Czy duchowni mogą być dobrym wsparciem dla ratowników medycznych i ofiar wypadków? Podczas konferencji „Wsparcie Psychologiczne w Ratownictwie Medycznym” dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, dr Marcin Podgórski, przedstawił niemiecki model wsparcia, w którym duchowni z przygotowaniem psychologicznym udzielają wsparcia na miejscu zdarzenia. Czy takie rozwiązanie mogłoby znaleźć zastosowanie także w Polsce?
Podczas IX Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej "Wsparcie Psychologiczne w Ratownictwie Medycznym" dr Marcin Podgórski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego powiedział o ciekawym rozwiązaniu w kontekście wsparcia psychologicznego ratowników. Duchowni w niektórych krajach pomagają, udzielając wsparcia psychologicznego osobom, które pośrednio lub bezpośrednio uczestniczyły w wypadku.
Na konferencji "Wsparcie Psychologiczne w Ratownictwie Medycznym" można było dowiedzieć się m.in. jaki jest stan psychiczny polskiej kadry medycznej, jak powinna wyglądać komunikacja z pacjentem na ostatnim etapie jego życia, a także czy tolerować albo przeciwstawiać się przemocy, jak radzić sobie z mobbingiem i jak zadbąć o swój własny dobrostan.
Podczas konferencji zapytaliśmy dr Marcina Podgórskiego o problem braku wystarczającej pomocy psychologicznej dla ratowników medycznych i ciekawych rozwiązaniach, które można zaobserwować w Niemczech.
- Poznałem tam rozwiązanie, które mnie zafascynowało i zbudowało. W tym systemie wsparcia biorą udział duchowni, którzy mają odpowiednie przygotowanie specjalistyczne. Biorą udział w pierwszym etapie wsparcia w miejscu zdarzenia, otrzymują informacje, że doszło do incydentu gdzieś w okolicy, w której na co dzień pełnią swoją funkcję - powiedział dyrektor LPR.
Reklama
Dr Marcin Podgórski z entuzjazmem opisywał przykład takiego działania:
- Duchowni wsiadają w samochód, mają dyżurną walizkę "wsparcia psychologicznego", jak sami określają, i jadą na miejsce zdarzenia. W walizce znajdują się rzeczy pierwszej potrzeby, jak butelka wody, maskotka, chusteczki, mokry ręcznik. Mają także papierosa, żeby wesprzeć nie tylko osoby, które uległy wypadkowi. Są też po to, żeby służyć rozmową ze służbami i ratownikami, którzy są na miejscu.
Dr Podgórski zauważa, że nie trzeba rozbudowywać i tworzyć nowych, specjalistycznych rozwiązań. Można zaadaptować już te istniejące i wcielić je w system ochrony zdrowia. Według niego to mogłoby doskonale wpływać na poprawę sytuacji i pełnić swoją funkcję w pierwszej fazie wypadku czy incydentu, zanim zajmą się nim specjaliści. Może warto wziąć to pod uwagę i rzeczywiście zadać pytanie - czy takie rozwiązanie sprawdziłoby się w Polsce?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze