Niepłodność to choroba, która dotyka zarówno kobiety, jak i mężczyzn, choć często niesłusznie przypisuje się ją wyłącznie jednej stronie. Leczenie niepłodności to nie tylko in vitro – możliwości medycyny są dziś znacznie szersze, ale dostęp do nich w Europie, a nawet w Polsce, wciąż bywa ograniczony. Mimo postępu, społeczna świadomość, stereotypy i zbyt wąskie definicje nadal utrudniają drogę do rodzicielstwa.
W rozumieniu WHO niepłodność jest chorobą męskiego lub żeńskiego układu rozrodczego, rozumianą jako niemożność zajścia w ciążę po 12 miesiącach lub więcej regularnych stosunków płciowych bez zabezpieczenia. Definicja organizacji jest czysto medyczna, pomija ona bowiem osoby ze społeczności LGBTQAI+ lub osoby samotne, które mogłyby chcieć posiadać potomstwo mimo niefunkcjonowania w ramach heteroseksualnej pary.
Pary niejednokrotnie popadają w niepotrzebne rozterki, poszukując tego, który z partnerów jest winny faktu braku potomstwa mimo starań się o dziecko. To nie służy jakości związku, gdyż starania się o dziecko są wspólną sprawą, w której oboje partnerzy powinni stać za sobą murem, próbując konstruktywnie wybrnąć z problemu, a nie roztrząsać wątki poboczne, które do niczego sensownego nie prowadzą.
Według NIH mężczyźni statystycznie są wyłącznie odpowiedzialni za 20% przypadków, ale do tego przyczyniają się do kolejnych 30%-40% wszystkich przypadków niepłodności. Ogólnie rzecz biorąc, czynnik męski znacząco przyczynia się do około 50% wszystkich przypadków niepłodności – więcej na ten temat w badaniu z 2024 r., z którym zapoznasz się tutaj: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK562258/.
Nauka od dawna wie, jakie są czynniki wpływu na niepłodność. Są one niezwykle zróżnicowane. Obejmują m. in. podłoże immunologiczne, genetyczne, czynniki środowiskowe, czynniki psychologiczne oraz następstwa przebytych chorób i stosowanych terapii. Wśród tych czynników da się wyróżnić te o naturze specyficznej, związane z biologią organizmu kobiety i mężczyzny, oraz ogólne, które dotyczą obu płci.
Nie wgłębiając się nadto w rozległą tematykę czynników specyficznych bywa, że panie cierpią na zespół policystycznych jajników, hiperprolaktynemię, niedrożność jajowodów, nieprawidłowości w obrębie macicy (z endometriozą na czele) lub mają nieprawidłowy poziom hormonów tarczycy.
U panów z kolei zdarzają się przypadki zaburzeń w procesie spermatogenezy (dojrzewania plemników), zwężeń lub zamknięć światła nasieniowodów, zaburzeń ejakulacji czy zaburzeń gospodarki hormonalnej.
Wspólne bez względu na biologię kobiety i mężczyzny mogą być m. in. czynniki wpływu związane ze środowiskiem i stylem życia.
Zanieczyszczenie środowiska i toksyny zaliczane są do pierwszej grupy. I to rodzaj czynników, na które nie mamy zbytniego wpływu, bytując na przykład w mieście z ponadnormatywnie zatrutym powietrzem (np. smog, mikrocząsteczki plastiku), choć zawsze można się przenieść gdzie indziej, co nie zawsze jest takie proste.
Bez wątpienia czynnikami, na które mamy wpływ są te dotyczące stylu życia. Chodzi o palenie tytoniu, nadmierne spożywanie alkoholu, narkotyków lub otyłość.
Ponadto znaczenie ma wiek, zwłaszcza w przypadku pań. Im człowiek jest starszy po wejściu w wiek reprodukcyjny, tym bardziej maleje szansa na posiadanie potomstwa.
Mając na uwadze rozród wspomagany medycznie najczęściej w obiegowej opinii kojarzy się go z in vitro. To stereotyp. Technik wspomaganego rozrodu, czyli procedur polegających na ingerencji medycznej w naturalny przebieg procesu prokreacyjnego, jest wiele, choć skupię się jedynie na najważniejszych.
Są one wskazane w przypadkach, gdy tradycyjne metody leczenia niepłodności (farmakoterapia i zabiegi chirurgiczne), nie dają pożądanych rezultatów. Techniki rozrodu wspomaganego medycznie stosuje się również wówczas, gdy podłożem niepłodności są czynniki genetyczne, hormonalne, immunologiczne lub mechaniczne.
Zapłodnienie pozaustrojowe in vitro jest najczęściej stosowaną techniką. Polega na połączeniu komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych, a następnie przeniesieniu powstałego zarodka do macicy.
Zgodnie z raportem CDC z 2020 r. średnia dla Amerykanek w wieku poniżej 35 lat, które zaszły w ciążę poprzez in vitro za pierwszym razem wyniosła 55%. To wartość maksymalna, która wraz z upływem wieku pań malała.

Źródło: CDC
To jednak Ameryka. A jak to wygląda w Europie? Wskaźniki sukcesu odbiegają od tych, które zaprezentowało CDC (są niższe). Na Starym Kontynencie wahały się one średnio od ok. 25,1% urodzeń żywych na cykl zapłodnienia in vitro u kobiet poniżej 34 roku życia do 7,8% urodzeń żywych na cykl zapłodnienia in vitro u kobiet w wieku powyżej 40 lat. Dla Polski współczynnik maksymalny wyniósł 27,5%.
Wyniki tego badania z 2018 r. znajdziesz pod tym linkiem: https://academic.oup.com/hropen/article/2022/3/hoac022/6628623. Są one wartościowe z tego powodu, że dane na potrzeby analizy zostały zaczerpnięte z rejestrów narodowych, organizacji medycznych i ośrodków naukowych z 39 państw.
Te wszystkie statystyki przytaczam, ponieważ pochodzą one od amerykańskiej agendy federalnej i z europejskiego środowiska naukowego, a nie z prywatnych klinik niepłodności, których celem poza dobrem pacjenta jest też zarabianie. A to potężny biznes, w którego przekazie marketingowym można znaleźć różne statystyki sukcesu, mające zachęcić ludzi do skorzystania z usług.
Problemem w korzystaniu z nich jest to, że proste porównanie jednej z drugą kliniką może nie dać właściwych rezultatów (nie zostanie zachowana porównywalność). Tutaj już nie chodzi o proste kohorty wiekowe kobiet, ale dodatkowe czynniki stojące za wynikami, którymi chwalą się placówki medyczne.
Drugą popularną techniką jest inseminacja domaciczna, która polega na wprowadzeniu przygotowanego wcześniej nasienia bezpośrednio do jamy macicy. Procedura jest stosunkowo mało inwazyjna i często wykorzystywana w przypadkach łagodnej niepłodności męskiej (obniżone parametry nasienia), zaburzeń owulacji lub niepłodności idiopatycznej. Po pobraniu próbki nasienia od partnera preparuje się je laboratoryjnie, aby usunąć martwe plemniki i zanieczyszczenia, a następnie za pomocą cienkiego cewnika wprowadza do macicy. Skuteczność zabiegu wynosi 7-10%. Nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby znaleźć w sieci wyniki podawane przez jedną z polskich klinik niepłodności, która szczyci się wskaźnikiem sukcesu na poziomie 10-20%.
Inną techniką jest mikroiniekcja plemnika do komórki jajowej. Procedura polega na wstrzyknięciu pojedynczego plemnika bezpośrednio do komórki jajowej za pomocą mikromanipulatora. Dzięki tej operacji możliwe jest zapłodnienie nawet przy bardzo niskiej liczbie plemników. Wskaźnik skuteczności jest zbliżony do procedury in vitro (ok. 22,5%).
1 czerwca 2024 r., czyli dokładnie w Dniu Dziecka, wystartował rządowy bezpłatny program leczenia niepłodności metodą in vitro. Będzie on trwał w latach 2024-2028. Na jego realizację przeznaczono 2,5 mld zł w ciągu 5 lat. W ocenie rządu dzięki tej inicjatywie można pomóc 1,5 mln par, a według szacunków eksperckich z niepłodnością w Polsce zmaga się 1,0-1,5 mln par.
W programie mogą wziąć pary, które są w związku małżeńskim lub wspólnym pożyciu (wystarczy deklaracja), u których stwierdzono niepłodność lub była ona nieskutecznie leczona – w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem do programu, a także takich, które mają kriokonserwowane i przechowywane zarodki, utworzone w ramach wcześniej realizowanych procedur.
Przewiduje on kryteria wiekowe dla uczestników: do 42 roku życia dla kobiet (w szczególnych przypadkach do 45 roku życia) i do 55 roku życia dla mężczyzn. Rząd w ramach inicjatywy udostępnił finansowanie do 6 cykli procedur wspomaganego rozrodu dla pary.
Wbrew oczekiwaniom niektórych dostępność do rządowego programu nie wiąże się z nadmiernym czasem oczekiwania – zwykle bez względu na etap procedury czeka się na nią w przedziale 0-30 dni, choć bywają wyjątki od tej zasady. Z długością oczekiwania na proces in vitro (dla poszczególnych etapów procedury) dla różnych placówek medycznych, które współpracują z resortem zdrowia w ramach rządowego programu (58 ośrodków), możesz zapoznać się tutaj: https://pacjent.gov.pl/artykul/program-wsparcia-vitro. Na tej stronie www można znaleźć też szczegółowe warunki kwalifikacyjne dla par ubiegających się o dziecko.
20 marca 2025 Izabela Leszczyna, minister zdrowia, podała, że dzięki rządowej refundacji procedury w ciąży jest 10 062 kobiet. Do tej pory dzięki in vitro na świecie pojawiło się 65 dzieci. Na koniec lutego br. do uczestnictwa w programie zakwalifikowało się 27 695 par.
Oprócz tego ze ścieżki onkopłodności, która umożliwia osobom będącym przed lub w trakcie leczenia onkologicznego, zabezpieczenie materiału rozrodczego na przyszłość skorzystało 757 osób.
Fertility Europe (FE) jest ogólnoeuropejską organizacją reprezentującą 31 stowarzyszeń pacjentów zajmujących się niepłodnością z siedzibą w Brukseli. FE publikuje swój atlas, w którym pokazuje, jakie kraje Starego Kontynentu są najprzychylniej usposobione społecznie w kwestii niepłodności, w tym dostępu do procedur rozrodu wspomaganego medycznie.
Ostatnie opracowanie z tego cyklu pojawiło się w 2024 r., a zatem w roku wejścia w życie w Polsce programu rządowego in vitro.
Idealne państwo w ocenie FE powinno spełniać szereg warunków. Należą do nich:
- posiadanie ustawy na temat rozrodu wspomaganego medycznie, zapewniającej ramy prawne dla stabilności dostępu do leczenia,
- krajowe rejestry zabiegów i dawców finansowane przez państwo,
- dostęp do leczenia i leczenia dawców dla wszystkich, którzy tego potrzebują, przy wystarczającym finansowaniu publicznym,
- dostęp do finansowanych badań genetycznych zarodków w kierunku poważnych chorób,
- nieanonimowe dawstwo z ujawnieniem dzieciom tożsamości dawców,
- pełne finansowanie leczenia niepłodności w całym kraju,
- wsparcie psychologiczne w ramach finansowanego leczenia niepłodności,
- zdolność decydentów politycznych do konsultacji się ze stowarzyszeniami pacjentów w sprawie ram prawnych,
- organizowana i finansowana przez państwo edukacja dotycząca płodności w szkołach.
Poniższa infografika pochodzi z atlasu Fertility Europe. Im bardziej zielono, tym dane państwo sprzyja rozrodowi wspomaganemu medycznie. Czerwień obrazuje biegun przeciwny – te kraje są najmniej przychylne potrzebującym. W tym zestawieniu znalazły się nie tylko państwa europejskie, ale też takie, które za sprawą różnych powiązań orbitują wokół Starego Kontynentu.
Polska w tym zestawieniu znalazła się w środku stawki. W poprzedniej edycji z 2023 r. byliśmy na szarym końcu. Gorsze okazały się jedynie Armenia i Albania. Wzorem do naśladowania w zakresie polityki odnoszącej się do rozrodu wspomaganego medycznie były zaś Belgia, Izrael, Niderlandy i Francja.
Rzut oka na tę mapę pozwala przekonać się, że widać cywilizacyjny rozłam w podejściu do niepłodności - na postępowy Zachód i zachowawczy Wschód.

Źródło: Fertility Europe
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie lepiej dać świeży obrazek?
https://fertilityeurope.eu/wp-content/uploads/2024/11/FERTIL-Atlas_EN-2024-no-month.pdf
Dziękuję za Pańskie spostrzeżenie. Materiał został zupdate'owany o najnowszą infografikę. Pozdrawiam Marcin Kuchciak
Nie lepiej dać świeży obrazek?
https://fertilityeurope.eu/wp-content/uploads/2024/11/FERTIL-Atlas_EN-2024-no-month.pdf
Dziękuję za Pańskie spostrzeżenie. Materiał został zupdate'owany o najnowszą infografikę. Pozdrawiam Marcin Kuchciak