Przez ostatnie dwa pandemiczne lata placówki medyczne nie wykonały świadczeń na kwotę ponad 4 mld zł. Jednocześnie obnażyły, że wiele świadczeń, zabiegów można realizować szybciej i bezpieczniej, omijając oddziały szpitalne.
Odchodzenie od obostrzeń związanych z epidemią COVID-19, likwidacja szpitali tymczasowych, odejście od wypłaty dodatków covid-owych dla medyków oznacza, że placówki medyczne po dwóch latach pandemii wracają do normalnego trybu działania i przyjmowania pacjentów na zaplanowane zabiegi.
Niemniej jednak, za ostatnie dwa lata szpitale i przychodnie, z powodu izolacji i lockdown"u nie wykonały świadczeń na kwotę ponad 4 mld zł. Jak podała Polityce Zdrowotnej centrala NFZ, w 2020 r. placówki medyczne nie wykonały świadczeń na kwotę 2,8 mld zł, a w 2021 1,3 mld zł.
Widać więc wyraźnie, że rok temu personel medyczny i zarządzający szpitalami starali się działać prężniej niż w 2020 roku. Trzeba jednak powiedzieć, że pierwszy rok pandemii był dla wszystkich ogromnym wyzwaniem pod kątem zarządzania, obostrzenia też były na zupełnie innym poziomie.
Z informacji NFZ wynika, że niewykonania świadczeń zdrowotnych dotyczą prawie wszystkich zakresów m.in.:
podstawowej opieki zdrowotnej ambulatoryjnej opieki specjalistycznej leczenia szpitalnego rehabilitacji leczniczej lecznictwa uzdrowiskowego pomocy doraźnej i transportu sanitarnego.Pieniądze niewykorzystane w ramach planu finansowego NFZ na konkretny rok, zgodnie z prawem, zasilą fundusz zapasowy NFZ. Mogą one później być zadysponowane tylko finansowanie usług medycznych.
Niektóre szpitale sobie nie poradziły
Ciekawie sytuacja przedstawia się z pozycji poszczególnych regionów.
– Gdy analizujemy poziom wykonania ryczałtu, czy świadczeń odrębnie finansowanych widzimy, że są placówki, które prowadziły oddziały covidowe i jednocześnie zapewniały dostęp do leczenia dla pozostałych chorych, dobrze sobie przy tym radząc. Byli też tacy, którzy nie do końca odnaleźli się w tej covidowej rzeczywistości - wskazuje Agnieszka Pachciarz, dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ.
Poziom wykonania ryczałtu w 2021 roku dla wszystkich wielkopolskich szpitali sieciowych wyniósł 96,35 proc., czyli więcej niż w roku poprzednim, kiedy było to 88,84 proc. Były też takie, które wykonały ponad 100 proc. ryczałtu, w tym m.in. Szpital Miejski im. F. Raszei w Poznaniu (101,83 proc.) czy Szpital Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie (105,16 proc.).
Poza tym w Wielkopolsce świadczenia odrębnie finansowane, za które szpitale otrzymują pieniądze poza ryczałtem, NFZ sfinansował w 2021 r. na poziomie 87,3 proc. Wiele jednak szpitali nie było w stanie wykonać w ciągu ostatnich dwóch lat zaplanowanych świadczeń.
- U nas dotyczy do głównie świadczeń wysokospecjalistycznych, internistycznych, neurologicznych czy ginekologicznych a także pediatrycznych. Skoro jednak, zgodnie ze znowelizowaną ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej, mamy czas do końca 2023 r. na wykonanie zaległych świadczeń, na które dostawaliśmy w czasie pandemii zaliczki, to nadrobimy to - wskazuje Władysław Perchaluk, Prezes Zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego w Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
Puste łóżka pediatryczne
Duży problem z wykonaniem zaplanowanych świadczeń miały w ciągu ostatnich lat zwłaszcza oddziały pediatryczne w szpitalach powiatowych. Mówił o tym Bernard Waśko, zastępca prezesa NFZ ds. medycznych w końcówce marca podczas Sejmowej Komisji Zdrowia. Zasugerował wówczas, że szpitale pediatrycznie bez uzasadnienia oczekują, że NFZ będzie im płacił pieniądze za świadczenia, których nie wykonały. Fundusz płaci za to za świadczenia wykonane, nawet ponad ryczałt, gdyż do tego zobowiązuje go ustawa o Funduszu Medycznym. Ale nic ponad to.
Urzędnicy wielkopolskiego NFZ zaobserwowali, że faktycznie spadała też liczba hospitalizacji za ostatnie dwa pandemiczne lata. W ich ocenie, pandemia pokazała wręcz, że niektóre hospitalizacje, w tym łóżka na oddziałach są zbędne.
- W niektórych podmiotach zaobserwowaliśmy wzrost świadczeń jednodniowych oraz planowych, szczególnie w zakresie chirurgii ogólnej, chirurgii onkologicznej i laryngologii przy jednoczesnym spadku hospitalizacji. Stąd wniosek, że świadczenia w tych zakresach można z powodzeniem realizować w ten sposób. W okresie pandemii w naszym województwie wzrosła też liczba świadczeń zabiegowych w poradniach specjalistycznych, szczególnie przyszpitalnych, w przypadku zabiegów ortopedycznych oraz chirurgicznych. Wzrost ten zaobserwowaliśmy również w przypadku przyjęć do poradni zabiegowych w trybie nagłym. Dlatego zasugerowaliśmy dyrektorom szpitali, że powinni zmodyfikować ofertę kierowaną do pacjentów - podsumowuje Agnieszka Pachciarz.
Pandemia pokazuje zatem, że wiele świadczeń, zabiegów można wykonywać w trybie ambulatoryjnym. Co jest lepsze dla pacjenta, który woli unikać hospitalizacji, a i tańsze dla płatnika.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!