Reklama

W Sejmie o POChP: Rząd chce wychować pokolenia wolne od tytoniu. Efekty zobaczymy za 50 lat

Układ oddechowy stał się jednym z najpoważniejszych, a jednocześnie najbardziej zaniedbanych obszarów zdrowia publicznego w Polsce. Podczas debaty medycznej i wernisażu akcji edukacyjnej poświęconej POChP, która odbyła się w Sejmie RP: "POChP - niewidzialna epidemia XXI wieku. Stan obecny - elementy do poprawy" z okazji Światowego Dnia Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc, padły ważne tezy i wnioski. Eksperci podkreślają (nie bez emocji), że od dwudziestu lat mowa jest o tym samym – w badaniach i eliminacji POChP wciąż za mało jest jakości. A jak tę jakość wprowadzić? Proponowane rozwiązania to poradnictwo antynikotynowe (także w ramach opieki koordynowanej), premiowanie podmiotów leczniczych, refundacja farmakoterapii.

Zdrowe płuca – wspólna sprawa państwa i społeczeństwa

Spotkanie zorganizowano z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, które od ponad 90 lat skupia specjalistów pulmonologii, fizjoterapii, diagnostyki laboratoryjnej i pielęgniarstwa. Towarzystwo stoi również za powołaniem Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca – porozumienia 20 organizacji i instytucji działających na rzecz poprawy zdrowia oddechowego. Koalicja jest częścią International Respiratory Coalition, międzynarodowej inicjatywy wspieranej m.in. przez WHO.

Pandemia COVID-19 brutalnie obnażyła braki systemowe: niedostateczną diagnostykę, zbyt słabą profilaktykę i marginalizowanie pulmonologii. Dziś choroby płuc uznawane są globalnie za jeden z pięciu najważniejszych problemów zdrowia publicznego.

Reklama

WHO: każdy oddech ma znaczenie

– Ponad pół miliarda ludzi na świecie żyje z przewlekłymi chorobami układu oddechowego – przypomniała przedstawicielka WHO w Polsce. Astma, POChP, mukowiscydoza czy śródmiąższowe choroby płuc odpowiadały w 2021 roku – wraz z COVID-19 – za ponad 18 milionów zgonów globalnie.

W Europie problem dotyczy blisko 82 mln osób. Niemal 80 proc. zgonów z powodu przewlekłych chorób układu oddechowego wiąże się z POChP. Do tego dochodzą gigantyczne koszty społeczne i ekonomiczne – utrata produktywności sięga 21 mld dolarów rocznie.

Reklama

POChP – trzecia przyczyna zgonów na świecie

Przewlekła obturacyjna choroba płuc pozostaje chorobą dramatycznie niedoszacowaną i słabo rozpoznawaną społecznie. W Polsce może na nią chorować nawet 3,5 mln osób, choć w systemie ochrony zdrowia zarejestrowanych jest około 1,6 mln pacjentów.

– POChP to dziś trzecia przyczyna zgonów na świecie. Choroba prowadzi do inwalidztwa oddechowego, częstych hospitalizacji i przedwczesnych rent – alarmowali eksperci. Rocznie w Polsce dochodzi do około 56 tys. hospitalizacji z powodu zaostrzeń POChP, które specjaliści porównują do „zawału płuc”.

Reklama

Choroba, która coraz częściej dotyka kobiet

Zmienia się także profil pacjenta. POChP przestaje być chorobą wyłącznie starszych mężczyzn-palaczy. Od kilku lat kobiety stanowią już ponad połowę chorych, co jest konsekwencją wzrostu palenia tytoniu w poprzednich dekadach. Co niepokojące, znaczna część pacjentów choruje w wieku produkcyjnym, co przekłada się na absencje zawodowe i koszty społeczne.

Chorzy na POChP kilkukrotnie częściej zapadają na raka płuca. Sama choroba jest niezależnym czynnikiem ryzyka nowotworu, a współistnienie obu schorzeń znacząco pogarsza rokowanie. To kolejny argument za wczesnym wykrywaniem i skuteczną profilaktyką.

Reklama

Społeczne koszty chorób płuc idą w miliardy

Łączne koszty chorób układu oddechowego w Polsce przekraczają 39 mld zł rocznie, a samej POChP – około 16,5 mld zł. To nie tylko wydatki NFZ na hospitalizacje, leki czy tlenoterapię, ale także renty, utrata produktywności oraz ogromne obciążenie dla rodzin pacjentów.

Badania pokazują, że tylko co czwarty Polak wie, czym jest POChP. Nawet w grupach wysokiego ryzyka świadomość choroby jest zaskakująco niska. Trzy czwarte osób z objawami nie zgłasza się do lekarza, a brak spirometrii – podstawowego badania diagnostycznego – skutkuje późnym rozpoznaniem i gorszym rokowaniem.

Reklama

Spirometria: proste badanie, które może zrujnować diagnozę

Eksperci zgodnie podkreślają: spirometria to złoty standard, ale wciąż jest badaniem niedostatecznie wykorzystywanym, zwłaszcza w podstawowej opiece zdrowotnej. Bez wczesnego rozpoznania nie da się skutecznie zapobiegać zaostrzeniom, hospitalizacjom i zgonom.

Spirometria uchodzi za badanie proste. W praktyce – jak podkreślali eksperci – jest jednym z najbardziej wymagających testów czynnościowych w medycynie. Aby wynik był wiarygodny, nie wystarczy jeden manewr oddechowy. Potrzebne są co najmniej trzy poprawne technicznie pomiary, spełniające restrykcyjne kryteria jakości. I co kluczowe: do interpretacji powinny trafiać wyłącznie badania klasy A i B.

Reklama

Problem polega na tym, że jakość spirometrii w Polsce często nie spełnia tych standardów. A stawka jest wysoka – bo na podstawie jednego, źle wykonanego badania pacjent może usłyszeć diagnozę ciężkiej choroby płuc.

Eksperci nie mieli wątpliwości: To nie może być przypadkowy pracownik ani ktoś „wciskający guziki”. Operator musi posiadać wiedzę, umiejętności techniczne i kompetencje komunikacyjne.

Bez odpowiedniego przeszkolenia nie ma mowy o wiarygodnej diagnostyce POChP ani o monitorowaniu skuteczności leczenia.

Reklama

Podczas posiedzenia przytoczono przykład, który najlepiej pokazuje skalę problemu. 41-letni pacjent, badany w ramach medycyny pracy, otrzymał wynik wskazujący na ciężkie zaburzenia wentylacyjne – pojemność życiowa płuc na poziomie 38%. Został pilnie skierowany do pulmonologa.

Kilka dni później, po ponownym badaniu wykonanym prawidłowo, ten sam parametr wyniósł… 114 proc. normy.

Ten przypadek nie jest wyjątkiem. Jest dowodem na to, że zła spirometria może prowadzić do błędnych diagnoz, niepotrzebnego leczenia i ogromnych kosztów dla systemu ochrony zdrowia.

Reklama

Dane przedstawione przez ekspertów są alarmujące. Analiza ponad 5 tysięcy spirometrii wykonanych w Programie Wczesnego Wykrywania POChP wykazała, że aż 80 proc. badań nie nadawało się do interpretacji. I – co gorsza – ten problem utrzymuje się od blisko 20 lat.

Mimo to w Polsce wciąż zdarza się, że POChP rozpoznaje się:

  • bez spirometrii,
  • na podstawie jednego badania w życiu,
  • lub na podstawie źle wykonanego pomiaru.

Dla porównania: nikt nie diagnozuje nadciśnienia po jednym pomiarze ciśnienia. A w przypadku choroby, która odbiera oddech – takie praktyki wciąż się zdarzają.

Środowisko medyczne mówi wprost: bez obowiązkowej certyfikacji pracowni spirometrycznych nic się nie zmieni. Szkolenia są potrzebne, ale niewystarczające, jeśli nie idą za nimi realne mechanizmy systemowe.

Reklama

– Płacimy za badania, ale nie płacimy za jakość – podkreślano. – Refundowane są również te spirometrie, które wprowadzają lekarzy i pacjentów w błąd.

Postulat jest jasny: akredytowane pracownie, certyfikowani operatorzy, stała kontrola jakości i jasne zasady finansowania. Bez tego system pozostaje w „próżni”, a konsekwencje ponoszą pacjenci.

POChP zaczyna się od dymu

Nie sposób mówić o diagnostyce POChP bez wskazania głównej przyczyny choroby. Palenie tytoniu wciąż odpowiada za większość przypadków POChP. Choć liczba klasycznych palaczy papierosów nieco spada, problem nie znika – zmienia tylko formę.

Reklama

Coraz więcej Polaków sięga po:

  • e-papierosy,
  • podgrzewany tytoń,
  • saszetki nikotynowe.

Dane z 2024 roku pokazują, że co dziesiąty dorosły Polak używa co najmniej dwóch różnych wyrobów nikotynowych, a uzależnienie od nikotyny pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego.

57 miliardów złotych rocznie. I trzy poradnie

Koszty palenia tytoniu dla państwa są ogromne – około 57 miliardów złotych rocznie, więcej niż wpływy z akcyzy. A mimo to system leczenia uzależnienia od nikotyny praktycznie nie istnieje.

W całej Polsce funkcjonują:

  • trzy poradnie antytytoniowe,
  • jedna poradnia pomocy palącym.

To oznacza średnio 2 miliony palaczy na jedną poradnię. Bez realnego wsparcia w rzucaniu palenia walka z POChP pozostaje leczeniem skutków, a nie przyczyn.

Opieka koordynowana: sukces POZ, luka w AOS

Eksperci zgodnie chwalili model opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej. Lekarz POZ ma dziś narzędzia, by:

  • wcześnie rozpoznać POChP,
  • zaplanować kompleksową terapię,
  • włączyć edukatora, dietetyka, rehabilitację i profilaktykę.

Problem zaczyna się w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Paradoksalnie to właśnie tam – gdzie trafiają najciężej chorzy – brakuje narzędzi koordynacji, dostępu do edukacji, rehabilitacji, wsparcia psychologicznego czy leczenia uzależnienia od nikotyny.

Leczenie POChP: jasne wytyczne, trudna praktyka

Jak podkreślał prof. Paweł Śmieliński z II Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, leczenie farmakologiczne POChP od ponad 20 lat opiera się na międzynarodowych zaleceniach GOLD, które są regularnie aktualizowane i stanowią podstawę postępowania na całym świecie — także w Polsce.

Kluczowe znaczenie w doborze terapii ma nie tylko wynik spirometrii, lecz przede wszystkim:

  • nasilenie objawów, głównie duszności,
  • ryzyko zaostrzeń choroby.

Do tego celu służą proste narzędzia — kwestionariusze MRC i CAT — które pacjent może wypełnić samodzielnie. Problem polega na tym, że w codziennej praktyce często się z nich nie korzysta. Bez tej oceny niemożliwa jest prawidłowa kwalifikacja chorego do odpowiedniego leczenia.

— To nie jest problem technologiczny ani organizacyjny. Wystarczy kartka papieru, długopis i kilka minut — zaznaczał profesor.

Farmakoterapia POChP - szeroki dostęp, niewykorzystany potencjał

Podstawą leczenia POChP są leki rozszerzające oskrzela — beta2-mimetyki i leki antycholinergiczne, najlepiej stosowane łącznie. W Polsce dostępna jest szeroka gama nowoczesnych preparatów długo i ultradługo działających, w większości refundowanych, także bezpłatnie dla seniorów.

W przypadku pacjentów z częstymi zaostrzeniami istotną rolę odgrywa oznaczenie liczby eozynofilów we krwi, które decyduje o zasadności włączenia steroidów wziewnych. Tymczasem — jak zwracano uwagę — nawet jeśli wykonywana jest morfologia, często nie zleca się rozmazu, co uniemożliwia prawidłową decyzję terapeutyczną.

Coraz większe nadzieje budzą także leki biologiczne, które zostały już zarejestrowane do leczenia chorych z POChP i częstymi zaostrzeniami. W Polsce brakuje jednak programu lekowego umożliwiającego ich realne zastosowanie.

Rehabilitacja oddechowa - najsłabsze ogniwo systemu

Eksperci byli zgodni: farmakoterapia, choć niezbędna, nie wystarczy. Kluczowym elementem leczenia POChP jest rehabilitacja pulmonologiczna, a zwłaszcza regularny trening fizyczny, który poprawia samodzielność pacjentów i realnie wpływa na jakość życia.

Problem w tym, że w Polsce praktycznie nie istnieje sieć ambulatoryjnej rehabilitacji oddechowej. Brakuje wyspecjalizowanych fizjoterapeutów, ośrodków i stabilnego finansowania. To luka, która — jak podkreślano — ma dramatyczne konsekwencje dla chorych.

Opieka zintegrowana i telemedycyna. Sprawdzony model z Pomorza

O tym, że opieka nad chorymi na POChP może wyglądać inaczej, mówiła dr Iwona Dampsko-Stańska z Uniwersytetu Gdańskiego, prezentując pomorski model opieki zintegrowanej.

W latach 2012–2023 w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku prowadzono program, w którym pacjent — szczególnie po ciężkim zaostrzeniu — był objęty skoordynowaną opieką zespołu: lekarza, fizjoterapeuty, psychologa, edukatora i koordynatora. Efekty były jednoznaczne:

  • mniej hospitalizacji,
  • rzadsze zaostrzenia,
  • lepsze funkcjonowanie pacjentów w środowisku domowym.

Kolejnym krokiem był projekt Teleopieka POChP, finansowany z funduszy norweskich. Dzięki telekonsultacjom, zdalnemu dostępowi do wyników badań i edukacji pacjentów udało się objąć opieką chorych z całej Polski — także tych mieszkających daleko od ośrodków specjalistycznych. Program został bardzo wysoko oceniony zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy POZ.

Diagnoza POChP zbyt późna, objawy bagatelizowane

Przedstawiciele organizacji pacjentów zwracali uwagę na inny, równie istotny problem: POChP rozwija się podstępnie. Kaszel, narastająca duszność czy częste infekcje bywają przypisywane wiekowi lub „słabszej kondycji”. Nawet gdy pacjenci zgłaszają objawy lekarzowi rodzinnemu, spirometria nie zawsze jest zlecana.

Efekt? Rozpoznanie stawiane jest dopiero po ciężkim zaostrzeniu i hospitalizacji — często zbyt późno, by zapobiec trwałym zmianom w płucach.

Pacjenci z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP) przez lata krążą po systemie ochrony zdrowia, zanim trafią do właściwej diagnozy. Z relacji przedstawionych podczas posiedzenia komisji ds. chorób płuc wynika, że od pierwszych objawów – kaszlu i duszności – do rozpoznania mija średnio 7 lat, a w skrajnych przypadkach nawet kilkanaście lub ponad 20 lat. W tym czasie chorzy częściej trafiają do kardiologów niż pulmonologów, przechodzą kosztowne badania układu krążenia, podczas gdy prosta spirometria nie jest wykonywana.

Eksperci podkreślają, że pacjenci często nie mają świadomości POChP, mylą objawy z wiekiem lub chorobami serca i nie zgłaszają zaostrzeń. Nawet po rozpoznaniu choroby brakuje edukacji – chorzy nie potrafią stosować inhalatorów, nie otrzymują jasnych zaleceń dotyczących szczepień ochronnych ani rehabilitacji oddechowej. Aż 95 proc. pacjentów deklaruje, że lekarz nie rekomendował im szczepień, mimo że to one zmniejszają ryzyko groźnych zaostrzeń, zawałów i udarów.

Szczególnie krytycznie oceniono wsparcie w rzucaniu palenia. Wielu pacjentów przez dekady nie otrzymało ani farmakoterapii, ani pomocy psychologicznej, co rodzi frustrację i poczucie porzucenia przez system. Paradoksalnie przełomowym momentem bywa dopiero hospitalizacja z powodu zaostrzenia POChP – wtedy pacjent po raz pierwszy otrzymuje rzetelną informację, edukację i motywację do zmiany stylu życia.

Równolegle alarmująco wygląda sytuacja programu profilaktyki chorób odtytoniowych i POChP finansowanego ze środków publicznych. Program, który obejmuje poradnictwo antytytoniowe i diagnostykę ze spirometrią, jest realizowany coraz słabiej – liczba placówek spada (z 52 w 2023 r. do 37 obecnie), a w 2024 r. objął zaledwie ok. 4 tys. pacjentów. Eksperci mówią wprost: program „umiera” i wymaga pilnej integracji z innymi działaniami, m.in. opieką koordynowaną w POZ.

Wnioski są jednoznaczne: POChP pozostaje chorobą niedodiagnozowaną, źle leczoną i bagatelizowaną, mimo że generuje ogromne koszty i prowadzi do ciężkich powikłań. Bez wczesnej diagnostyki, edukacji pacjentów, realnego wsparcia w rzucaniu palenia i lepszego wykorzystania profilaktyki system nadal będzie reagował za późno – dopiero wtedy, gdy choroba doprowadzi do hospitalizacji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/01/2026 16:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości