Listopadowy Movember znów przypomina, jak poważnym wyzwaniem jest rak prostaty – najczęstszy nowotwór u mężczyzn. Jednak tegoroczne dane są szczególnie niepokojące: Polska ma najwyższą śmiertelność z powodu raka prostaty w całej Unii Europejskiej, a liczba zgonów nadal rośnie. W innych krajach UE trend jest odwrotny. To wyraźny sygnał, że pacjenci wciąż zbyt późno trafiają do specjalistów lub nie korzystają z pełnego wachlarza nowoczesnych terapii. Eksperci podkreślają jednak, że dla chorych z zaawansowanym rakiem prostaty pojawia się nowa, przełomowa opcja – terapia radioligandowa (RLT) celująca w antygen PSMA.
Podczas tegorocznego kongresu ESMO 2025 w Berlinie przedstawiono dane, które stawiają Polskę w dramatycznym świetle.
- Finlandia ma dziś najniższy wskaźnik śmiertelności nowotworowej w Europie. Polska – najwyższy – komentuje dr Iwona Skoneczna, onkolog kliniczny i kierująca Oddziałem Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim.
Jej zdaniem sytuacja wymaga natychmiastowych działań zarówno w obszarze profilaktyki, jak i dostępu do nowoczesnych terapii.
Ścieżka leczenia raka prostaty jest jasno zdefiniowana: wczesne stadia: chirurgia i radioterapia, choroba zaawansowana: hormonoterapia, chemioterapia, nowoczesne leki hormonalne, etap oporności: kolejne linie chemioterapii i terapii molekularnych.
Problem pojawia się, gdy rozwija się rak prostaty oporny na kastrację (CRPC), a następnie jego postać rozsiana mCRPC. Na tym etapie choroba staje się nieuleczalna, a 5-letnie przeżycia wynoszą zaledwie ok. 30%.
- To właśnie tutaj pojawia się obiecująca możliwość – terapia radioligandowa – wskazuje dr Skoneczna.
Terapia radioligandowa (RLT) wykorzystuje ligand rozpoznający cel na komórce nowotworowej oraz radioizotop niszczący komórki raka. W przypadku raka prostaty tym celem jest antygen PSMA, którego ekspresja w komórkach nowotworowych – zwłaszcza przerzutowych – jest bardzo wysoka.
- Dzięki PSMA radioligand trafia bezpośrednio do komórek raka, w kościach, węzłach i narządach. Emisja promieniowania beta uszkadza DNA komórki nowotworowej, oszczędzając zdrowe tkanki. To zupełnie inny poziom precyzji niż klasyczna radioterapia – podkreśla prof. Daria Handkiewicz-Junak z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach.
Warunkiem zastosowania terapii jest dodatni wynik PET-PSMA, który dokumentuje ekspresję antygenu.
Badania rejestracyjne pokazały, że połączenie RLT z leczeniem standardowym wydłuża życie, opóźnia progresję i zmniejsza ryzyko powikłań kostnych, przy lepszej tolerancji niż klasyczna chemioterapia.
Jednym z liderów stosowania RLT jest Francja, gdzie działa szeroki program wczesnego dostępu.
- Dotychczas terapię zastosowano u 3709 pacjentów, a w rejestrach znajduje się już około 5700 chorych. W 2026 r. liczba leczonych wzrośnie o kolejne 50%. A i tak nie pokryje wszystkich potrzeb – mówił dr Raffaele Ratta podczas GU Masterclass PTOK.
Francuskie doświadczenia potwierdzają wyniki badań klinicznych: wydłużenie przeżycia, poprawa jakości życia i akceptowalny profil bezpieczeństwa.
Sytuacja w Polsce jest zgoła odmienna. Na papierze jesteśmy przygotowani:
– istnieją polskie rekomendacje dotyczące RLT (opublikowane w październiku 2025 r.),
– wiemy, jak kwalifikować pacjentów,
– mamy wytyczne dla konsyliów i pracowni medycyny nuklearnej,
– opracowano zasady monitorowania i bezpieczeństwa.
Tym, czego brakuje, jest refundacja terapii radioligandowej w raku prostaty.
- Dziś chorzy mogą być leczeni jedynie w trybie RDTL. To nie jest sposób na realne, systemowe wykorzystanie terapii o udowodnionej skuteczności – zaznacza prof. Handkiewicz-Junak.
Eksperci apelują o uruchomienie programu lekowego oraz poprawę dostępności badań PET-PSMA. Bez tego Polska będzie nadal krajem, w którym pacjenci wyjeżdżają po nowoczesne leczenie za granicę.
- Świadomość to jedno, ale za profilaktyką i kampaniami społecznymi muszą iść decyzje systemowe – podsumowuje dr Skoneczna.
Reklama
Lepiej zorganizowana profilaktyka, wcześniejsze wykrywanie choroby oraz dostęp do przełomowych terapii – to klucz do wyrwania Polski z końca europejskiej listy przeżyć.
Bo statystyki są brutalne, ale medycyna ma narzędzia, by je zmienić. Teraz potrzebna jest wola, by pacjenci z zaawansowanym rakiem prostaty mogli korzystać z nowoczesnej terapii tam, gdzie żyją – nie dopiero po przekroczeniu granicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze