Większość chorych jest leczona przestarzałą metodą, czyli chemioterapią. Zaledwie kilka procent jest leczonych przy pomocy terapii celowanych. I wciąż niewielki, choć rosnący, jest udział immunoterapii - tak wygląda leczenie chorych na raka płuca w Polsce, w opinii Eweliny Szmytke z Loung Cancer Europe.
Widzimy, że coraz więcej pacjentów jest leczonych przy pomocy nowoczesnych terapii, ale to nie jest jeszcze taki udział, jaki mógłby i powinien być. Niezwykle martwiącym jest fakt, że w Polsce znacząco mniej niż 50% chorych, które mogłyby być leczone nie podlegają w ogóle takiemu leczeniu. W odniesieniu do 75% osób leczonych w innych krajach Europy to wynik zatrważający - ocenia w rozmowie z Polityką Zdrowotną, Ewelina Szmytke.
Dlaczego należy odchodzić od leczenia chemioterapią?
Jest to standard leczenia, dostępny od ponad 40 lat. Ma sporo skutków ubocznych. Wpływa znacząco na jakość życia pacjentów i niekoniecznie zapewnia najlepsze efekty leczenia. Wielu lekarzy stosuje chemioterapię w zasadzie od pierwszego dnia wdrożenia leczenia, pomijając prawidłową diagnostykę, w tym przeprowadzanie badań molekularnych pod kątem sprawdzenia czy pacjent mógłby być leczony przy pomocy innych, bardziej innowacyjnych i skutecznych metod, często przy mniej dotkliwych skutkach ubocznych leczenia.
Jaki powinien być standard leczenia nowotworu płuca?
W momencie, kiedy słyszymy diagnozę, że jesteśmy chorzy na raka płuca, powinny być zlecone przez lekarza prowadzącego badania molekularne. Szukamy markerów nowotworowych i sprawdzamy, czy są rearanżacje w genotypie. Należy też sprawdzić ekspresję P-DL1, aby i sprawdzić czy pacjent rokuje pod kątem zastosowania immunoterapii czy terapii celowanych. Są to nowoczesne terapie, które mają często o wiele mniej efektów ubocznych i są bardziej skuteczne.
Pacjenci muszą być jednak przetestowani, żeby lekarz wiedział, z jakim konkretnie typem nowotworu ma do czynienia i jak go skutecznie i nowocześnie leczyć.
Nie mamy dostępu do rejestrów medycznych, ale z informacji uzyskiwanych bezpośrednio od pacjentów, wynika że wielu nie przechodzi testowania molekularnego a wielu … po prostu nie wie że takie badania powinny być wykonane. Lekarze często nie tłumaczą pacjentom, jakie są możliwości leczenia. Przekazują skąpe informacje i raczej informują pacjenta o tym, jaka będzie podjęta metoda leczenia niż wspólnie z nim ustalić, jaką terapię przyjmą. W całej tej drodze bardzo ważnym aspektem jest bowiem to, czego chce osoba, u której zdiagnozowano raka płuca. Jej priorytety i oczekiwania. Nie każdy chce żyć z chorobą jak najdłużej, nie ważne w jakiej kondycji. Niektórzy wolą w ogóle nie podejmować leczenia, natomiast żyć w jak najlepszej kondycji, nieobarczeni terapią i jej skutkami ubocznymi, realizując swoje role w rodzinie, pracy, życiu społecznym. Zdecydowanie, jeżeli tego chcą, powinni mieć przestrzeń i prawo do wiedzy o tym, jakie opcje terapeutyczne są dostępne, z czym się wiążą i na tej podstawie, wspólnie z lekarzem móc podjąć decyzję o dalszych krokach.
Testowanie to wydłużenie czasu na podanie leków…
Niestety tak, pojawiają się opóźnienia. Pierwsze powstają na etapie diagnostyki. Pacjent mimo objawów, np. utrzymującego się kaszlu, bagatelizuje to, jako mało znaczący objaw, który zapewne minie. Drugim problemem jest brak odpowiedniej czujności u lekarza pierwszego kontaktu, który również nie znając historii rodzinnej czy też środowiska pracy swojego pacjenta, ignoruje to, lecząc pacjenta jedynie objawowo. W rezultacie zanim zlecone zostaną badania i nastąpi pogłębiona diagnostyka pozwalająca na postawienie rozpoznania, rak zdąży znacząco się rozprzestrzenić, ograniczając tym samym możliwości terapeutyczne. Ostatnio od jednej z osób, z którą jestem w kontakcie usłyszałam, że miała wykonany rezonans we wrześniu, a jego wynik otrzymała dopiero na początku grudnia...
Po wstępnej informacji, że w badaniu obrazowym jest wykryty guz, na wizytę u lekarza specjalisty czasami czeka się około miesiąca mimo, że chorych na raka w Polsce obowiązuje szybka ścieżka diagnostyczna.
W pogłębionej diagnostyce powinny być pobrane tkanki do badania (biopsję). Na tym etapie również występują opóźnienia. Mamy ograniczoną liczbę patomorfologów, co ogranicza możliwości zbadania wymaganej liczby próbek w krótkim czasie. Niestety zdarzają się też przypadki nieprawidłowego pobrania tkanki. Dopiero po dotarciu do laboratorium i podjęciu próby oględzin, okazuje się, że jakość próbki nie pozwala na przeprowadzenie wymaganych czynności i spotykamy się z koniecznością powtórnego badania.
Te opóźnienia w ścieżce diagnostycznej nawarstwiają się, opóźniając możliwość rozpoczęcia leczenia i dając czas chorobie na rozprzestrzenianie się i przejście w kolejne stadia, ograniczające możliwości podjęcia optymalnego leczenia.
Jak dalej wygląda proces onkologiczny?
Pacjent i lekarz dostają informację o rodzaju nowotworu. Np. o takich zmianach w genotypie, które mogą być leczone terapią celowaną lub o ekspresji PD-L1 pozwalającej na efektywne leczenie immunoterapią już w pierwszej linii leczenia. Niestety mimo rozpoznania, czas jaki upływa w procesie diagnostyki powoduje, że stan pacjenta pogarsza się, uniemożliwiając podjęcie najlepszego możliwego leczenia, pozostawiając ograniczanie bólu i innych dotkliwych objawów rozwiniętej w pełni choroby.
Jeśli nie chemioterapia, to co?
Terapie lekami immunologicznymi (działającymi na własny układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworowymi) i lekami celowanymi, czyli uderzającymi bezpośrednio w konkretne rearanżacje/mutacje w genotypie.
W Polsce leczenie immunoterapią jest dostępne w refundacji bodajże od 2015 roku. Na świecie było ono dostępne dużo wcześniej.
Najpierw wywalczono refundację w drugiej linii leczenia, a później też w pierwszej, czyli od razu po przebytej ścieżce diagnostycznej i wykryciu nowotworu.
O co teraz zabiegają organizacje reprezentujące interes pacjentów?
Zabiegamy o realną dostępność do nowoczesnego leczenia raka płuca zaraz po prawidłowej diagnostyce, bez zbędnych opóźnień. Nie chcę podawać konkretnych nazw, ale chcemy żeby leczenie w Polsce odpowiadało standardom obowiązującym w UE, a w szczególności standardom ESMO.
Kiedy leczenie raka płuca może być w Polsce zauważalnie bardziej skutecznie? Żeby znacząco zwiększyła się liczba leczonych chorych, rak był wykrywany szybciej i przeżywalność pięcioletnia wzrosła z obecnych 10-20%?
Poprawa statystyk w leczeniu raka płuca w Polsce już jest zauważalna. Można zauważyć trend zwiększonych przeżywalności pięcioletnich. Powinniśmy też mówić o jakości życia chorych. Nowoczesne leki nie wywołują efektów ubocznych na takim poziomie jak chemioterapia. Do tego stopnia, że często otoczenie nie wie, że ktoś się leczy na raka płuca, bo taka osoba normalnie pracuje, pełni swoje role w rodzinie itd. Osobiście znam takie osoby.
Skąd u Pani zainteresowania akurat rakiem płuca?
Jestem wolontariuszem z zamiłowania. Na szczęście ani sama nie chorowałam na raka płuca, ani nikt z mojej rodziny nie miał takiej diagnozy. Moja historia zaczęła się od spotkania w szkole ze stowarzyszeniem, które tłumaczyło jak szkodliwe jest palenie papierosów. Mój Tata to zorganizował a następnie zapisał się do stowarzyszenia. Później działałam tam razem z nim.
Po kilku latach działania zgłosiło się do nas Lung Cancer Europe (organizacja pacjencka non-profit, działająca na poziomie UE, zrzeszająca inne organizacje pacjenckie non-profit z poszczególnych krajów Europy, a także indywidualnych wolontariuszy w raku płuca), które szukało organizacji w różnych krajach i nowych członków. Mnie wytypowano do reprezentowania interesu pacjentów na poziomie UE.
Na przestrzeni co najmniej 15 lat pracy z pacjentami onkologicznymi, nie mogłam się pogodzić, że tak dużo osób umiera na raka płuca. Widziałam i poznałam wiele ciężko chorych osób podczas chemioterapii, które nie były w stanie same zawalczyć o nowoczesne leki, swoje prawa itd.
Mówi się, że głos pacjenta powinien być obecny na poziomie krajowym czy europejskim, ale to jest naprawdę trudne. Osoby chore na raka płuca są na tyle obciążone własną chorobą i wyzwaniami związanymi z leczeniem, że nie chcieli aktywnie uczestniczyć w różnego rodzaju spotkaniach.
Z czasem natomiast zaczęłam zauważać zmianę i osoby z rakiem płuca, leczone odpowiednio, są w stanie uczestniczyć w inicjatywach propacjenckich. Tworzy się grupa osób, dla których rak płuca jest chorobą przewlekłą i którzy są w stanie mówić o tej chorobie i sami walczyć o swoje prawa.
Na spotkaniach w sprawie leczenia raka płuca pojawiają się też organizacje zrzeszające pacjentów z rakiem piersi. Skąd takie połączenie?
Rak piersi to jeden z najlepiej leczonych raków w Europie. Ze świetną diagnostyką, szybkimi ścieżkami leczenia, nowoczesnymi lekami i ostatecznie przeżywalność pięcioletnia to prawie 90%. Chcemy podążać tą drogą z rakiem płuca. Po drugie, często pacjenci z rakiem piersi mają wtórnego raka płuca.
Czy nie byłoby rozsądne, żeby wrócić do obowiązku rtg klatki piersiowej przy badaniach pracowniczych?
Jak najbardziej. Każdy człowiek powinien raz w roku zrobić takie badanie. Jeśli nie badanie rezonansem, to przynajmniej rentgen. W Polsce na szczęście mamy obecnie program badań przesiewowych w raku płuca, finansowany z UE do 2023 roku. Będziemy chcieli, żeby ten program został u nas na dłużej. Innym problemem jest zachęcenie ludzi do badania. Ludzie się po prostu boją. Ci, którzy mieli przypadki raka płuca w rodzinie boją się badać, bo widzieli, że diagnoza rak płuca oznaczała praktycznie wyrok śmierci za 3 miesiące czy pół roku.
Wiele razy sama obserwowałam takie zachowania. Np. podczas akcji społecznych, jeździliśmy po Polsce z takimi urządzaniami, w których łatwo jest pokazać co się dzieje z naszymi płucami podczas palenia papierosów. Czy skutecznie się oczyszczają, czy dym w nich zalega i nie są w stanie efektywnie pracować. Kiedy ludzie nas widzieli, często po prostu omijali nas szerokim łukiem.
Mamy przed sobą ogrom pracy edukacyjnej, żeby zakomunikować społeczeństwu, że wcześnie wykryty rak płuca może być skutecznie leczony. I to nie ta sama choroba, co lata temu. To już nie jest wyrok. Ważne jednak, aby zbadać się odpowiednio wcześnie.
Rozmawiała: Ewa Bałdyga
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze