O budzących wątpliwości wystąpieniach i decyzjach Rzecznika Praw Pacjenta, m.in. w kontekście stosowania zamienników leków oraz zapisywania pacjentów na listę oczekujących pisze Rafał Janiszewski, ekspert ochrony zdrowia. - Dostrzegam szereg aktywności Rzecznika Praw Pacjentów w zakresie oceny działań podmiotów i wskazywanie naruszania zbiorowych praw pacjentów. Niestety spora ich część nie tylko budzi moje wątpliwości interpretacji, ale również wątpliwości co do priorytetowych obszarów - ocenia.
Choć prawa pacjenta są najczęściej przywoływanym hasłem w przypadku walki o dostępność do leczenia, to wcale owa dostępność nie jest jedynym z praw ujętych w ustawie o Prawach Pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Chorzy często nie znają szczegółów tych przepisów, a jeszcze częściej potrzebując pomocy medycznej nie mają odwagi domagać się swoich praw. Tu na straży stoi Rzecznik Praw Pacjentów. Obok podejmowanych interwencji związanych z podejrzeniem i stwierdzaniem naruszeń, rolą Rzecznika jest propagować i tłumaczyć treść przepisów.
Jednak ostatnie wystąpienie Rzecznika Praw Pacjentów w sprawie stosowania zamienników leków, było w mojej ocenie mało precyzyjne. O ile pacjent ma prawo do wyrażania zgody na rodzaj leczenia, o tyle zastosowanie u niego leku generycznego nie powinno podlegać obowiązkowi uzyskania zgody, a jedynie obowiązkowi informacyjnemu. Należy przy tym zwrócić uwagę, że zaniepokojenie Rzecznika działaniem świadczeniodawców stosujących tańsze odpowiedniki powinno być raczej skierowane w stronę Narodowego Funduszu Zdrowia, który wprowadził druk zgody dotyczący substancji czynnej. To właśnie jest naruszenie prawa pacjenta, bowiem włączany w terapię (np. w ramach programu lekowego) zapoznaje się z działaniem leku, ewentualnymi działaniami niepożądanymi ect, które są charakterystyczne dla danego produktu leczniczego. Wyrażenie zgody i przyjęcie informacji o konkretnym produkcie leczniczym daje pacjentowi również skuteczne prawo do zgłoszenia ewentualnych działań niepożądanych. W niektórych przypadkach zgoda na leczenie substancją czynną pozwolić może np. na zamianę leku na inny o innej drodze podania. Tu będziemy już mieli do czynienia z innym katalogiem działań niepożądanych i brakiem możliwości zapoznania się z nimi przez pacjenta. Tak więc w mojej ocenie interwencja Rzecznika jest bardzo cenna, choć nieprecyzyjna co do adresata i wykładni.
Nie jest to jedyny przykład działań Rzecznika, gdzie wątpliwość budzi interpretacja przepisów. Ostatnio w jednym z wystąpień do świadczeniodawcy zakwestionował on procedurę postępowania przy zapisywaniu pacjentów na listę oczekujących. W tym zakresie mamy dość jasną wykładnię Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 września 2005 r. w sprawie kryteriów medycznych, jakim powinni się kierować świadczeniodawcy, umieszczając świadczeniobiorców na listach oczekujących na udzielenie świadczenia opieki zdrowotnej. W jednej z decyzji wydanych przez Rzecznika czytamy: „… w przypadku woli dokonania weryfikacji stanu zdrowia pacjentki przez podmiot leczniczy, powinna ona w pierwszej kolejności zostać umieszczona na liście oczekujących na przyjęcie do szpitala. Po dokonaniu przez podmiot leczniczy wpisania Pacjentki mógłby ją wezwać celem weryfikacji jej aktualnego stanu zdrowia”. Taka wykładnia stoi w sprzeczności z przytoczonym powyżej rozporządzeniem Ministra Zdrowia, które jednoznacznie wskazuje, że lekarz potwierdza kategorię medyczną wskazaną w skierowaniu. Logicznym jest, że lekarz w szpitalu na Izbie Przyjęć lub Szpitalnym Oddziale Ratunkowym musi zbadać pacjenta (świadczeniobiorcę) ustalając rzeczywisty stan jego zdrowia. Ponadto należy przytoczyć kryteria umieszczenia świadczeniobiorcy na liście oczekujących. Przede wszystkim świadczeniodawca, czyli lekarz Izby Przyjęć lub SOR określa stan zdrowia świadczeniobiorcy na podstawie kryteriów medycznych opartych na aktualnej wiedzy medycznej. Tym bardziej niepokoi stanowisko Rzecznika, że na listę oczekujących w szpitalu można się „zarejestrować” przez osoby trzecie. Sądzę, że doszło tu do nadinterpretacji zasad zapisywania na listę oczekujących na świadczenia ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Tu bowiem mamy do czynienia z rejestracją.
Stosowanie w praktyce wytycznych Rzecznika Praw Pacjenta może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji, polegających na tym, że osoba trzecia będąca w posiadaniu skierowania świadczeniobiorcy, będzie mogła żądać i egzekwować wpisanie danych ze skierowania na listę oczekujących na udzielenie świadczenia. Na przykład pacjent, który wymaga natychmiastowej hospitalizacji ze względu na szybko pogarszający się stan zdrowia w kardiologicznym zakresie, będzie czekał na przyjęcie kilka miesięcy tylko dlatego, że zdaniem Rzecznika osoba trzecia bez obecności chorego oraz kontaktu z lekarzem może decydować kto i kiedy ma wpisać pacjenta na listę kolejkową w wybranym przez osobę trzecią podmiocie leczniczym.
W mojej ocenie taka praktyka pozbawia również pacjenta prawa jakie nadaje mu Minister Zdrowia, do weryfikacji jego stanu zdrowia. Zgłaszając się bowiem ze skierowaniem na izbę przyjęć ma prawo oczekiwać zbadania przez lekarza, określenia stanu zdrowia i kategorii medycznej. Temu służy porada w izbie przyjęć. Tu właśnie podejmowana jest decyzja o terminie udzielenia świadczenia. Wszak może się okazać, że chory (pomimo że nie będzie sobie z tego zdawał sprawy) może wymagać przyjęcia natychmiastowego. Opisana w rozporządzeniu procedura wpisuje się w sposób realizacji świadczeń gwarantowanych, a odstępstwo od tych zasad może zadziałać na niekorzyść chorych. Chyba nie o to chodziło Rzecznikowi.
Dostrzegam szereg aktywności Rzecznika Praw Pacjentów w zakresie oceny działań podmiotów i wskazywanie naruszania zbiorowych praw pacjentów. Niestety spora ich część nie tylko budzi moje wątpliwości interpretacji, ale również wątpliwości co do priorytetowych obszarów. Uznanie za naruszające zbiorowe prawa pacjentów wprowadzenie przez szpital wzoru druku wniosku o udostępnienie dokumentacji medycznej uważam za przesadzone. Pacjent składając taki wniosek ma ułatwione zadanie. Może zapoznać się z formami udostępnienia oraz precyzyjnie określić swoje oczekiwania. Jeśli bowiem ustawa mówi tylko o udostępnieniu „na wniosek” to nie wyklucza formalnego złożenia wniosku pisemnego. Jednak z czego tu robić sprawę? Czy nie lepiej jeśli jest to dokument służący obu stronom?
Może Rzecznik Praw Pacjentów nie zgodzić się z treścią mojego artykułu. Pewnie się nie zgodzi. Jednak uważam, że priorytetem działania Jego urzędu powinno być szeroko pojęte propagowanie zasadniczych praw pacjentów i egzekwowanie ich nie tylko od świadczeniodawców. Zwracanie uwagi na kluczowe obszary naruszeń i wskazywanie rozwiązań, dawanie wytycznych dla wszystkich uczestników systemu. Do najważniejszych zaliczam prawo do leczenia, poszanowania intymności, godności, prawo do kontaktu z bliskimi, prawo do informacji o stanie zdrowia, prawo do wyrażania zgody, słowem wszystkie te prawa o których przestrzeganie boją się walczyć pacjenci. Zwłaszcza ci, którzy doświadczają naruszeń a z uwagi na obawę przed zamknięciem dostępu do leczenia milczą. Ich głosem powinien być głos Rzecznika, czego Rzecznikowi najszczerzej życzę.
Rafał Janiszewski
Kancelaria Doradcza Rafał Piotr Janiszewski
Autor tekstu prowadzi na Facebook videoblog poświęcony prawom pacjentów:
„Herbatka z pacjentem - Janiszewski o prawach pacjenta”
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!