Ministra zdrowia nie czuje się zagrożona złożonym przez PiS wnioskiem o wotum nieufności. Przyznaje jednak, że to pewien „sygnał”. - Na który trzeba spojrzeć w sposób bardzo otwarty i przekonywać po prostu Polaków do tego, że potrzebujemy rozmowy, niezależnie od tego, kto będzie na stanowisku ministra zdrowia – mówi Jolanta Sobierańska-Grenda.
Wobec alarmujących doniesień Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, według których nawet 40 placówek jest zagrożonych upadłością, minister zdrowia zachowuje spokój. Choć od kilku dni trwa protest ponad stu podmiotów, Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśla, że problemy finansowe to pokłosie wieloletnich zaniedbań, a nie ostatnich miesięcy.
- Czuję się strategiem. Sytuacja finansowa wielu z tych szpitali nie jest efektem ostatnich miesięcy, ale kilku lat. W związku z tym należałoby skierować pytania do poszczególnych nadzorów właścicielskich i dyrektorów szpitali, jaka jest przyczyna tej sytuacji – deklaruje minister w rozmowie z PAP.
Reklama
Szefowa resortu wskazuje, że ministerstwo nie zamierza jedynie doraźnie „dosypywać” pieniędzy, ale oferuje narzędzia mające wymusić na menedżerach większą efektywność. Wśród nich wymienia m.in. deregulację wymogów NFZ oraz mechanizm pozwalający na wypłatę 50% środków z Funduszu przez dwa lata w przypadku zawieszenia oddziału, co ma pomóc w utrzymaniu płynności finansowej podczas restrukturyzacji.
Kluczowym elementem strategii resortu jest konsolidacja placówek. Ministerstwo ogłosiło konkurs z Funduszu Medycznego opiewający na kwotę 1 mld 149 mln zł. Środki te mają trafić do szpitali, które zdecydują się na reorganizację bazy łóżkowej lub łączenie z innymi podmiotami. W przypadku wewnętrznych zmian pomoc może wynieść do 20 mln zł, natomiast przy konsolidacji między podmiotami – nawet 70 mln zł.
Minister zachęca samorządowców do porzucenia "powiatowego" myślenia o ochronie zdrowia:
- Osobiście bardzo zachęcam do rozmowy, która będzie jednak trochę szersza i dalsza niż tylko patrzenie przez pryzmat swojego powiatu czy swojego szpitala. (...) Mam dzisiaj sprawdzone procesy konsolidacyjne i mogę zaproponować to, co już zdało egzamin.
Jako wzór wskazuje Dolny Śląsk, gdzie dwóch starostów zdecydowało się na wspólne prowadzenie szpitali. Według danych NFZ, w skali kraju planowanych jest już około 80 takich procesów reorganizacyjnych.
Pytana o cele do jesieni 2027 roku, minister wskazuje na dwa filary: cyfryzację oraz zmianę mentalności pacjentów. W najbliższym czasie planowane jest uruchomienie m.in. e-DILO (elektronicznej karty onkologicznej). Resort chce również, aby Polacy stali się "menedżerami własnego zdrowia" dzięki silniejszemu naciskowi na profilaktykę i współpracę komunikacyjną ze spółkami Skarbu Państwa.
- Chciałabym, żeby ministerstwo zaczęło być instytucją, w której będziemy oczywiście rozmawiali również o pomysłach reformatorskich w systemie. (...) Moją polityką jest zdrowie. Cieszę się, że dzisiaj padały te hasła bez populizmu, bo bardzo łatwo jest, w zdrowiu szczególnie, posługiwać się językiem populistycznym - mówi szefowa resortu zdrowia.
Reklama
W debacie publicznej powraca temat braku 18 mld zł w budżecie ochrony zdrowia oraz ewentualnego podniesienia składki zdrowotnej. Minister podchodzi do tego pomysłu z dużą ostrożnością. Zauważa, że w społeczeństwie panuje przekonanie o nieefektywności obecnego wydatkowania środków.
- Żebyśmy mogli przystąpić do rozmowy na temat wzrostu składki zdrowotnej, najpierw musimy przekonać społeczeństwo, że to jest kierunek, dzięki któremu uzyska ono dobrą opiekę w systemie. Ten system mamy naprawdę całkiem niezły, niemniej cały czas powinien ulegać zmianom na rzecz pacjenta - tłumaczy Sobierańska-Grenda.
Reklama
Ministerstwo analizuje obecnie rozwiązania wspólnie z resortem finansów, biorąc pod uwagę m.in. opodatkowanie branż negatywnie wpływających na zdrowie Polaków oraz rewizję przywilejów składkowych niektórych grup.
Tymczasem w Sejmie jest już wniosek o wotum nieufności wobec ministry. Złożyli go posłowie PiS i zapewne będzie on głosowany w maju. Nie ma większego zagrożenia, że wskutek wniosku Jolanta Sobierańska-Grenda zostanie odwołana.
- Konsekwentną pracą na pewno przekonamy społeczeństwo. Przede wszystkim potrzebna jest właśnie rzetelna rozmowa. Być może ta rozmowa o faktach, a nie rozmowa populistyczna powoduje, że niektóre rzeczy są po prostu dopiero wyraźnie słyszalne – mówi.
Reklama
I dodaje:
Pan premier w tym względzie się wypowiedział i takiego poparcia mi udzielił. Wotum jest dobrym pretekstem do porozmawiania o aktualnym stanie czy też projekcji systemu ochrony zdrowia. Ministrowie zdrowia, co pokazuje historia, dość często przechodzili tego typu weryfikacje w parlamencie. Niemniej na pewno jest to sygnał, na który trzeba spojrzeć w sposób bardzo otwarty i przekonywać po prostu Polaków do tego, że potrzebujemy rozmowy, niezależnie od tego, kto będzie na stanowisku ministra zdrowia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze