Czy promowanie medycyny przez influencerów może prowadzić do naruszenia praw pacjenta? Po fali krytyki wobec Ewy Chodakowskiej i firmy Diagnostyka za kontrowersyjny pakiet badań Endomkit wn portalu politykazdrowotna.com głos zabrał Rzecznik Praw Pacjenta. Choć trenerka fitness nie może być bezpośrednio objęta postępowaniem, urząd przyznaje: - Zajmujemy się tą sprawą.
Przypomnijmy, że na Ewę Chodakowską posypały się gromy po tym, jak zaangażowała się w promocję pakietu badań Endomkit, oferowanego przez firmę Diagnostyka. Zestaw ten – według materiałów reklamowych – miał „pomóc przybliżyć się do diagnozy endometriozy”. Kosztował 2 279 zł, a jego promocja była kierowana do kobiet zmagających się z objawami tej trudnej do rozpoznania choroby. Problem w tym, że – jak jednogłośnie wskazali eksperci – taka forma diagnostyki nie ma żadnego oparcia w aktualnej wiedzy medycznej.
Wobec rosnącego oburzenia środowiska lekarskiego, pacjenckiego i opinii publicznej firma Diagnostyka wycofała pakiet z oferty. Firma wydała też oświadczenie, o czym szerzej pisaliśmy tutaj:
Z oświadczenia wynika, że Ewa Chodakowska zakończyła współpracę z Diagnostyką. Pojawiły się jednak pytania, czy odpowiedzialność za wprowadzanie pacjentów w błąd ponosi również sama trenerka. Czy sprawą powinna zająć się prokuratura? A może – jak sugerują niektórzy – Rzecznik Praw Pacjenta?
Portal politykazdrowotna.com zapytał biuro Rzecznika Praw Pacjenta o możliwe działania w tej sprawie. Odpowiedzi udzieliła rzecznik prasowa RPP, Anna Hernik-Solarska.
Jak podkreśla Anna Hernik-Solarska, RPP może prowadzić postępowanie wyłącznie wobec podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Oznacza to, że postępowanie nie będzie dotyczyło bezpośrednio Ewy Chodakowskiej, lecz firmy Diagnostyka.
Zgodnie w ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta rzecznik może prowadzić postępowania wobec podmiotów medycznych, a nie wobec osób prywatnych, więc nawet jeśli teraz składamy zawiadomienie na tak zwanych „szarlatanów”, to składamy je do prokuratury, czyli tak jak każdy obywatel mógłby je złożyć – tłumaczy rzecznik prasowa.
Reklama
I dodaje:
Rzecznik Praw Pacjenta w sprawie, której dotyczy zapytanie, prowadzi postępowanie w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów. Oczekujemy obecnie na wyjaśnienia podmiotu leczniczego.
Choć sprawa wzbudza ogromne zainteresowanie społeczne i medialne, czas trwania procedury nie jest możliwy do określenia. Jak zaznacza Anna Hernik-Solarska, wszystko zależy od dostępności dokumentów i ich analizy.
Musimy zebrać dokumenty, przeanalizować je i oczywiście staramy się, żeby to nastąpiło jak najszybciej – zwłaszcza że to sprawa pilna i niecierpiąca zwłoki i zależy nam, by zabezpieczyć dobro pacjentów, ale ciężko powiedzieć, kiedy będziemy mieli ostateczne wnioski.
Reklama
Procedura przeprowadzona przez Rzecznika Praw Pacjenta może zakończyć się stwierdzeniem lub brakiem stwierdzenia naruszenia zbiorowych praw pacjentów. Co istotne – nawet w przypadku stwierdzenia takiego naruszenia – nie oznacza to automatycznego skierowania sprawy do prokuratury.
Rzecznik Praw Pacjenta bada sprawę i po jej zbadaniu albo stwierdza naruszenie zbiorowych praw pacjenta, albo nie stwierdza takiego naruszenia. Jeśli stwierdzi naruszenie praw pacjenta, wydaje decyzję, która ma rygor natychmiastowej wykonalności i zobowiązuje podmiot leczniczy to wyeliminowania nieprawidłowości, a w przypadku braku reakcji – rzecznik nakłada karę do 500 tys. zł.– mówi rzecznik prasowa RPP.
Reklama
Podkreśliła również, że ścieżka prokuratorska odbywa się w innym trybie i może być uruchomiona równolegle przez inne instytucje lub obywateli.
Ścieżka związana z prokuraturą to zupełnie inny tryb działania. Przykładem może być sprawa pana Oskara D., osoby bez wykształcenia medycznego, która mimo to diagnozowała i leczyła ludzi. W takich przypadkach zawiadomienie do prokuratury może złożyć każdy obywatel – zarówno pani redaktor, jak i ja – jako osoby prywatne. Choć w tym przypadku zawiadomienie złożył Rzecznik Praw Pacjenta.
Reklama
W odpowiedzi na pytanie o podobieństwo działania RPP do modelu stosowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), rzecznik prasowa RPP zaznaczyła, że mechanizm jest podobny:
Niemniej w przypadku UOKiK przepisy były zmieniane, a w przypadku Rzecznika Praw Pacjenta od 2009 r. przepisy nie doznały szerszych zmian – co obecnie w ramach ustawy tzw. „lex szarlatan” chcemy zmienić.
Choć postępowanie Rzecznika Praw Pacjenta obejmie wyłącznie firmę Diagnostyka, a nie Ewę Chodakowską, afera uwidacznia znacznie głębszy problem – promowania w przestrzeni publicznej usług medycznych przez osoby bez odpowiednich kwalifikacji. Wobec braku regulacji dotyczących reklamowania usług zdrowotnych przez celebrytów i influencerów, wiele osób – szczególnie kobiet – może zostać wprowadzonych w błąd.
Eksperci przypominają, że endometrioza to poważna, często wyniszczająca choroba wymagająca specjalistycznej opieki, a nie zestawów badań z mediów społecznościowych. Sprawa pakietu Endomkit i jego medialnej promocji może być zatem punktem zwrotnym w dyskusji o odpowiedzialności za słowo – także w kontekście zdrowia publicznego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze