Limity do gabinetów lekarzy specjalistów zostały zniesione, na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną NFZ ma w tym roku przeznaczyć 2 mld zł więcej. Tymczasem pacjenci jak nie mogli się dostać do lekarza, tak nadal nie mogą. Często więc jedyną dla nich opcją, aby wykonać badania i zdiagnozować chorobę, jest położenie się na oddział szpitalny.
Od 1 stycznia 2021 roku, za sprawą ustawy o Funduszu Medycznym, zniesiono limity na leczenie dzieci. Od lipca 2021 nie ma limitów na konsultacje w poradniach dla dorosłych. Powodem ich wprowadzenia były zaniedbania pocovidowe w opiece zdrowotnej. Dostępność do gabinetów lekarzy specjalistów teoretycznie powinna się poprawiać, praktyka jednak pokazuje, że na razie jest o to trudno. Świadczą o tym doświadczenia rodziców pacjentów zarówno z większych i mniejszych miejscowości.
Mama kilkuletniej dziewczynki opowiada, że pod koniec kwietnia dziecko dostało bólu ucha, co mogłoby być nawrotem przechorowanego miesiąc wcześniej zapalenia ucha środkowego. Dziecko było wówczas z tego właśnie powodu hospitalizowane. Szukając pomocy, rodzice udali się na ostry dyżur w innym szpitalu, do którego akurat mieli bliżej. Rezydentka w trakcie specjalizacji z pediatrii, która ich przyjęła, uznała, że to faktycznie zapalenie ucha środkowego i zapisała antybiotyk. Zaleciła też pilny kontakt z laryngologiem dziecięcym. W poniedziałek matka dziecka zadzwoniła do szpitala, w którym wcześniej było hospitalizowane, z prośbą o umówienie wizyty w poradni laryngologicznej. Usłyszała w słuchawce, że najbliższy termin jest na luty 2023 roku.
Gdy zapytała, co robić, skoro dziecko ucho boli teraz, usłyszała: Zapraszamy na SOR.
- Rozumiem, że przez SOR dziecko trafi zapewne później na oddział na kilka dni, jak poprzednio, bo tylko tam są w stanie mu zrobić pakiet badań? - zapytała mama.
- Być może- odpowiedziała rejestratorka.
Hospitalizacja jest droga i obciążająca
We wspomnianym szpitalu, jak w soczewce, odbijają się problemy pacjentów, którzy nie mają możliwości, aby leczyć się w trybie ambulatoryjnym. Aby pomóc choremu, zrobić mu pakiet badań, trzeba go położyć na oddział, gdyż ambulatoryjna opieka specjalistyczna jest niewydolna. Dla systemu natomiast płacenie za procedury wykonywane na oddziałach, czyli hospitalizację ubezpieczonego pacjenta, to koszt znacznie wyższy niż opłata za te same badania, które mógłby zlecić lekarz w poradni i które pacjent wykonałby ambulatoryjnie. Hospitalizacja w szpitalu jest także obciążająca psychicznie, zwłaszcza dla dziecka, a poza tym stacjonarny pobyt w placówce oznacza także większe ryzyko zakażenia.
Dlatego eksperci podkreślają od lat, że nowoczesne i sprawne systemy ochrony zdrowia powinny kłaść większy nacisk na leczenie w ambulatorium, a nie szpitalne.
- I to jest słuszne założenie. Do szpitala powinny trafiać najtrudniejsze przypadki. Praca lekarzy i pielęgniarek na oddziale ratunkowym nie powinna być zajmowana przez pacjentów nie wymagających ratowania życia i zdrowia - wskazuje Dorota Gałczyńska - Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie.
To samo zdaje się dostrzegać rząd. W obwieszczeniu ministra zdrowia z października 2021 w sprawie Krajowego Planu Transformacji, czytamy:
„W porównaniu do systemów opieki zdrowotnej w innych krajach UE w Rzeczpospolitej Polskiej występuje nierównowaga w strukturze świadczeń zdrowotnych: leczenie pacjentów w nadmiernym stopniu opiera się na opiece stacjonarnej, zamiast na ambulatoryjnej. Ma to swoje odzwierciedlenie w kosztach przeznaczonych na poszczególne rodzaje opieki."
Rząd od kilku lat obserwuje też spadek udziału kosztów świadczeń w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS) w ogólnych kosztach świadczeń zdrowotnych ponoszonych przez NFZ, a także spadek liczby pacjentów korzystających z AOS. Ci ostatni często, jeżeli nie podejmują decyzji o "dostaniu się" na badania do szpitala, decydują się na płacenie za poradę specjalisty w gabinecie prywatnym.
Dzieci coraz mniej w poradniach
Z danych NFZ zawartych w tym dokumencie wynika, że o ile w 2015 roku 35 procent osób w wieku 18-39 lat korzystało z poradni w ramach na NFZ, to w 2019 roku procent ten spadł do 30. Coraz mniej dzieci i młodzieży korzysta tez z publicznych poradni, w tym samym okresie odnotowano spadek takich wizyt z 47 do 43 procent. Na stałym poziomie bo w okolicy 68 procent utrzymuje się udział korzystania z poradni w ramach NFZ przez osoby 65+. Wśród osób w wieku 40+ i 50 + NFZ zanotował nieco mniejszy spadek bo z 48 do 45 procent.
Rząd wskazuje w dokumencie, że głównym powodem, dla którego pacjenci wybierają usługi poza NFZ, jest długi czas oczekiwania na świadczenia zdrowotne. W przypadku czterech poradni (kardiologicznej, endokrynologicznej, urologicznej oraz okulistycznej) przeciętny czas oczekiwania w lutym 2020 roku były jednymi z najdłuższych i przekraczały 100 dni dla przypadków stabilnych oraz 50 dni dla pilnych.
Priorytetem rządu na najbliższe lata ma być odciążenie szpitali i wprowadzenie systemu motywującego do przyjmowania większej liczby pacjentów w placówkach AOS.
- Pandemia COVID- 19 obnażyła nam wiele zjawisk. Dyrektorzy szpitali mogli wyraźnie zaobserwować, że nie wszystkie świadczenia wymagają hospitalizacji pacjenta. Z powodzeniem wiele z nich można realizować w trybie ambulatoryjnym. Niektóre szpitale wyciągają wnioski i zamierzają rozwijać swoje poradnie specjalistyczne - wskazuje Agnieszka Pachciarz, dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ.
2 mld zł na AOS od kwietnia
Stąd właśnie zapowiedziany na początku kwietnia zastrzyk pieniędzy dla AOS w postaci 2 mld zł. Filip Nowak, prezes NFZ zapowiada, że będą to pieniądze na zwiększenie dostępności do gabinetu specjalisty. Dyrektorzy szpitali nie są jednak optymistycznie nastawieni, że tak się stanie bo przewidują, że z tych pieniędzy trzeba będzie sfinansować podwyżki pracujących już w poradniach lekarzy, o których konkuruje system prywatny. Nie wiadomo na razie czy też da się zmotywować lekarzy do tego aby zechcieli przyjmować dłużej pacjentów w poradni przyszpitalnej zamiast jechać do prywatnego gabinetu. Zarządzający placówkami medycznymi nie przewidują też, że będą w stanie zatrudnić dodatkową kadrę aby zwiększyć dostępność gabinetów specjalistycznych.
- Podwyżki dla AOS, dla lekarzy specjalistów są pierwszym krokiem do tego aby zwiększać dostępność pacjentom do świadczeń. To dobra droga. Trzeba mieć tylko świadomość, że nic nie stanie się z dnia na dzień i uzbroić w cierpliwość - wskazuje dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Pacjentom nie pozostaje zatem na razie nic innego jak ratować się prywatnym leczeniem. I uzbroić się w cierpliwość. Faktem jest, że cały czas są ogromne dysproporcje między wydatkaim NFZ na AOS w porównaniu do finansowania szpitali. Z planu finansowego NFZ na 2022 r. wynika, że szpitale dostaną 63 mld zł z Funduszu, a poradnie zaledwie 9 mld.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!