Ulice polskich miast zalewają reklamy placówek medycznych. Choć często są niedozwolone i wprowadzają pacjentów w błąd, to jednak ani policja ani wojewodowie prowadzący rejestr publicznych i prywatnych szpitali, nie są zainteresowani, aby temu przeciwdziałać.
Autor: Katarzyna Nowosielska
„W naszej klinice sprawnie i bezboleśnie wybielą ci zęby”, „Zatrudniamy najlepszych specjalistów i gwarantujemy skuteczną terapię odchudzającą” - takie bilbordy, zilustrowane chwytliwymi zdjęciami, ozdabiają ulice polskich miast i pobocza autostrad.
Nie od dziś wiadomo, że w wielu dziedzinach reklama jest jednym z głównych źródeł pozyskiwania nowych klientów. Niemniej branża medyczna rządzi się własnymi prawami - tu reklama jest obwarowana odrębnymi przepisami. Placówki wystosowując podobne hasła do potencjalnych pacjentów-klientów balansują pomiędzy niedozwoloną a dopuszczalną prawem informacją.
-Te hasła mają cechy niedozwolonych praktyk. W Poznaniu swego czasu mieliśmy szereg takich reklam. Ogłaszały się kliniki, ale także pojedyncze gabinety. W odniesieniu do tych drugich mamy narzędzia, aby przeciwdziałać niedozwolonej reklamie. Gorzej w przypadku podmiotów leczniczych, spółek szpitalnych, nawet jeśli w ich zarządach zasiadają lekarze - wskazuje Grzegorz Wrona, ustępujący Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lekarzy i sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej.
Przyznaje, że izba zwracała się z tym problemem do wojewodów, którzy prowadzą rejestr podmiotów leczniczych, ale nie było z ich strony woli podjęcia działań.
Jeśli chodzi o nazewnictwo, to już używając samego pojęcia „klinika” podmioty wprowadzają pacjentów w błąd, gdyż jest to termin właściwy dla klinik w szpitalach uniwersyteckich, gdzie kształci się studentów medycyny, a nie dla gabinetów medycyny estetycznej. Poza tym, art.13 i 14 ustawy o działalności leczniczej nakładają na podmioty medyczne pewne ograniczenia w zakresie reklamy. Przepis nie określa niestety, czym ona jest. Nie wprowadza też ogólnego zakazu reklamy tylko zakaz działań „mających cechy reklamy”. Ponadto obwarowanie dotyczy tylko informacji przekazywanych do publicznej wiadomości.
- Opierając się na brzmieniu samej ustawy o działalności leczniczej, jak i orzecznictwie (nie tylko ze sfery medycznej), uważam, że „cechy reklamy” będzie miała informacja, która m.in. zostanie przekazana publicznie, do nieoznaczonego kręgu odbiorców – czyli np. za pośrednictwem mediów, strony internetowej, portali społecznościowych itd. Po drugie będzie będzie dotyczyła udzielanych przez placówkę świadczeń zdrowotnych - twierdzi Bartłomiej Achler, adwokat i specjalista ds. prawa medycznego. - Musi być to działanie jednoznacznie zmierzające do zwiększenia liczby pacjentów, a co za tym idzie zwiększania przychodów - podkreśl mecenas Achler.
Reklama
Takich reklam nie powinno być w przestrzeni publicznej. Problem jednak w tym, że nawet gdy podmiot łamie taką reklamą prawo, niewiele z tego wynika.
- Zlecający reklamę wbrew zasadom naraża się na karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 5.000 zł na podstawie art. 147a par. 2 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten jest jednak w praktyce martwy, gdyż policja nie interesuje się ściganiem tego typu czynów. Za stosowanie niedozwolonej reklamy niewiele grozi ze strony organów administracji: przesłanki karnego wykreślenia podmiotu z rejestru nie obejmują naruszenia przepisów o reklamie, chyba że dana reklama jest nadal prowadzona pomimo wydania odmiennych zaleceń pokontrolnych - zauważa Oscar Luty, adwokat z kancelarii Firefield i specjalista ds. prawa medycznego.
Reklama
Teoretycznie rozważać można jeszcze sankcje dyscyplinarne grożące osobom wykonującym zawody medyczne za naruszenie zasad etyki, ale podmioty lecznicze, w przeciwieństwie do gabinetów, nie muszą być zakładane i prowadzone przez takie osoby. - Nieuczciwa reklama mogłaby stanowić przedmiot sporu sądowego pomiędzy konkurentami na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, ale takich działań na rynku trudno się dopatrzyć - dodaje mec. Luty
Wobec lekarzy stosujących niedozwoloną reklamę swoich gabinetów izby lekarskie mogą zastosować konsekwencje z Kodeksu Etyki Lekarskiej. W obiegu funkcjonuje uchwała Naczelnej Rady Lekarskiej z 2011, z której wynika, że niedozwoloną reklamą będzie informacja: publiczna, zachęcająca do skorzystania z danych usług, informująca pacjentów o metodach terapeutycznych i diagnostycznych oraz ich skuteczności. Co więcej, samorząd uznał, że informacja o cenach i sposobach płatności również będzie niedozwoloną reklamą, chyba, że taką informację lekarz umieści tylko na swojej stronie internetowej lub infolinii.
Marketing usług medycznych można jednak prowadzić zgodnie z prawem. Trzeba tylko uważać na niuanse.
- Pamiętajmy, że zakaz z ustawy o działalności leczniczej dotyczy informacji przekazywanych do wiadomości publicznej. Dlatego do wszelkich przekazów publicznych trzeba podchodzić ostrożniej niż do tych, które podmiot kieruje do konkretnych adresatów. Np. informacje o otwarciu nowej pracowni lub pozyskaniu świetnego specjalisty inaczej można przekazać na swojej stronie internetowej, czy fanpage’u, a inaczej np. w newsletterze kierowanym do konkretnych odbiorców - zaznacza Bartłomiej Achler.
Reklama
W marketingu bezpośrednim podmiot leczniczy może zatem pozwolić sobie na więcej.
Polecamy także:
Co czwarta reklama w TV dotyczy leków i produktów zdrowotnych
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze