Samorząd lekarski podpisuje się pod postulatami, które towarzyszą pikiecie zaplanowanej na 3 marca w Warszawie. Zwraca uwagę na zadłużenie szpitali, brak zapłaty za nadwykonania i chce szybkich działań. – W miejsce narzędzi ekonomicznych wspomagających restrukturyzację i konsolidację wprowadzane są niekontrolowane i niezasadne inwestycje – punktuje Naczelna Rada Lekarska.
Sytuacja w ochronie zdrowia robi się coraz bardziej napięta, a teraz napływają kolejne – niekorzystne dla rządu – informacje.
„Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej popiera zaplanowany na 3 marca 2026 roku protest organizowany przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związek Powiatów Polskich, który jest konsekwencją pogłębiającego się kryzysu w systemie ochrony zdrowia, szczególnie mocno dotykającego szpitali powiatowych” – ogłosiła właśnie Naczelna Izba Lekarska.
Mowa o pikiecie, która ma się odbyć przed gmachem Ministerstwa Zdrowia. Głównym organizatorem manifestacji są wspominane organizacje samorządowe, ale w pikiecie mają wziąć udział także przedstawiciele zawodów medycznych. Jak już pisaliśmy, raczej nie należy spodziewać się obecności pielęgniarek i położnych. Ich związek zawodowy tłumaczy, że oczekiwania samorządowców czy szefów szpitali nie są zbieżne z postulatami pracowników. Chodzi o zamrożenie corocznych podwyżek w ochronie zdrowia.
– Naprawdę rozumiemy to, że pracownicy w sektorze ochrony zdrowia chcą i powinni dobrze zarabiać. Ale trzeba też brać pod uwagę sytuację gospodarczą państwa, w tym zarobki Polek i Polaków w innych branżach. A tutaj – mówiąc w skrócie – zasady trochę się rozjeżdżają – mówi Portalowi Samorządowemu Bernadeta Skóbel, kierowniczka Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyz Związku Powiatów Polskich.
Dodaje, że nie widzi już szans na odwołanie zaplanowanej akcji protestacyjnej.
– Jako Związek Powiatów Polskich daliśmy pani minister Jolancie Sobierańskiej-Grendzie spory kredyt zaufania, kiedy obejmowała to stanowisko w lipcu 2025 r. Minęło jednak już ponad pół roku i naprawdę nie widzimy żadnych realnych efektów pracy ministerstwa – narzeka.
Reklama
Teraz protest oficjalnie poparli lekarze. W wydanym stanowisku informują, że Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę na sytuację szpitali, zwłaszcza wykonujących podstawowe świadczenia zdrowotne, która ulega pogorszeniu.
„Zadłużenie szpitali przekracza 25 mld zł, a niezapłacone nadwykonania za świadczenia zdrowotne wykonane w szpitalach sięgają kwoty 4,5 mld zł. Brak terminowej zapłaty za wykonane świadczenia skutkuje dramatycznym pogorszeniem sytuacji finansowej szpitali i ograniczeniem ich płynności finansowej. Nie do przyjęcia jest motywowanie faktu braku zapłaty za wykonane świadczenia zdrowotne tym, że są to świadczenia limitowane, gdyż większość świadczeń zdrowotnych wykonywanych w szpitalach I i II poziomu zabezpieczenia to świadczenia pilne i ratujące życie, ale przede wszystkim są to świadczenia wykonane w wyniku rzeczywistych potrzeb pacjentów” – czytamy.
Reklama
Dlatego właśnie lekarze przyłączają się do apelu do premiera i minister zdrowia o podjęcie natychmiastowych działań.
„Pomimo głoszonych haseł Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło systemowych narzędzi realnie wspomagających restrukturyzację i konsolidację szpitali. Nie ma ustalonych zadań, jakie powinny spełniać szpitale poszczególnych poziomów zabezpieczenia. W miejsce narzędzi ekonomicznych wspomagających restrukturyzację i konsolidację wprowadzane są niekontrolowane i niezasadne inwestycje. Mapy wykonań świadczeń, wynikające z potrzeb ekonomicznych szpitali, zastąpiły mapy potrzeb zdrowotnych. Brak jest regionalnych planów, celów oraz osób odpowiedzialnych za planową i racjonalną konsolidację, a nie chaotyczny upadek oraz oddolne i niespójne obszarowo programy naprawcze szpitali” – dodaje NIL.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze