W odróżnieniu od innych krajów europejskich w Polsce mamy rosnący trend umieralności na raka piersi. Jednym z powodów jest spadająca zgłaszalność na profilaktyczne badania mammograficzne.
O skuteczności systemu onkologicznego na przykładzie raka piersi dyskutował w środę parlamentarny Zespół ds. Onkologii.Dr hab. n. med. Joanna Didkowska, Kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów COI, Kierownik Krajowego Rejestru Nowotworów mówiła, że rak piersi to najczęstszy nowotwór kobiet i stanowi ok. 22 proc. zachorowań. Jest też drugą przyczyną zgonów nowotworowych z udziałem ok. 15 proc.
- W 2019 r. było ok. 19 tys. zachorowań na raka piersi. W 2020 r. mieliśmy ok. 20 tys. zachorowań. Trend pokazuje, że ta liczba będzie rosła w najbliższych latach - wyliczała.
Polska wyjątkiem w Europie
Zwracała uwage, że Polska jest wyjątkiem, ponieważ w grupie kobiet miedzy 20 a 44 rokiem życia nowotwory są najczęstszą przyczyną zgonów i aż 25 proc. zgonów jest powodowanych rakiem piersi.
- Zachorowalnośc nam systematycznie rośnie i nowotwory piersi przyrastają najszybciej. Spodziewaliśmy się malejącego trendu umieralności na raka piersi, a tymczasem u nas ten trend rośnie. Jest to sytuacja niespotykana w innych krajach europejskich - mówiła prof. J. Didkowska.
Podkreślała, że Polska mimo stosunkowo niskiej zachorowalności, pod względem umieralności jest w wysokich trendach.
Oprócz nowych zachorowań - jak zwracała uwagę - trzeba też mówić o tych, którzy żyją z tą chorobą. - Rak piersi staje się chorobą przewlekłą. Według naszego rejestru w Polsce z rakiem piersi żyje obecnie ok. 140 tys. kobiet - podała.
Profilaktyka do poprawy
Jedną z przyczyn wysokiego odsetka umieralności jest późne wykrycie choroby, ponieważ Polki niezbyt chętnie korzystają z profilaktyki w tym zakresie. Dr J. Didkowska wskazała, że mamy spadek liczby wykonywanych mammografii i udziału w programie profilaktyki raka piersi. Od 2014 z 44 proc. o 10 punktów proc. spadła liczba kobiet zgłaszających się do screeningu, a powodem jest rezygnacja z zaproszeń. Według dr J. Didkowskiej, dlatego powrót do tej formuły powinien być priorytetem.
Wzrost umieralności kobiet z powodu raka piersi dotyczy głównie grupy w wieku powyżej 65 r. życia. Jak mówiła dr J. Didkowska, być może skreening nie powinien kończyć się na 69 r. życia, a mógłby być rozszerzony np. do 74. roku życia.
Jednocześnie zwróciła uwage, że mamy też sukcesy w raku piersi, czyli rosnący odsetek przeżyć pięcioletnich do obecnie ponad 82 proc.
Poseł Jerzy Hardie-Douglas ocenił, że screening w Polsce jest "beznadziejny" ponieważ kobiety sugerując się programem uważają, że pierwsze badanie powinno wykonywać się dopiero po 55. roku życia i zakończyć badania w wieku 69 lat. Dodał, że również mammografia nie jest metodą, która powinna być stosowana u wszystkich Polek, bo u części pomóc w wykryciu nowotworu może badanie USG.
AOTMiT przygotuje analizę
Dominika Janiszewska-Kajka z-ca dyrektora Departamentu Lecznictwa resortu zdrowia poinformowała, że minister zdrowia zlecił AOTMiT przygotowanie analizy dotyczącej przesunięcia górnej granicy wieku w programach screeningowych o 5 lat w trzech zakresach: rak piersi do 74 r. życia, rak szyjki macicy do 64 r. życia, rak jelita grubego do 69. roku życia. Taka analiza ma powstać do końca kwietnia przyszłego roku.
Minister chce też weryfikacji zasad realizacji dla świadczeniodawców tych programów tak, aby były one jak najbardziej korzystne dla pacjenta. W grę wchodzi także uzależnienie poziomu finansowania od kompleksowości realizacji programów. Jak podkreśliła D. Janiszewska-Kajka, w następstwie tej analizy miałyby zostać zmienione programy profilaktyczne.
Breast Unity a sytuacja pacjentek
Ewelina Żarłok, prezes Fundacji Onkologia 2025 oceniła, że mamy w Polsce zbyt mało Breast Unitów w stosunku do potrzeb, a przyczyną są wymagane standardy, które bardzo trudno wprowadzić. Jak mówiła, problemem jest też weryfikacja za pomocą obecnych mierników, czy standardy stosowane są w takim samym zakresie w odniesieniu do wszystkich pacjentek.
W odpowiedzi przedstawicielka MZ zapewniła, że otczą się prace nad zmianami w zakresie Breast Cancer Unitów.
Natomiast Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, podkreślała, że ambitne plany, projekty i pilotaże to jedno, zaś rzeczywistość, którą widzą pacjenci onkologiczni - to drugie. Poinformowała, że w federacji stworzono nawet rejestr niedotrzymanych obietnic po nazwą: "Słowa nie leczą". Jak mówiła, pokazał on, że ponad 90 proc. tego, co zostało obiecane chorym, nie zostało zrealizowane.
Mówiąc o raku piersi, zwróciła uwagę, że jesteśmy jedynym krajem UE, w którym umieralność z powodu raka piersi rośnie, a wynika to z braku edukacji zdrowotnej i niewystarczającej profilaktyki.
Jak poprawić zgłaszalność na badania?
- Gdyby zgłaszalność na badania mammograficzne wzrosła z obecnych niewielu ponad 30 proc. do 50 proc., możliwe byłoby wykrycie w skali roku 6,8 tys. nowotworów piersi na wczesnym etapie - szacowała D. Korycińska.
Według niej, aby poprawić skuteczność programów profilaktyki i kampanii trzeba analizować wzorce komunikacji z tych krajów, które odniosły sukces w tym obszarze, a także celować w konkretne grupy. - Obecne programy profilaktyczne są tworzone dla wszystkich, czyli dla nikogo - stwierdziła podając przykład zupełnie innej sytuacji kobiet z dużych miast, które mają dobry dostęp do badań oraz kobiet np. z podlaskiej wsi, dla których jest to często wielkie wyzwanie organizacyjne.
Natomiast Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki przekonywała do telefonicznego zapraszania na badania mammograficzne, bo jak mówiła takie rozwiązanie sprawdza się i zwiększa zgłaszalność.
W jej ocenie można również finansowo zmotywować placówki do zachęcania większej liczby pacjentek do screeningu. W zakresie finansowania uregulowania wymaga też kwestia stawek, ponieważ obecnie są duże różnice stawek za badania między różnymi ośrodkami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!