Rozpoczęły się realne prace nad ustawą o asystencji osobistej. Problem w tym, że na stole leżą trzy propozcje – prezydenta, rządu i poselska. I każdy z nich ma wady. Zapowiada się na długie prace, ale pełnomocniczka rządu ds. osób z niepełnosprawnościami chce już w styczniu projekt ustawy wysłać do Senatu.
Taki asystent ma być przeszkolony i osobie niepełnosprawnej pomagać w codziennych czynnościach: ubrać się, pójść do sklepu, na spacer czy do kina albo do lekarza. Wymiar pracy asystenta będzie ograniczony godzinowo i za wykonywanie zadań dostanie zapłatę.
Prace nad wprowadzeniem tego rozwiązania trwają już od dawna, ale dopiero tej jesieni podjęto poważne kroki – w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektów (bo jest ich kilka).
Teraz sprawą zajmują się posłowie z nadzwyczajnej podkomisji. I muszą pochylić się nad trzema projektami.
Pierwszy skierował do parlamentu prezydent, drugi przygotował rząd, trzeci przedstawili parlamentarzyści.
Został skierowany jeszcze w marcu 2024 roku. Zakłada prawne i systemowe uregulowanie usługi wspierającej osoby z niepełnosprawnościami, co ma zapewnić pomoc w codziennych czynnościach. Tym działaniem miałyby zostać objęte także osoby 65 plus, a cały system ma być finansowany z budżetu państwa. Przy czym miałby być ustalany indywidualny zakres godzin w każdym powiecie.
Rozwiązanie rządowe jest zbliżone, ale zakłada ograniczenie godzinowe udzielanej pomocy – od 20 do 240 godzin miesięcznie. Zależałoby to od potrzeb konkretnej osoby i, co ważne, system miałby wchodzić w życie stopniowo od 2027 roku. Istotne także jest to, że nie skorzystaliby z tego seniorzy 65 plus.
To trochę połączenie obu powyższych. Dąży do objęcia osoby z niepełnosprawnością pomocą asystenta w wymiarze nawet 240 godzin miesięcznie. Programem byłyby objęte osoby z niepełnosprawnościami do 65. roku życia, a pomoc byłaby organizowana na szczeblu powiatowym.
Maja Nowak, nowa (od dwóch dni) pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami, zaznaczyła, że ustawa o asystencji jest kluczowa i tłumaczyła, że taka usługa ma być systemowa, ciągła i dostosowana do osób potrzebujących. Celem Nowak jest zakończenie prac nad ustawą w styczniu.
Żeby wtedy ustawa trafiła w jak najlepszym kształcie do Senatu i następnie była wdrażana – mówiła.
Z kolei Izabela Ziętka, wiceminister edukacji, także mówiła, że to potrzeba ustawa, „na którą czeka całe środowisko”.
Apeluję w imieniu Ministerstwa Edukacji i z całego serca, żeby ta ustawa była procedowana jak najszybciej, jak to możliwe, i była ustawą, która może wejść w życie jak najszybciej – przemawiała.
Aneta Frań–Adamek, dyrektorka Biura Prawa i Ustroju w Kancelarii Prezydenta, też mówiła, że to bardzo dobrze, iż prace nad przepisami są już na tym etapie.
W tym momencie chcielibyśmy, widząc pewne różnice w projektach, ale widząc, że te wszystkie projekty zmierzają do tego samego celu, porozmawiać o różnicach. Albo je wyjaśnić, albo doprowadzić do jak najlepszych rozwiązań – mówiła Aneta Frań–Adamek.
To posiedzenie komisji było tylko początkiem długiej drogi, podczas której trzeba będzie wysłuchać wielu głosów, zebrać uwagi, przegłosować poprawki, przyjąć je lub odrzucić. Posłowie jednak zgadzają się co do tego, że trzeba wysłuchać w pierwszej kolejności osób z niepełnosprawnościami.
A jedną z nich jest Mateusz Majkut.
W tym projekcie prezydenckim nie ma nic. Nie ma żadnej kontroli, nie ma przenoszenia godzin. Nie konsultowaliście go. Strona społeczna mówiła bardzo wiele razy, że ten projekt był niekonsultowany – wyliczał.
Majkut tłumaczył, że osobiście tej propozycji zarzuca, iż osoby z DPS-ów nie mogą skorzystać z pomocy asystenta. Ale miał też uwagi do projektu rządowego i mówił o limicie godzin pracy asystenta. Dodatkowym mankamentem tego rozwiązania jest to, że tzw. punkt odcięcia (próg, ocena niesamodzielności, od którego przysługiwałby asystent) jest za wysoki.
Jerzy Płukasz, prezes Krajowego Sztabu Ratownictwa SKSR, też miał zastrzeżenia co do rządowego progu.
Ta ocena punktowa jest bardzo często rażąco nieprawidłowa, bez odniesienia się do uwag osoby ocenianej. Apelujemy, żeby w projekcie rządowym, jeśli będzie procedowany, było to jak najprecyzyjniej określone: sposób oceny niesamodzielności i prawo ocenianego do wniesienia odwołania, ale również do otrzymania rzetelnej odpowiedzi – prosił.
Dorota Dutkiewicz z Fundacji na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Tacy Sami” krytykowała zarówno rozwiązanie rządowe, jak i poselskie. Zarzucała im pominięcie osób 65 plus, choć po przekroczeniu tej granicy wieku niepełnosprawność nie ustaje.
Są także wątpliwości co do zadań samego asystenta. Mowa o tym, że wymaga się od nich czynności skrajnie medycznych, jak np. cewnikowanie czy czyszczenie przełyku. A niekoniecznie mają to być osoby przygotowane do takich czynności.
Utożsamia się asystencję z opieką medyczną. Uważam, że obarczenie asystenta, którego wykształcenie nie jest wyższe, czynnościami medycznymi, specjalistycznymi, jak cewnikowanie, podłączanie osoby do karmienia pozajelitowego, czyszczenie przełyku, jest wielką pomyłką. Kto będzie odpowiadał karnie i cywilnie w razie jakiegoś nieszczęścia – mówiła Dorota Dutkiewicz.
Reklama
Są także pytania o to, czy asystentem musi być osoba przeszkolona z zewnątrz, czy może to być ktoś bliski, np. rodzic, który od lat zajmuje się osobą z niepełnosprawnością.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze