Specjalne taryfy gazu będą obowiązywać w Polsce jeszcze przez kilka lat - poinformował premier Mateusz Morawiecki. Obniżonymi stawkami objęte są między innymi szpitale.
Bezpieczeństwo gazowe Polski
We wtorek wieczorem PGNiG poinformowało, że od 27 kwietnia Gazprom wstrzyma dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. Porozumienie pomiędzy Polską i Rosją zakładało dostarczanie do Polski około 9 mld m3 gazu rocznie. Niecałe 3 mld m3 docierało do naszego kraju przez gazociąg jamalski, a pozostała ilość przez interkonektory na granicy z Ukrainą i Białorusią. Całkowite zużycie gazu w Polsce wynosi około 20 mld m3.
Mimo że premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że Polska ma zabezpieczone zapasy gazu na najbliższy czas, zapowiada przedłużenie obowiązywania obniżonych taryf dla niektórych podmiotów. Oznacza to, że prawdopodobnie możemy spodziewać się podwyżek cen tego surowca.
- Chcę zapewnić, że specjalne taryfy, taryfy dla gospodarstw domowych, dla szpitali, dla szkół, instytucji użytku publicznego zostaną przesunięte do roku 2027 - mówił Mateusz Morawiecki.
Niższe stawki na gaz miały pierwotnie obowiązywać do 2023 roku. Zostały wprowadzone pod koniec stycznia, aby zredukować podwyżki cen związane z inflacją. Były one szczególnie dotkliwe nie tylko dla odbiorców indywidualnych, ale także dla placówek medycznych, które od początku 2022 roku obserwowały wzrosty rachunków średnio o 200 - 300 proc.
Na bieżącym posiedzeniu Sejmu Premier poinformował o planie zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Mówił również o działaniach podejmowanych w ostatnim czasie przez rząd, aby móc uniezależnić się gazowo od Rosji.
- Już w ostatnich miesiącach toczyliśmy gaz do polskich magazynów. Zatoczyliśmy ponad 2 mld 300 mln m3 gazu. To zapas na ponad 1,5 miesiąca - mówił Mateusz Morawiecki. W międzyczasie będziemy cały czas pozyskiwać gaz poprzez interkonektory, poprzez przepustowość gazoportu w Świnoujściu - dodał.
Interkonektory, które znajdują się na granicy z Niemcami oraz Czechami, jak tłumaczył Premier, mają zapewnić Polsce stabilną sytuację gazową do jesieni. Szef polskiego rządu zapowiadał również, że na dniach zostanie uruchomiony gazociąg Polska - Litwa. Jego operatorzy podają, że od 1 maja do 30 września jego przepustowość techniczna będzie wynosić 230 tys. m 3. Docelowo w skali roku przesyłane przez niego będzie do Polski 2 mld m3 gazu.
Według szefa rządu zapowiada, że od października ruszy gazociąg w Świnoujściu, który ma gwarantować bezpieczeństwo energetyczne Polsce. Warto jednak przypomnieć, że koncepcja wybudowania go powstała kilkanaście lat temu. Pomysł ten był podejmowany w przeszłości 3 razy i za każdym razem bezskutecznie. Tym razem jest na najbardziej zaawansowanym etapie.
- Gazociąg bałtycki (Baltic Pipe - red.) jest projektem, który da nam niezależność i pełną suwerenność gazową już od jesieni. A do jesieni damy radę, zabezpieczymy sobie dostawy z innych kierunków i rosyjski szantaż gazowy wobec Polski nie będzie miał skutku - powiedział szef polskiego rządu.
Premier dodał, że przez gazociąg w Świnoujściu będzie mogło popłynąć 7 do 8 mld m3 gazu, a jego przepustowość ma sięgnąć nawet 10 mld m3. O Baltic Pipe jako inwestycji dającej pełną niezależność Polski od dostaw gazu rosyjskiego mówił także wicepremier Jacek Sasin. Jego słowa skontrował jednak poseł Sławomir Nitras.
- Ja Pana pytam: 10 mld m3 gazu z Norwegii? Czy może Pan pokazać kontrakt, że ma tyle od 1 października? Bo ja Polakom powiem: ma Pan tylko 2 mld. Nie ma 8 mld, żadnego kontraktu, a zapotrzebowanie na gaz rośnie - mówił z mównicy sejmowej poseł PO.
Koniec końców dla pacjenta, źródło dostaw gazu jest kwestią wtórną. Wydatki w szpitalach rosną w zastraszającym tempie w związku z wysokimi cenami żywności, presją płacową oraz wysoką dynamiką inflacji w usługach.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!