Reklama

Wiceminister Miłkowski: nie ma problemu braku leków

Polityka Zdrowotna
22/03/2022 18:08

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że stale monitoruje dostępność leków w Polsce, a problem niedoborów nie istnieje. Jak zapewnił wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski; nie ma obecnie zagrożenia wstrzymania bądź ograniczenia dostaw. 

"Wszystko monitorujemy"

 

Wojna w Ukrainie oraz napływ uchodźców do Polski, którzy będą mogli korzystać ze świadczeń polskiego systemu opieki zdrowotnej, wywołały pytania o poziom dostępności i bezpieczeństwo lekowe Polski, a przede wszystkim o kwestie dostaw substancji czynnych oraz zapasy Rządowej Agencji Rezerw Materiałowych. Dyskusja toczyła się podczas sejmowej komisji spraw wewnętrznych, w której obok ministerstwa zdrowia, udział wzięli przedstawiciele związku pracodawców innowacyjnych firm farmaceutycznych oraz krajowych producentów leków. Według wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za politykę lekową rynek ukraiński, rosyjski i białoruski nie są dla Polski kluczowe, jeśli o chodzi o produkcję i łańcuch dostaw produktów leczniczych do Polski.

Reklama

- Nadal, pełna dostępność taka, jaka była do tej pory, jest zagwarantowana - uspokajał podczas posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. 

Zaznaczył, że podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o dostawy z krajów trzecich czy krajów Unii Europejskich. Jak dodał, również na rynku polskim nie widzi problemów z produkcją, a wiele inwestycji w Polsce w produkcję lekową jest w trakcie. - Praktycznie każda firma działająca w Polsce jest na jakimś etapie rozwoju swoich mocy produkcyjnych, nowych postaci farmaceutycznych czy nowych leków. - Rynek tutaj na pewno jest wzrostowy - wyliczał wiceminister zdrowia. I podkreślił, że resort monitoruje sytuację, a od dwóch lat działa zespół ds. monitorowania dostępności produktów leczniczych.

Reklama

- Jako Ministerstwo posiadamy zintegrowany system monitorowania obrotu produktami leczniczymi, gdzie mamy informacje o wszystkich lekach, które są na każdym etapie łańcucha dostaw, począwszy od producenta przez obrót hurtowy, jak również dostawy do odbiorców ostatecznych, czyli aptek i szpitali. Poza tym pierwszym okresem - 25 lutego, gdzie był minimalny pik sprzedaży w aptekach, poszczególne tygodnie zachowują się podobnie, jak było w poprzednim okresie. Nie widzimy żadnego zwiększonego ruchu w zakresie zwiększenia sprzedaży. To samo dotyczy łańcucha szpitalnego – uspokajał Maciej Miłkowski

Reklama

Ocenę sytuacji potwierdzają statystyki przedstawione przez prezesa Polpharmy. Sebastian Szymanek podsumował, jak od momentu agresji Rosji na Ukrainę wyglądała sprzedaż leków w aptekach.

- Patrząc od początku wybuchu wojny, czyli ostatnie 4 tygodnie, widzimy wzrost popytu po stronie aptek na poziomie +17 proc. versus ten sam okres rok temu dla leków bez recepty i około 20 proc. dla szpitali. Nie jest to jakaś ilość, nad którą nie bylibyśmy w stanie zapanować. - powiedział.

Prezes Polpharmy dodał, że tydzień po wybuchu wojny, popyt zwiększył się przede wszystkim na leki przeciwbólowe czy stosowane przy przeziębieniach. Klienci kupowali je głównie z zamiarem przekazania do Ukrainy. Jak tłumaczył, popyt ten powoli się wypłaszcza, ale nadal jest wysoki. 

Reklama

- Tym tematem kluczowym, z punktu widzenia firm innowacyjnych, jest mapowanie potrzeb epidemicznych nowych pacjentów, którzy do nas trafiają. Mamy świadomość, że to jest temat trudny, a patrząc na to, co się będzie działo, kluczowe jest to, żeby dostarczać te leki, które nie są normalnie obecne na naszym rynku. – zaznaczał jednak Michał Byliniak, Dyrektor Generalny Infarmy. 

Polska branża farmaceutyczna i jej obawy

Pomimo zapewnień ze strony wiceministra zdrowia o stabilnej sytuacji lekowej w kraju, przedstawiciele firm farmaceutycznych wskazywali na kolejne niepokojące, według nich, zagadnienie - uzależnienie polskiego rynku lekowego od produkowanych w Azji substancji czynnych. Firmy farmaceutyczne podnosiły postulat zwiększenia produkcji w Polsce.

Reklama

 

- Nasza strategia bezpieczeństwa lekowego była pisana na czas pokoju. Teraz mamy czasy wojny, czas kryzysu pandemicznego. Zastanówmy się, jak taką politykę lekową zmienić, żeby stymulować produkcję leków w Polsce i w Europie - dodał Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. - Rosną koszty energii, koszty transportu i zmienia się świat, także pozycja Chin, co widzimy po wybuchu wojny i nie jesteśmy pewni, jak ona będzie wyglądać. Na pewno nie jesteśmy tego pewni dziś. - dodał Kopeć.  

Reklama

Wiceminister Maciej Miłkowski odniósł się jednak do tych pomysłów sceptycznie. 

- Nie mamy możliwości, aby każda polska firma mogła sobie produkować leki objęte ochroną patentową. Nawet leki popularne, w wielu przypadkach mają dwa miejsca produkcji API - tłumaczył.

Przedstawiciel resortu zdrowia dodał, że gdyby Polska chciała zostać trzecim miejscem produkcji dla danej substancji czynnej, musiałaby spełnić liczne wymagania oraz dopełnić wielu formalności.

Potrzeba nowej legislacji

Dr Artur Bartoszewicz z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju mówił z kolei o rozwiązaniach legislacyjnych, które musi wdrożyć rząd, aby zapewnić bezpieczeństwo lekowe w Polsce w dalszej perspektywie. Podkreślał, że wielu polityków nie widzi problemu, a przepisy należy zacząć wypracowywać jak najszybciej.

Reklama

- Ministerstwo Zdrowia powinno włączać się w proces kształtowania takich rozwiązań, które gwarantują, że polski sektor farmaceutyczny otrzyma środki na rozbudowę i wzmocnienie bezpieczeństwa. To jest ostatni dzwonek, abyśmy na poważnie usiedli do rozmów na temat bezpieczeństwa sektora farmaceutycznego - powiedział dr Artur Bartoszewicz.

Wiceminister Maciej Miłkowski zapewnił, że Ministerstwo Zdrowia będzie pracować nad kolejnymi aktami prawnymi dotyczącymi rynku lekowego w Polsce.

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości