Sejm przyjął ustawę o reformie szpitali, która przewiduje możliwość elastycznego przekształcania oddziałów i łączenia placówek przez samorządy. To element realizacji Krajowego Planu Odbudowy i jeden z kluczowych projektów legislacyjnych rządu. Mimo poparcia większości koalicji, ustawa wywołała kontrowersje, zwłaszcza wśród części Lewicy.
Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej, przygotowaną przez Ministerstwo Zdrowia. Nowe przepisy mają na celu przeprowadzenie reformy szpitalnictwa, dostosowanie oferty leczniczej do lokalnych potrzeb oraz efektywniejsze wykorzystanie zasobów – personelu, sprzętu i infrastruktury. Ustawa jest powiązana z realizacją Krajowego Planu Odbudowy i stanowi tzw. kamień milowy warunkujący wypłatę środków z KPO.
Jednym z kluczowych założeń reformy szpitali 2025 jest umożliwienie placówkom należącym do tzw. sieci, za zgodą prezesa NFZ, zmiany trybu świadczenia usług. Szpital będzie mógł przekształcić oddział z pełnej hospitalizacji w leczenie planowe, jednodniowe lub opiekę długoterminową. Samorządy otrzymają również prawo do łączenia szpitali oraz tworzenia i prowadzenia różnych form podmiotów leczniczych – od SP ZOZ-ów po spółki kapitałowe i jednostki budżetowe.
Za przyjęciem ustawy o reformie szpitali zagłosowało 231 posłów, przeciw było 203, a 2 osoby się wstrzymały. Poparcie dla ustawy wyraziła cała koalicja rządząca, w tym Koalicja Obywatelska, Polska 2050, PSL oraz większość Lewicy. Jednak w trakcie prac legislacyjnych wątpliwości zgłaszała posłanka Joanna Wicha, która w imieniu klubu Lewicy mówiła:
To nie jest projekt, który naprawia fundamenty ochrony zdrowia. On raczej może prowadzić do zamykania oddziałów, które są kosztowne w utrzymaniu.
W efekcie projekt kilka razy był wycofywany z porządku obrad Rady Ministrów, a ostateczna wersja – jak przyznała sama Izabela Leszczyna – jest „okrojoną” wersją pierwotnej reformy.
Jednym z głównych zarzutów wobec ustawy o reformie szpitali 2025 były obawy przed możliwą prywatyzacją szpitali. Zgłaszali je przede wszystkim posłowie Lewicy, którzy wcześniej wzywali do usunięcia zapisów mogących otwierać drogę do komercjalizacji publicznych placówek. Mimo tych zastrzeżeń, ostatecznie Lewica, z wyjątkiem dwóch posłanek, poparła ustawę. W międzyczasie zmieniło się także kierownictwo resortu zdrowia – miejsce Izabeli Leszczyny, która firmowała projekt, zajęła Jolanta Sobierańska-Grenda.
Reforma szpitali została wpisana jako jeden z kamieni milowych w Krajowym Planie Odbudowy. Realizacja ustawy jest więc kluczowa dla pozyskania środków z Unii Europejskiej. Według uzasadnienia resortu zdrowia, zmiany mają dostosować strukturę świadczeń do potrzeb lokalnych społeczności, uwzględniając m.in. spadającą liczbę urodzeń oraz starzejące się społeczeństwo. Celem jest także poprawa efektywności działania szpitali poprzez racjonalne zarządzanie zasobami.
Uchwalona przez Sejm ustawa trafi teraz do Senatu. Jej dalsze losy będą zależeć od stanowiska izby wyższej, jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze zapowiedzi, można spodziewać się kontynuacji prac legislacyjnych bez większych zmian. Reforma szpitali 2025 jest jednym z kluczowych projektów obecnego rządu w obszarze zdrowia publicznego i – mimo kontrowersji – ma szansę istotnie wpłynąć na kształt systemu opieki zdrowotnej w Polsce.
Źródło: PAP/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze