Reklama

Węgrzyniak: Silne kompetencje CSIOZ i nowe podejście już dają efekty

Polityka Zdrowotna
04/08/2017 09:30

Temat informatyzacji w ochronie zdrowia budzi ogromne emocje. Projekt jest realizowany od wielu lat, bez większych efektów. Teraz ma się to zmienić. Prace podzielone na etapy mają pójść sprawniej. CSIOZ stawia też na silny merytorycznie zespół i ścisłą współpracę z wykonawcą projektu. O plany na bliższą i dalszą przyszłość w informatyzowaniu polskiej ochrony zdrowia oraz listę porażek i sukcesów pytamy Marcina Węgrzyniaka, dyrektora Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. 

PZ: Jaka jest lista sukcesów i porażek informatyzacji polskiego systemu ochrony zdrowia?

MW: Wbrew pozorom i powszechnie formułowanym ocenom jest dość dużo obszarów i projektów w systemie ochrony zdrowia, które są sukcesem. Udanym projektem jest Projekt P2 zakończony w 2012 roku, który porządkuje szereg medycznych rejestrów administracyjnych, tj. rejestr aptek, hurtowni farmaceutycznych, produktów leczniczych czy rejestr diagnostów. Kolejnym skutecznie zrealizowanym przez CSIOZ projektem jest Projekt P4, który jest dedykowany przede wszystkim administracji publicznej. Zawiera 5 różnych systemów, m.in. System Ewidencji Zasobów Ochrony Zdrowia, przez który podmioty lecznicze przekazują informacje m.in. o posiadanym sprzęcie medycznym. Docelowo będzie służyć m.in. odpowiedniemu alokowaniu środków inwestycyjnych: będzie widać, gdzie, jaki sprzęt jest, w jakim stanie technicznym i jakie obszary trzeba wspierać – to efektywne narzędzie optymalizacji kosztowej. Innym elementem tego projektu jest System Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych, który wspomaga proces kształcenia lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek, diagnostów laboratoryjnych oraz innych zawodów medycznych. System pozwala również na sprawny monitoring tego procesu. Kolejnym elementem systemu P4 jest Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi, który ruszył na początku 2017 r. To krok milowy w procesie monitorowania na poziomie detalicznym i hurtowym obrotu lekami oraz przekazywania tych informacji do właściwego organu. To rzeczywista możliwość usprawnienia nadzoru i ograniczenia nielegalnego wywozu leków za granicę. Centrum zbudowało także system do obsługi listy refundacyjnej, który działa od 1 stycznia br. Dzięki wdrożeniu tego systemu proces tworzenia listy refundacyjnej będzie w całości zinformatyzowany.

Reklama

CSIOZ w latach 2014-2015 zrealizował poza tym Projekt P3, w ramach którego przeszkolono ok. 1,7 tys. pracowników ochrony zdrowia pod kątem rozwoju kompetencji cyfrowych. To ważne bo dziś nie istnieje już szpital, który nie miałby jakichkolwiek elementów systemów elektronicznych. Zaczęło się od rozliczeń z NFZ, natomiast coraz powszechniejsze są systemy w tzw. części białej, czyli w części medycznej. Są to systemy rejestrujące dane medyczne pacjentów a także tworzące elektroniczną dokumentację medyczną. Z naszych analiz poziomu informatyzacji placówek wynika, że szpitale są liderami informatyzacji – prawie 80% szpitali posiada rozwiązania informatyczne umożliwiające zbieranie jednostkowych danych medycznych (czyli tzw. systemy HIS). Ponad 40% szpitali jest przygotowana na prowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej. Oczywiście mamy niższy poziom informatyzacji w obszarze specjalistyki, czyli opieki ambulatoryjnej - ok. 50% deklaruje posiadanie systemu do przetwarzania jednostkowych danych medycznych. To realny i rzetelny obraz tego co jest i zostało zrealizowane. To czego nam brakuje to usługi dla obywateli, czyli słynnego już P1 – Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych.

PZ: No właśnie. Jakie były przyczyny tego niepowodzenia?

Reklama

MW: Projekt P1 ma bardzo długą historię. Przyczyn braku wdrożenia jest kilka i stanowią cenną wiedzę, jakich błędów nie wolno powtórzyć teraz – w trakcie realizacji planu naprawczego.

Pierwszą moją decyzją po objęciu kierownictwa CSIOZ było podzielenie P1 na mniejsze części i zmiana modelu działania. Oczywiście w tle była decyzja o ratowaniu tego projektu – wydano w końcu ponad 400 mln złotych, w dużej mierze były to środki UE oraz zagrożenie konieczności ich zwrotu. Dlatego powstał program naprawczy oparty na mniejszym zakresie i fazowaniu, który Komisja Europejska zaakceptowała. Dzięki temu projekt jest realizowany dalej ze środków UE.

Reklama

Kolejną ważną decyzją było zbudowanie na tyle silnego merytorycznie zespołu, aby był w stanie na równych zasadach współpracować z wykonawcą. To właśnie nierównowaga wiedzy i doświadczenia pomiędzy zamawiającym a wykonawcą jest częstym problemem w przetargach w administracji publicznej. Silne kompetencyjnie zasoby pozwoliły na realizację P1 w całkowicie innym podejściu, w SCRUM-ie. Odeszliśmy od wielkiego kontraktu, który wiązałby nas rygorystycznymi zapisami, gdzie na wielu stronach opisane były funkcjonalności projektu i zakres ten był już nienaruszalny, a w efekcie po roku w znaczącej części stał się nieaktualny. Warto podkreślić, że nowe podejście, nazywane zwinnym, to nie eksperyment. Stosujemy je w CSIOZ z sukcesem już od 2013, choć oczywiście wpierw były to próby na mniejszych projektach. Kolejnym problemem, który przyczynił się do niepowodzenia projektu  była zbyt duża liczba wykonawców bo aż pięciu, gdzie żeby zadziałała e-recepta wymagało to porozumienia czterech z nich a żaden nie miał pozycji dominującej.

Ostatnia chyba już kwestia – opóźnienia. Wiele z nich było spowodowane procedurami przetargowymi. Główny przetarg na P1 był ogłoszony w lutym 2011 roku a umowy zostały podpisane dopiero w czerwcu 2012 roku i to tylko z trzema zamiast czterema wykonawcami. Jednak 1,5 roku na przetarg to bardzo długo. Dodatkowo przetarg zakończył się tym, że nie było wykonawcy szyny usług, czyli integratora - kluczowego wykonawcy. Ten wykonawca pojawił się w lipcu 2013 roku, po czym w rok później wycofał się. Wówczas ogłoszono nowe postępowanie - niestety wykonawca wyłoniony w 2015 roku zażądał 7-krotnie większego wynagrodzenia niż zakładał budżet przetargu. Brnięto w tą sytuację bo brakowało refleksji, że trzeba zrobić mniejszy zakres, ale przynajmniej dostarczyć dla obywateli jakąś działającą usługę.

Reklama

PZ: Co nowe podejście oznacza dla wykonawców?

MW: W praktyce nie kontraktujemy usługi zaprojektowania i zbudowania całego systemu P1, pod rygorem wysokich kar umownych w przypadku opóźnienia. Obecnie celem przetargu jest kontraktacja zespołów deweloperskich od firm informatycznych. Zapraszamy je do pracy w CSIOZ i sami zarządzamy tymi zasobami. To równocześnie oznacza, że całość odpowiedzialności spoczywa na nas.

Projekt P1 podzieliliśmy na mniejsze, dające się sprawnie zarządzać części, które będziemy sukcesywnie wdrażać. Pierwszym elementem jest e-Recepta; zgodnie z przyjętym harmonogramem gotowość do jej pilotażowego wdrożenia osiągniemy w I kwartale 2018 r. Rozpoczęliśmy w czerwcu tego roku publikację odpowiedniej dokumentacji dla wszystkich zainteresowanych podmiotów, opisując w jaki sposób przebiegać będzie integracja z systemem e-Recepty oraz udostępniliśmy środowisko  integracyjne firmom informatycznym obsługującym m.in. apteki oraz systemy szpitalne czy gabinety lekarskie. Dzięki temu firmy już teraz mogą przetestować  poprawność zaimplementowanych usług sieciowych w oferowanych przez siebie produktach oraz sprawdzić ich zgodność z Systemem P1. Należy podkreślić, że już mamy pierwsze wysłane na to środowisko integracyjne e-Recepty.

Reklama

PZ: Podejście zwinne daje spory margines swobody w działaniu, ale wymaga też wielokrotnie większego zaangażowania w sam proces oraz specjalistycznej wiedzy do kierowania nim pod stronie zamawiającego …

MW: Tak – całość odpowiedzialności jest u mnie, jak się coś nie uda, to nikomu nie mogę naliczyć kary, natomiast w praktyce to zdało wiele razy egzamin. W P1 czy w innych naszych systemach jak np. system do list refundacyjnych czy IOWISZ też już widać pozytywne efekty o czym świadczy chociażby realizacja wdrożenia e-Recepty zgodnie z harmonogramem. W sposób rzeczywisty CSIOZ wzmocnił się kompetencyjnie.

Reklama

PZ: Jak bardzo wzrosło zatrudnienie?

MW: Obecnie mamy ponad 150 osób, w tym świetnych analityków i architektów - to kluczowe osoby we wszystkich naszych projektach. Do tej pory ludzi, którzy wiedzieli po co to robimy, jakie funkcje mają realizować projektowane systemy  ,,kupowaliśmy” w ramach przetargów od firm doradczych. W efekcie brakowało ciągłości w działaniu - w momencie, gdy kontrakt się kończył wiedza znikała razem z ludźmi. Uznaliśmy, że kluczem są własne stabilne, silne kompetencyjnie zasoby. Tylko to umożliwi podejście zwinne.

Reklama

PZ: Na początku lipca ogłoszono ponownie przetarg na P1. W poprzedniej realizacji, zakończonej zerwaniem kontraktów, udział brali liderzy tego rynku. Jest wielkie prawdopodobieństwo, że tym razem znów będą ubiegać się o realizacje – czy ich ponowny udział nie stanowi ryzyka dla skutecznej realizacji projektu?

MW: Te przetargi są bardzo ważne, ale są wyłącznie na dostarczenie zespołów deweloperskich. Nie oczekujemy, że wyłonione firmy samodzielnie zbudują system. To my - CSIOZ będziemy kierować pracami nad projektem. Nie chcemy powtórki z sytuacji, gdy na spotkaniach projektowych od 2013 r. byli już zawsze prawnicy co mogło być zwiastunem, że szanse na sukces są coraz mniejsze. W raporcie NIK z realizacji tego projektu wskazano, że brak efektu nie był ,,zasługą” wyłącznie jednej strony. Nieadekwatny był model realizacji, niestabilna ówczesna legislacja, słabości zarówno zamawiającego jak i wykonawców. Katalog przyczyn jest znany, to błędy, które nie będą powtórzone. Obecnie zainteresowanie jest spore, pierwszym chętnym podmiotom udostępniamy już dokumentację o stanie zaawansowania prac.

Reklama

PZ: A co z projektem e-Krew? Już w kwietniu 2016 roku zapowiadał Pan jego realizację. Do tej pory nie ma na projekt pieniędzy. Równocześnie w grudniu 2015 r. Komisja Europejska pozwała Polskę za niewdrożenie niektórych unijnych przepisów dotyczących norm jakości i bezpieczeństwa krwi ludzkiej. Jakie są szanse na realizację?

MZ: Nie ustajemy w poszukiwaniu źródła finansowania dla tego projektu. Obraliśmy sobie za cel Program Operacyjny Polska Cyfrowa na lata 2014-2020, natomiast nie jest to takie proste. Na razie żadnego z dwóch konkursów, w którym wystartowaliśmy nie wygraliśmy. Wierzę jednak, że finalnie zrealizujemy ten projekt.

Reklama

W ramach projektu e-Krew planowane do wprowadzenia usługi elektroniczne przyczynią się do poprawy skuteczności systemu krwiodawstwa poprzez dostosowanie liczby donacji do zapotrzebowania oraz optymalizację wykorzystania krwi i jej składników. W założeniach system ma służyć zapewnieniu nieprzerwanego zaopatrzenia podmiotów leczniczych w krew i jej składniki niezbędne do ratowania ludzkiego zdrowia i życia. Ponadto celem

jest połączenie systemów działających w centrach krwiodawstwa w sposób umożliwiający wzajemne udostępnianie niektórych informacji o dawcach, by np. nie było konieczności powtarzania badań w przypadku dyskwalifikacji danej osoby jako potencjalnego dawcy. System e-Krew nie jest bardzo skomplikowanym narzędziem informatycznym i byłby bardzo przydatny dla centrów krwiodawstwa, resortu zdrowia oraz dawców i biorców krwi. W założeniach system ten ma służyć też sprawozdawczości. Jest to szczególnie ważne, ponieważ państwa członkowskie UE są zobowiązane do składania rocznego sprawozdania m.in. o poważnych niepożądanych zdarzeniach i reakcjach związanych z pobieraniem i przetaczaniem krwi. 

Reklama

PZ: Telemedycyna - warunkiem jej skutecznego i powszechnego wdrożenia jest informatyzacja. Kiedy stanie się standardem w publicznej opiece zdrowotnej?

MW: Problemem telemedycyny jest to, że jest ona modnym przedmiotem różnego rodzaju grantów. I na tym etapie są pieniądze dla wszystkich i na wszystko. Problem zaczyna się, gdy z fazy grantu jest próba przejścia do fazy przypisania do koszyka świadczeń gwarantowanych. Póki nie będzie dobrze wyważonych świadczeń telemedycznych w koszyku to cały czas będą to tylko granty. Są procedury telemedyczne ekonomicznie uzasadnione - w perspektywie 3 –letniej dają duże realne oszczędności dla płatnika poprzez np. ograniczenie liczby hospitalizacji - tak jest w przypadku pacjentów z niewydolnością serca i wszczepionym rozrusznikiem. Telemonitoring osób z wszczepionymi urządzeniami to dobrze udokumentowana procedura od strony badań na całym świecie. Liczby potwierdzają, że w przypadku jego braku chorzy często trafiają na rehospitalizacje generując wysokie koszty dla systemu. Staramy się razem ze Śląskim Centrum Chorób Serca z Zabrza zainteresować tym rozwiązaniem Ministerstwo Zdrowia- natomiast wejście w sieć szpitali i zmiana modelu finansowania z fee for service na ryczałt spowoduje, że dyrektorzy szpitali sami będą szukać optymalizacji kosztowych. W przypadku telemonitoringu to właściwe rozwiązanie.

PZ: Czy realizowane obecnie reformy systemu ochrony zdrowia mogą mieć negatywny wpływ na procesy jego informatyzacji?

MW: Przywołam ponownie przykład P1 - w poprzedniej wersji projekt ten był mocno zintegrowany z kształtem systemu ochrony zdrowia i regulacjami prawnymi. To co zrobiliśmy to ograniczyliśmy zakres P1 do elementów odpornych na wszelkie reformy w pozytywnym rozumieniu, bo recepty i tak będą, podobnie ze skierowaniami i wymianą dokumentacji medycznej. Na ten zakres żadne zmiany samego systemu nie powinny mieć wpływu. Natomiast potem chętnie będziemy implementować elementy wynikające ze zmian w zakresie POZ oraz koordynacji opieki. Posiadanie dostępu do pełnej informacji o pacjencie to właściwie podstawa efektywnego wdrożenia różnego rodzaju opiek koordynowanych.

PZ: System będzie przyjazny dla końcowego użytkownika? Technika bywa często powodem odrzucenia, nie używania różnych rozwiązań…

MW: Ten system musi taki być – intuicyjny. Od tego, aby tak go zbudować mamy ekspertów m.in. w dziedzinie User Experience. Dbamy o to aby udostępniane przez nas usługi były dostępne dla osób z różnego rodzaju dysfunkcjami. Współpracujemy również ze środowiskiem profesjonalistów medycznych. W ramach projektu „Razem dla Zdrowia”, który realizowany jest przez Fundację MY Pacjenci bierzemy udział  w konsultacjach społecznych , gdzie badane są oczekiwania pacjentów w stosunku do usług z obszaru e-Zdrowia. Warto też podkreślić, że w ostatnim badaniu strona CSIOZ została uznana za najlepszą w całej administracji publicznej pod kątem dostępności czyli chodzi o takie tworzenie stron internetowych czy e-usług aby były one dostępne dla jak najszerszego grona odbiorców, ze szczególnym uwzględnieniem osób narażonych na wykluczenie cyfrowe (niepełnosprawnych, starszych, gorzej wykształconych, pozbawionych dostępu do szerokopasmowego Internetu).

PZ: Informatyzacja w praktyce będzie oznaczać integracje systemów regionalnych. Jaka jest ocena stanu ich gotowości? Gdyby stworzyć ranking kto by go otwierał?

MW: Oczywiście nie wszystkie te platformy są na tym samym poziomie dojrzałości. Najbardziej zaawansowane jest Podlasie i Podkarpacie – tam też jest najwięcej podmiotów, które są przyłączone do tych platform. W tych dwóch miejscach można już dokonywać wymiany dokumentacji medycznej, rejestracji on-line na wizytę. Problemem jest tylko skala - raptem kilkadziesiąt podmiotów, które w większości są szpitalami i ambulatoriami. To zbyt mało, aby było widać efekt i korzyści. Problemem jest brak przyłączenia do platform POZ-ów, bo kierunek wymiany dokumentacji medycznej przebiega z POZ do specjalisty, a następnie do szpitala – jeśli pacjent tam trafia, a potem gdy go opuszcza dokumentacja znów powinna migrować w drugą stronę, aby efektywnie kontynuować leczenie. Póki wszystkie podmioty nie wejdą do systemu taki mechanizm będzie tylko teoretycznym założeniem.

PZ: A kiedy udział w platformie stanie się dla wszystkich uczestników systemu obowiązkowy?

MW: Na ten moment nie ma takiego obowiązku. W MZ trwają prace, aby uregulować kwestie platform regionalnych od strony prawnej w ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia. Procesowi ich budowy nie towarzyszyło dostosowywanie legislacji. To też proces złożony z etapów, którego tempo powinno uwzględniać zdolności adaptacyjne pacjentów. Przykładowo – e-recepta to dowód ewolucyjnego przekształcania systemu. Najpierw zostanie zrównana wersja papierowa z elektroniczną, ale od 2020 roku będzie funkcjonować już wyłącznie wersja elektroniczna recepty. Na to rozwiązanie czekają z niecierpliwością prywatne placówki. To dla nich ostatnie brakujące ogniwo, aby telekonsultacje odniosły sukces i stały się powszechną formą korzystania z opieki medycznej. Obecnie mimo kontaktu na odległość z lekarzem i tak na koniec trzeba zgłosić się po receptę. Jej ucyfrowienie pozwoli w całości leczyć się na odległość tam gdzie oczywiście będzie to uzasadnione kryteriami medycznymi. 

 

Rozmawiała Lucyna Roszyk

Polecamy także:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości