Reklama

Rząd chce zniszczyć drobną przedsiębiorczość. Co z medykami?

Polityka Zdrowotna
29/07/2021 13:09

Na zmianach podatkowych i podwyższeniu składki zdrowotnej, stracą drobni przedsiębiorcy, a także osoby wykonujące wolne zawody, w tym lekarze prowadzący prywatne gabinety. Będą zmuszeni przechodzić na podatek ryczałtowy, którego nie obniżają koszty ponoszone przez firmę.

Rząd wymierza cios finansowy w przedsiębiorców, usługodawców, osoby wykonujące zawody, w tym medyczne. Takie są pierwsze komentarze po opublikowaniu projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw. 

Z propozycji wynika, że rząd Mateusza Morawieckiego chce twardo realizować plan podwyższenia składki zdrowotnej. Projekt zakłada, że podstawą wymiaru tej daniny będą rzeczywiste dochody przedsiębiorcy w miejsce stałej opłaty ryczałtowej. Teraz bowiem osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą składki na ubezpieczenie społeczne wyliczane z 60 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę. Z tego przedsiębiorca nie płaci więcej niż 380 zł na ubezpieczenie zdrowotne. Po zmianach zapłaci na ubezpieczenie zdrowotne 9 proc. swojego miesięcznego dochodu. Co więcej, nie wrzuci sobie składki zdrowotnej w koszty. Nie odliczy jej 7,75 proc. od opodatkowanego przychodu. 

Reklama

Rząd nie chce przedsiębiorczych obywateli

Rząd, podkreśla w uzasadnieniu, że jest to nie fair, aby osoby prowadzące działalność gospodarczą płaciły niższą składkę na zdrowie od osób zatrudnionych na etacie, które odprowadzają na NFZ 9 proc. podstawy wymiaru składki. Jan Sarnowski, wiceminister finansów uzasadniał, że ma to m. in. zapobiegać wypychaniu  pracowników na umowy śmieciowe i oferowanie im umów cywilno-prawnych. 

Przedstawiciele rządu przemilczają jednak fakt, że zryczałtowane składki na ubezpieczenia społeczne były wprowadzane po to, aby zachęcać Polaków do otwierania firm i rozwoju przedsiębiorczości. Rząd tymczasem w uzasadnieniu do projektu ustawy podaje, że dla 24 mln Polaków zmiany podatkowe będą korzystne lub neutralne, zwłaszcza dla zatrudnionych na umowę o pracę przy zarobkach 6-11 tys. zł miesięcznie brutto. Osoby zarabiające na umowie o pracę 13 tys. zł zapłacą miesięcznie jedynie 13 zł więcej. 

Reklama

35 proc. obciążeń miesięcznie

Szkopuł jednak w tym, że ta ochrona podatkowa dotknie tylko osoby pracujące na etacie. Zaś osoby osiągające przychody w tym zakresie z działalności gospodarczej stracą

To jest uderzenie we wszystkich przedsiębiorców, tych większych i tych najmniejszych - drobną przedsiębiorczość, w usługodawców, fryzjerów, restauratorów a także osoby samozatrudnione pracujące na kontraktach. Ich miesięczne zobowiązania z tytułu podatku i składki zdrowotnej wzrosną o prawie 50 proc. w przypadku opodatkowania podatkiem liniowym oraz o 1/3 w przypadku ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych - wskazuje Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, ekspert Konfederacji Lewiatan. Podkreśla, że na podwyżce kwoty wolnej od podatku zyskają głównie emeryci, renciści i osoby z najniższymi wynagrodzeniami. Natomiast osoby aktywne zawodowo, szukające nowych źródeł zarobku zostaną ukarane za swoją przedsiębiorczość, zaradność, zaangażowanie i wkład pracy - wskazuje Przemysław Pruszyński."

Reklama

Kierownictwo Ministerstwa Finansów zapowiadało podczas poniedziałkowej konferencji prasowej prezentującej projekt ustawy podatkowej, że zapewni ulgi podatkowe dla wolnych zawodów, tak aby osoby je wykonujące nie straciły na podniesieniu składki zdrowotnej. I faktycznie, w projekcie jest wskazane, że na zwolnienia owszem mogą liczyć przedstawiciele wolnych zawodów, ale tylko niektórych. To lekarze, dentyści, weterynarze, pielęgniarki i położne, fizjoterapeuci, psycholodzy. A także architekci. Na specjalne przywileje podatkowe będą mogli liczyć też informatycy. 

Co dla zawodów medycznych?

Reklama

Konia z rzędem jednak temu, kto wskaże dlaczego w grupie wolnych zawodów uprawnionych do preferencji podatkowych nie znaleźli się adwokaci, radcowie prawni, doradcy podatkowi czy dziennikarze.

- Już od dawna widać, że ustawodawca sam wybiera sobie grupy, którym przyznaje ulgi. Dlatego nie wiadomo jest dlaczego osoby do 26 roku życia nie płacą obecnie podatków. Poza tym, to co zaproponował rząd, to iluzoryczne preferencje. Osoby wykonujące wymienione wolne zawody de facto i tak stracą po wprowadzeniu zmian. Chociażby dlatego, że nie będzie im się opłacało już być na podatku liniowym - wskazuje prof. Adam Mariański, szef Krajowej Izby Doradców Podatkowych. 

Reklama

Preferencje, zgodnie z projektem, będą dotyczyć tylko osób rozliczających się ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. W tym zaś rozwiązaniu podatkowym lekarz, pielęgniarka czy informatyk nie może sobie pomniejszyć przychodów o koszty prowadzenia działalność, czyli np. zakup towarów czy wynajem pomieszczenia. Inaczej niż w przypadku podatku liniowego.  

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych opłaca się jedynie np. lekarzom wystawiającym faktury szpitalowi i nieprowadzącym fizycznie prywatnego gabinetu, z którego utrzymaniem są związane koszty.

Reklama

Dla zawodów medycznych, według projektu przepisów podatkowych, ryczałt ma obniżyć się z obecnie 17 proc. do 14 proc. Dla informatyków zaś z obecnych 15 proc. do 12 proc. Przy wybraniu takiej formy opodatkowania będzie też można płacić nieco niższą składkę zdrowotną. 9 proc. będzie bowiem liczone nie od przychodu, ale od 30 proc. dochodu.

Wyższe daniny zapłacą i lekarze

- Z moich wyliczeń wynika, że w sumie przy takiej konfiguracji osoby wykonujące zawody medyczne zapłacą ok. 19 proc. danin liczonych od przychodu. Te rozwiązania nie zmniejszają klina podatkowego a jeszcze pogłębiają go. Nie promują rozwoju firm, które aby się rozwijać musza inwestować tylko promują samozatrudnienie. Bo podatek liczony według ryczałtu sprowadza się de facto do tego- podsumowuje prof. Maraiński. 

Reklama

Jedyny pozytyw jaki eksperci widzą w tych zmianach podatwkowych, to podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł. Z tym, że zdaniem prof. Mariańskiego, rząd żadnej łaski nie robi tu obywatelom, gdyż kwota wolna od podatku nie była podnoszona od kilku lat, a w międzyczasie wzrosły zarobki, ma miejsce inflacja. Pozytywną zmianą jest też podwyższenie do 120 000 zł progu dochodów, po przekroczeniu którego ma zastosowanie 32 proc. stawka podatku.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości