Reklama

Szpitale: fuzja czy wymiana oddziałów z sąsiadem?

Polityka Zdrowotna
26/01/2018 11:58

Jedną z przesłanek za łączeniem podmiotów leczniczych w ubiegłym roku była sieć szpitali. Wspólnie można było wejść na wyższy poziom lub w ogóle znaleźć się w sieci, gdy jedna placówka nie spełniała wymogów. Zaletą może być też sprawniejsze zarządzanie, możliwość redukcji administracji i lepsze wykorzystanie personelu medycznego. Czy zabiegi tego typu są słuszne i zawsze in plus dla wchłoniętej placówki lub części jej oddziałów?

Fuzja to spora zmiana o charakterze administracyjnym i nie mniejsza dla pacjentów reorganizowanych podmiotów. Słuszniejszym zatem zdaje się być wymiana oddziałów pomiędzy poszczególnymi podmiotami w danym mieście oraz likwidacja tych, które niepotrzebnie się dublują. Docelowo taki zabieg powinien służyć szpitalom oraz pacjentom - ci zyskują w jednym miejscu lepszą opiekę, dostęp do większej ilości sprzętu oraz lekarzy. W planach są jednak kolejne połączenia m.in. w Olsztynie.

 

Połączenia szpitali - słuszne czy nie?

Reklama

Na ogół szpitale decydują się na tego typu zmiany w celu optymalizacji kosztów, restrukturyzacji zatrudnienia - szczególnie w segmencie administracji czy (albo przede wszystkim) w celu możliwości otrzymania wyższych środków z Funduszu. Łączenie podmiotów to także możliwość sprawnej wymiany doświadczeń na wielu szczeblach. Niestety takie zabiegi obarczane są także krytyką przez sceptyków rozwiązania. Ci wskazują, że każdorazowo - z pracą w nowym podmiocie musi się pożegnać spora grupa wieloletnich pracowników a „wchłonięta” placówki traci wypracowaną przez lata renomę. Bardzo podobne głosy można było usłyszeć, gdy podejmowano decyzję na temat połączenia m.in. Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie z Chorzowskim Centrum Pediatrii i Onkologii - obecnie Zespołu Szpitali Miejskich.

Sukcesem zakończyło się m.in. połączenie Szpitala Miejskiego w Przemyślu z Obwodem Lecznictwa Kolejowego SP ZOO oraz tamtejszym Szpitalem Wojewódzkim. Finalnie, nowy podmiot otrzymał wyższy ryczałt niż mogłyby otrzymać te placówki oddzielnie. Szpital zakwalifikował się także do najwyższego - trzeciego poziomu zabezpieczenia a różnica w kwocie otrzymanych środków wyniosła ponad 20 mln zł więcej. Jak informuje dyrektor placówki celem zabieg było ograniczenie „marnotrawstwa środków”. Funkcjonujące oddzielnie placówki utrzymywały nieobłożone łóżka na dublujących się oddziałach, problem ten dotyczył także laboratorium i pracowni RTG. Sporym kłopotem w opinii dyrektora było także zatrudnienie osób w liczbie, na którą nie mógł sobie dotychczas pozwolić szpital. Dziś nowy podmiot ma szanse inwestować w sprzęt i konieczne remonty.

Reklama

Nad fuzją Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie z innym podmiotem w mieście pracują już samorządowcy. Analizuje się skutki finansowe takiego rozwiązania oraz kwestie zatrudnienia. Pod uwagę brany jest Miejski Szpital Zespolony i drugi olsztyński podmiot, na temat którego nie przekazano jeszcze informacji.

 

Przed scalanymi szpitalami każdorazowo ogromne wyznanie

- Połączone szpitale mają 1628 łóżek, 39 klinik oraz blisko 4700 pracowników. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu po połączeniu jest jednym z największych szpitali w Polsce. Od grudnia szpital działa pod jedną nazwą, choć kliniki pozostały w swoich lokalizacjach. Żadne oddziały, nawet te, które się dublują, jak ginekologia, neonatologia, chirurgia czy intensywna terapia nie zostały zlikwidowane. Zmiana miała charakter administracyjny - informuje o połączeniu wrocławskich szpitali Politykę Zdrowotną - rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu Monika Kowalska.

Reklama

- To duże wyzwanie organizacyjne - uważa dyrektor Piotr Pobrotyn, który zarządza połączonym szpitalem uniwersyteckim. Trzeba było scalić systemy informatyczne, ujednolicić procedury, połączyć administrację - wylicza dyrektor.  - Zmiany miały głównie charakter administracyjny. W konsekwencji połączenie wpłynie na optymalizację kosztów administracyjnych, co spowoduje, że będzie więcej pieniędzy na leczenie pacjentów. Jest jedna dyrekcja,  jeden główny księgowy, jedna wspólna kuchnia itd. Dzięki efektowi synergii i skali oszczędnościom będzie można kupić lepszy sprzęt i aparaturę, by leczyć pacjentów.

Pracownicy administracji mają gwarancję, że nie stracą pracy przez najbliższe 12 miesięcy. Dyrekcja liczy, że w tym czasie część z nich przejdzie na emerytury, a na ich miejsce nie będą zatrudniani nowi. Organizacyjnie połączenie umożliwiło także skuteczniejsze wykorzystanie kadry medycznej. Połączony szpital będzie miał także lepszą pozycję negocjacyjną przy realizacji inwestycji czy zakupach i tym samym może liczyć na oszczędności. W pierwszym okresie połączone kliniki działają w swoich obecnych lokalizacjach. Docelowo jednak w szpitalu przy ul. Borowskiej ma powstać pawilon, do którego zostaną przeniesione wszystkie kliniki z przyłączonego szpitala. Szpital od wielu lat stara się pozyskać środki na tę inwestycję.

Reklama

- Zalety umieszczenia wszystkich oddziałów w jednym miejscu są oczywiste - mówi Piotr Pobrotyn. I dodaje, że to nie tylko oszczędność pieniędzy i czasu, ale także większy komfort dla pacjentów, którzy w jednym miejscu będą mieli dostęp do wszystkich specjalistów.

 

Nie zawsze jest tak dobrze…

Niepowodzeniem zakończyła się fuzja dwóch szczecińskich szpitali - Specjalistycznego Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego z Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym. Obie placówki połączono z początkiem marca ubiegłego roku, mimo późniejszej decyzji WSA o nieważności podjętej decyzji  - szpitale działały wspólnie.  „Wchłonięty” Specjalistyczny Szpital im. prof. Alfreda Sokołowskiego zniknął z KRS, co powodowało, że formalnie nie mógł on funkcjonować jako osobny podmiot - do teraz placówki mają osobne strony internetowe. Samo połączenie podmiotów było już wcześniej mocno krytykowane, z uwagi na spore zadłużenie Szpitala w Zdunowie, z którym nowy podmiot finalnie i tak mógłby sobie nie poradzić.

Reklama

 

A może wymiana oddziałów pomiędzy placówkami w jednym mieście?

Ciekawym rozwiązaniem mogą pochwalić się władze Piotrkowa Trybunalskiego. Jakiś czas temu doszło tam do reorganizacji dwóch podmiotów - szpitala wojewódzkiego i powiatowego. Samorząd postawił na  uporządkowanie znajdujących się w obu placówkach oddziałów i poradni. Władze zlikwidowały dublujące się  jednostki, podobnie stało się z oddziałami trudnymi i kosztownymi - te znajdują się w jednym podmiocie. Według władz samorządowych i dyrekcji obu podmiotów zabieg ten pozwolił na zgromadzenie wysokiej jakości sprzętu w jednym miejscu oraz co najważniejsze lekarzy - specjalistów w swojej dziedzinie. To także pozwala efektywniej działać obu podmiotom i lepiej pomagać pacjentom. Do szpitala powiatowego przeniesiony został oddział ginekologiczno - położniczy czy dziecięcy. W strukturach szpitala wojewódzkiego znalazł się m.in. oddział urologiczny.

Reklama

 

Łóżek w Polsce jest za dużo…

Z danych na rok 2014, wynikało, że w Polsce mieliśmy łącznie 1591 różnego typu szpitali, z tego kontrakt z NFZ miało 1234 placówek. Łączna liczba łóżek wyniosła 177 tys., a w szpitalach posiadających kontrakt z płatkiem 150 tys. Z informacji Banku Światowego wynika, że w Polsce na 1000 pacjentów przypada 6,5 łóżka - dla porównania w ponad 60 milionowych Włoszech tylko 3,4. Znacznie mniejszą ilość miejsc odnotowano także w innych krajach, w tym Holandii - liczba łóżek wyniosła tam 4,7, mimo że kraj pod względem ludności jest mniejszy od Polski, warto zwrócić uwagę, że tamtejszy system ochrony zdrowia nie opiera się na szpitalnictwie a jest jednym z lepiej ocenianych.

Reklama

W ramach sieci do sytemu zakwalifikowało niespełna 600 z ponad 900 szpitali, które miały do tej pory kontrakt. Chęć połączenia w obliczu nowych przepisów wyraziło zaledwie kilka placówek. Wszystko to w nadziei na lepszy kontrakt a w dalszej perspektywie szanse na wyższy potencjał placówki.

 

Fuzja słuszna, gdy słuszne motywy?

- Temat fuzji jest bardzo trudny i wielowymiarowy. Niemniej w Polsce jest za dużo szpitali (u nas ok. 1000 a w połowie mniejszej Holandii - 98). Do tego dochodzą problemy finansowe i kadrowe. Obecny kryzys to wynik wieloletnich zaniedbań, w tym zaniechania zmian w segmencie usług szpitalnych i ich racjonalizacji. Dzisiaj pacjenci są bardziej mobilni niż w XX wieku i woleliby leczyć się w dobrej placówce. Mam nadzieję, że informacje o łączeniu placówek będą wynikiem racjonalizacji wydatkowania środków na szpitale, a nie próbą „podwyższenia” poziomu w ramach sieci celem otrzymania wyższego ryczałtu - komentuje dla Polityki Zdrowotnej Dobrawa Biadun - radca prawny i ekspert Konfederacji Lewiatan.

Reklama

Anna Grela

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości