurgia jest podstawową metodą, ale sama nie leczy definitywnie. Dążymy do jak największej resekcji, lecz nie kosztem trwałego deficytu. Wiemy, że rozległość resekcji wpływa na przeżycie, ale nigdy nie może być celem samym w sobie - przypomina prof. Tomasz Dziedzic z Kliniki Neurochirurgii Dziecięcej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jakość życia jako równorzędny cel

Utrzymanie pracy, pamięci, mowy i ról rodzinnych jest dla wielu chorych równie ważne jak wynik obrazowania. Klasyczne terapie niosą ryzyko trwałych deficytów poznawczych i wykluczenia zawodowego. W badaniu klinicznym INDIGO terapia celowana nie pogarszała funkcji neurokognitywnych i pozwalała odsunąć procedury o większej toksyczności.

Reklama

Leczenie nie może być gorsze od choroby. Musimy ważyć skuteczność z toksycznością i wpływem na funkcjonowanie pacjenta – zaznacza prof. Rafał Stec.

To dlatego opowieść Pawła o powrocie do pracy, pielęgnowaniu ogródka i planach podróży jest dziś tak ważna.

Komu, kiedy, jak długo?

Warunkiem jest mutacja IDH i zmiana resztkowa po operacji, właśnie w tej sytuacji badanie wykazało korzyści. Gdy nie ma pilnej potrzeby naświetlania czy chemioterapii, otwiera się okno terapeutyczne dla leczenia ukierunkowanego molekularnie. Decyzje zapadają na konsyliach, a pacjent ma prawo rozumieć i współdecydować, dlaczego wybieramy jedną ścieżkę, a odraczamy inną.

Reklama

To nowy rozdział, nie epilog

Po ćwierćwieczu mamy małotoksyczne leczenie systemowe, które przechodzi przez barierę krew-mózg, uderza w konkretny mechanizm choroby i pomaga utrzymać jakość życia. Tak działa worasydenib, lek ukierunkowany molekularnie dla chorych na gwiaździaka lub skąpodrzewiaka z mutacją IDH1 i IDH2. Według obecnych wskazań może być stosowany u dorosłych i młodzieży od 12. roku życia (≥40 kg) po operacji, gdy nie jest konieczna natychmiastowa radio-/chemioterapia.

Zdaniem ekspertów kluczem do poprawy wyników leczenia systemowego nowotworów ośrodkowego układu nerwowego pozostaje personalizacja terapii z uwzględnieniem profilu molekularnego i genetycznego guza.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: materiały prasowe Aktualizacja: 13/10/2025 20:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości