Minął termin składania uwag do projektu rozporządzenia MZ, które ma wprowadzić pilotaż leczenia dzieci i młodzieży od uzależnień od internetu. Eksperci zwracają uwagę, że założenia są słuszne, jednak barierą w dostępie może być zbyt mała liczba specjalistów czy zbyt niska propozycja wyceny takich świadczeń. Niezbędne - oprócz leczenia - jest także podjęcie działań profilaktycznych.
Parlamentarny Zespół ds. Cyberbezpieczeństwa Dzieci obradował we wtorek na temat projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia "Pilotażowy program leczenia dzieci i młodzieży nałogowo używających nowych technologii cyfrowych".Jarosłąw Sachajko (klub Kukiz"15) podkreślał, że problem uzależnień cyfrowych wśród dzieci i młodzieży nie jest nowy, aczkolwiek obecnie jesteśmy na zupełnie innym etapie wiedzy i doświadczeń, a w ciągu ostatniego roku problem narastał z powodu pandemii, lockdownu, ograniczenia nauki stacjonarnej i innych aktywności.
Jak podkreślał, obecnie nie ma poradni leczących uzależnienia od technologii cyfrowych, więc dobrym krokiem jest to, że resort zdrowia zareagował i przygotował pilotażowy program. Jednocześnie wyraził wątpliwości dotyczące jego skali, bo pilotaż ma objąć zaledwie 5 tys. dzieci. Wskazywał też na potrzebę działań systemowych, również w zakresie prewencji i profilaktyki, m.in. poprzez zajęcia edukacyjne dla dzieci, ale również rodziców.
Marek Stańczuk z resortu zdrowia podkreślał, że projekt rozporządzenia jest odpowiedzią na problemy zgłaszane przez ekspertów i organizacje pozarządowe. Jak mówił, pilotaż pozwoli rozpoznać skalę zjawiska, a także przetestować sposób udzielania i dedykowania tych świadczeń.
Anna Rywczyńska z państwowej agencji NASK (naukowo-akademicka sieć komputerowa) przedstawiła natomiast wyniki raportu z badań dot. uzależnienia od internetu i smartfonów, jakie agencja przeprowadza cyklicznie. Jak wyjaśniła, ostatnia edycja pochodzi z grudnia 2020, a więc z okresu pandemii i lockdownu. Badania są realizowane na grupie uczniów w wieku 13-17 lat oraz grupie rodziców.
Wyjaśniła, że badanie dotyczyło wskaźnika PUI, czyli wskaźnika problematycznego używania internetu.
Co trzeci nastolatek nie wyobraża sobie życia bez telefonu
Jak wynika z badania, co trzeci nastolatek mówi, ze jego życie byłoby puste bez używania smartfonu, 10 proc. dzieci potwierdza że woli komunikować się za pomocą telefonu/smartfonu niż spędzanie czasu bezpośrednio z przyjaciółmi., co czwarte dziecko czuje się zniecierpliwione i zdenerwowane, gdy nie może skorzystać ze swojego telefonu/smartfonu i nie jest w stanie wytrzymać/funkcjonować bez telefonu/smartfonu.
Nadmierne korzystanie z internetu ma też przełożenie na objawy psychosomatyczne. 35 proc. dzieci przyznaje, że bywa zmęczona i niewyspana z powodu nadmiernego używania telefonu lub smartfonu, 28,5 proc. odczuwa zawroty głowy lub pogorszenie wzroku z tego powodu, a 17 proc. - ból w nadgarstku lub karku.
Młodzi ludzie sami w większości mają świadomość, że powinni mniej korzystać z telefonu (64 proc.). Także rodzice mają świadomość problemu, bo 4, na 5 wskazuje, że dziecko powinno mniej korzystać z internetu. - Jednocześnie nie mają dokładnego wglądu w to, jak mocno ich dzieci już uzależniły się od swoich smartfonów i internetu. Niedoszacowanie wynika z ukrywania przez nastolatków swoich negatywnych skutków używania smartfonu z obawy przed rodzicielskimi sankcjami mającymi na celu ograniczenie czasu użytkowania - wyjaśniała A. Rywczyńska.
Jeżeli chodzi o czas korzystania z internetu, to średnio dzieci i młodzież korzystają dziennie 7,4 godziny w czasie zajęć online i 6,1 h w dni wolne od szkoły, oraz 4,5 h w czasie wolnym przed lub po lekcjach. Czas korzystania z intenetu stopniowo rośnie od 2014 r. a pandemia sztucznie nasiliła to zjawisko.
A. Rywczyńska przekonywała, że niezbędne jest podjęcie działań profilaktycznych, które powinny zacząć się w jak najmłodszym wieku, już od przedszkola, a także angażować powinny rodziców i opiekunów. - Wiek wręczania dziecku smartfonu obniża się i teraz jest to ok. 7 roku życia. Ważne jest, aby uczyć dzieci odzyskiwania kontroli nad korzystaniem z internetu i korzystania z innych aktywności, wspieranie motywacji do robienia czegoś innego. Bardzo ważne, aby rodzic nie tylko limitował czas korzystania, ale uczył inspirującego korzystania z internetu - zaznaczyła.
Zbyt mało kadr, za niskie finansowanie
Ewa Brzóska z oddziału psychiatrycznego dzieci i młodzieży w Instytucje Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, w imieniu konsultant krajowej ds. psychiatrii dzieci i młodzieży prof. Barbary Remberk podkreślała, że potrzeba w zakresie leczenia uzależnień od internetu jest gigantyczna.
Przedstawiła również uwagi do skali i możliwości pilotażu. Chodzi m.in. o problemy kadrowe, czyli zbyt małą liczbę specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży. Placówki, które zostały wymienione w projekcie jako te, które będą mogły prowadzić pilotaż, już obecnie mają problemy kadrowe, co przekłada się na długi czas oczekiwania przez pacjentów. - Posiadanie przez każdy ośrodek specjalisty psychiatry dziecięcego jest bardzo trudne, bo psychiatrów dziecięcych w całym kraju jest ok. 400 - zaznaczyła E. Brzóska.
Ponadto w projekcie nie uwzględniono środowiskowych poradni psychologicznych dla dzieci i młodzieży, które obecnie tworzone są w ramach reformy opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży.
Problemem - jak wskazywali również inni eksperci - jest też zaproponowana za niska wycena świadczeń. Wskazywano również, że sesja terapii grupowej czy rodzinnej powinna trwać dłużej niż sesja indywidualna.
Eksperci wskazywali na potrzebę działań systemowych profilaktycznych i np. stworzenie specjalnego funduszu na ten cel.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!