Śmierć wcale nie zaczyna się wraz z ostatnim oddechem – to proces, który towarzyszy nam od życia płodowego aż po starość. Komórki nieustannie giną, by inne mogły się odrodzić. Dr Paulina Łopatniuk tłumaczy, dlaczego śmierć komórki jest nie tylko nieunikniona, ale też niezbędna, by nasze ciało mogło się rozwijać, leczyć i bronić przed chorobami.
Jak mówi dr Łopatniuk, śmierć komórki nie ma w sobie nic z dramatycznego końca. To ściśle zaprogramowany proces biologiczny, który zachodzi nieustannie w każdym z nas. Najczęściej wyróżniamy dwa główne typy śmierci komórkowej:
Apoptozę – elegancką, uporządkowaną i „cichą” śmierć, która nie wywołuje stanu zapalnego,
Nekrozę – gwałtowny rozpad komórki, często wynikający z urazu, niedotlenienia lub infekcji.
- Rodzajów śmierci komórkowej znamy już kilkanaście i wciąż pojawiają się nowe – tłumaczy dr Łopatniuk. - Mamy apoptozę, piroptozę (śmierć w ogniu zapalenia), ferroptozę (śmierć z żelazem w tle), a nawet erebozę – śmierć zrodzoną w ciemnościach.
Reklama
Każdy z tych mechanizmów przebiega inaczej, ma inne enzymy i skutki dla organizmu.
Śmierć komórki to efekt komunikacji międzykomórkowej i wewnętrznych czujników.
Komórki potrafią same ocenić swój stan – monitorują DNA, funkcję mitochondriów i poziom energii. Gdy wykryją zbyt wiele uszkodzeń, uruchamiają kaskadę enzymów prowadzącą do samounicestwienia.
– Niektóre komórki potrafią dosłownie poświęcić się dla dobra organizmu – umierają razem z mikroorganizmami, które zaatakowały ciało, albo wysyłają sygnały ostrzegawcze do sąsiadów – mówi dr Łopatniuk.
Reklama
Zanim komórka umrze, „pakuje” swoje wnętrze w mikroskopijne pęcherzyki, tzw. apoptotyczne ciałka. Inne komórki wykorzystują je jako źródło białek i lipidów. To biologiczny recykling – śmierć jednej komórki staje się początkiem życia innej.
Każda żywa komórka ma też własny system czyszczenia: proteasomy rozkładają wadliwe białka, a autofagia pozwala na „samozjadanie” starych elementów, takich jak mitochondria. Gdy te mechanizmy zawodzą, rozwijają się choroby neurodegeneracyjne, autoimmunizacyjne i nowotwory.
Śmierć komórkowa to niezbędny etap rozwoju każdego organizmu.
W życiu płodowym dzięki niej kształtują się palce (komórki między nimi muszą obumrzeć), a apoptoza modeluje mózg, serce i układ krwionośny.
- Bez śmierci komórkowej nasze ciało nie miałoby kształtu, a rozwój byłby niemożliwy” – podkreśla dr Łopatniuk.
Układ odpornościowy to doskonały przykład „śmierci z poświęceniem”. Neutrofile w czasie infekcji tworzą sieci DNA (NETy), które łapią bakterie i wirusy, często ginąc w tym procesie. Niektóre z nich potrafią działać dalej – mimo utraty jądra komórkowego. To prawdziwe komórki zombie, które walczą aż do końca.
W grasicy młode limfocyty T uczą się rozpoznawać własne tkanki – te, które nie zdadzą „egzaminu”, umierają w procesie apoptozy. To biologiczna selekcja w służbie odporności.
Równowagę między śmiercią a narodzinami komórek utrzymują komórki macierzyste. To one odbudowują naskórek, błony śluzowe jelit i szpik kostny. Każdego dnia tracimy miliony komórek skóry, które natychmiast są zastępowane nowymi. Dzięki temu organizm nieustannie odnawia się i regeneruje.
W nowotworach problem polega na tym, że komórki nie chcą umrzeć. Ignorują sygnały apoptozy i dzielą się bez końca. Dlatego nowoczesna onkologia szuka sposobów, by „włączyć” ponownie naturalne mechanizmy śmierci komórkowej.
Terapie aktywujące kaspazy lub blokujące białka hamujące apoptozę są dziś jednym z najbardziej obiecujących kierunków badań.
Gdy ciało przestaje oddychać, brakuje energii do kontrolowanej śmierci. Apoptoza ustępuje miejsca nekrozie – gwałtownemu pękaniu komórek i rozpadowi tkanek. To już śmierć bez kontroli – chaotyczna i destrukcyjna.
Z ewolucyjnego punktu widzenia zdolność komórek do kontrolowanej śmierci jest warunkiem przetrwania gatunku. Pozwala usuwać uszkodzone komórki, zapobiega rozwojowi raka i umożliwia prawidłowy rozwój narządów.
Bez niej życie w obecnej formie nie mogłoby istnieć.
Starzenie to proces, w którym równowaga między podziałem a śmiercią komórek powoli zanika.
Komórki tracą zdolność regeneracji, zaczynają wydzielać substancje prozapalne i „zatruwają” sąsiednie tkanki. To właśnie one odpowiadają za wiele chorób wieku podeszłego.
- Mechanizmy, które w młodości chronią nas przed nowotworami, z wiekiem zaczynają działać przeciwko nam – zauważa dr Łopatniuk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
EXELLENT
EXELLENT