Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych uważa, że proponowane zmiany dotyczącej kształcenia pielęgniarek i położnych, są histeryczną reakcją MZ na krytyczną sytuację kadrową w grupie pielęgniarek i położnych.
Pielęgniarki odejdą na emerytury
Krystyna Ptok przypomina także, że w najbliższych czterech latach prawa emerytalne uzyska blisko 40 tys. pielęgniarek i położnych, a w roku 2017 uzyskało je 17 tys. I wspomina m.in. kampanie billboardowe w 2015r. prowadzoną na terenie całego kraju i „Ostatni dyżur”.
Związkowcy: o studiach niestacjonarnych nie było mowy
- Kształcenie na kierunku pielęgniarstwo jest regulowane prawem europejskim i krajowym. Pielęgniarstwo to kierunek, który związany jest z praktyczną nauką zawodu. W ramach programu kształcenia, który trwa 4720 godzin, student jest zobowiązany odbyć i zaliczyć efekty kształcenia w trakcie nie tylko zajęć teoretycznych, ale także odbyć 1100 godzin zajęć praktycznych, 1200 godzin praktyk zawodowych w warunkach rzeczywistych realizacji świadczeń zdrowotnych, głównie w podmiotach leczniczych – wyjaśnia w rozmowie z nami Ptok. - Dla wzmocnienia praktycznego młodych osób wchodzących do zawodu rozmawialiśmy z przedstawicielami MZ o stażu adaptacyjnym, które kończą studia stacjonarne. O studiach niestacjonarnych nie było w ogóle mowy. Dlatego ze zdumieniem i konsternacją przyjęliśmy dokument do opiniowania, dodatkowo ten projekt obarczony jest skróconym, dwutygodniowym terminem konsultacji.
Wątpliwość związkowców budzi jakość zmian
- Poddaję pod wątpliwość jakość praktyczną tych studiów. Oczywiście, będą uczelnie, które chętnie pozyskają środki z UE, wykładowcy, którzy poprowadzą zajęcia w systemie weekendowym i studenci, którzy bez nakładów finansowych podejmą studia. Ale co z jakością? – zapytuje Ptok. Związki twierdzą, że utrzymanie ilości godzin na studiach niestacjonarnych rozłożonych w tym samym okresie, co na studiach stacjonarnych, jest jedynie pobożnym życzeniem, z realiami, które napotkają mającym niewiele wspólnego. Twierdzą także, że zapisy aktualnie obowiązującej ustawy, które uwzględniają tylko tryb stacjonarny dla studiów pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo, wcale nie ograniczają uczelni w zakresie organizacji zajęć pracującym. - Nie wskazującą dni tygodnia ani godzin przed- czy popołudniowych do realizacji procesu kształcenia – opisuje Ptok i zapytuje: Jakie mamy gwarancje, że nowo wykształcone kadry pielęgniarskie zasilą polski system ochrony zdrowia, skoro wynagrodzenia pielęgniarek nadal należą do najniższych w grupie specjalistów i nie wynoszą nawet średniej krajowej, a warunki pracy nie należą do „łatwych i przyjemnych” - dodaje.
Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych nie rozumie celu zmian
- Nie do końca rozumiem cel proponowanej zmiany formy kształcenia pielęgniarek i położnych na studiach pierwszego stopnia, ponieważ dotychczasowe uregulowania prawne nie ograniczają uczelni w zakresie organizacji zajęć w czasie dogodnym dla osób pracujących, albowiem nie wskazują ani dni tygodnia ani godzin przed - czy popołudniowych do realizacji programu kształcenia – podobnie wyjaśnia Zofia Małas, prezes NRPiP. - Wskazana jest natomiast minimalna liczba semestrów, sześć i liczba godzin (4720), liczba ECTS (efekty kształcenia), co musi obowiązywać również na proponowanych niestacjonarnych studiach.
W chwili obecnej część uczelni prowadzi zajęcia teoretyczne np. od czwartku do niedzieli albo w godzinach popołudniowych codziennie od 15.00, także w weekendy – zaleca i wymienia Małas. Wspomina także o zjazdach tygodniowych i dopuszczalnej formie indywidualnej organizacji zajęć teoretycznych, właśnie dla pracujących. Rada twierdzi, że praktyki zawodowe muszą odbywać się w dni powszednie ze względu na system pracy i realizację procedur medycznych w podmiotach leczniczych. - Ponadto nie cierpimy w tej chwili na brak chętnych do studiowania pielęgniarstwa czy położnictwa. Problemem jest podejmowanie pracy przez absolwentów pielęgniarstwa w wyuczonym zawodzie w Polsce - dodaje.
MZ upiera się przy studiach niestacjonarnych
Ministerstwo Zdrowia uważa, że projektowana zmiana gwarantuje te same treści programowe studiów pierwszego stopnia na kierunkach pielęgniarstwo i położnictwo oraz, że czas trwania i liczba godzin na tych studiach będą takie same jak dla studiów prowadzonych w formie stacjonarnej. Twierdzi także, że wraz z tym otworzą się możliwości finansowe, tj. możliwość pozyskiwania przez uczelnie publiczne i niepubliczne środków z Europejskiego Funduszu Społecznego. Ma to zwiększyć liczby studentów na kierunkach pielęgniarstwo i położnictwo oraz umożliwi efektywne wydatkowanie środków unijnych (w ramach POWER) przeznaczonych na kształcenie pielęgniarek i położnych. Ale, jak wyjaśnia NRPiP i związki zawodowe, to nie wszystko i nie jest to główny problem.
Janusz Maciejowski
Polecamy także:
O projekcie ustawy pisaliśmy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!