Warszawska prokuratura wszczęła dwa śledztwa dotyczące pracy i zarobków Dawida Kacprzyka w Warszawskim Szpitalu Południowym. Okazuje się też, że placówka zwróciła młodemu lekarzowi pół miliona złotych, które chciał zwrócić na konto szpitala.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Antoni Skiba, wszczęto dwa odrębne postępowania. Pierwsze z nich skupia się na niekorzystnym rozporządzeniu mieniem, natomiast drugie – o znacznie szerszym charakterze – dotyczy ogólnej niegospodarności osób zarządzających placówką.
Pierwszy z badanych wątków dotyczy potężnych wyłudzeń finansowych na szkodę placówki.
- Pierwsze śledztwo dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 558 588,70 zł na szkodę Warszawskiego Szpitala Południowego w związku z przedłożeniem nierzetelnych faktur, z których wynikał nieprawdziwy czas pracy lekarza, który przedkładał te faktury – przekazał rzecznik prokuratury.
Za to przestępstwo sprawcy grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
- Drugie postępowanie ma znacznie szerszy zakres. Dotyczy ono w pierwszej kolejności niegospodarności, której mieliby się dopuścić przedstawiciele odpowiedzialni za funkcjonowanie Warszawskiego Szpitala Południowego – powiedział prok. Skiba, wskazując, że sprawa dotyczy także pracowników warszawskiego ratusza.
Reklama
Śledczy muszą sprawdzić, czy nadużyć i zaniedbań mogło dochodzić m.in. w procesie triażu (klasyfikacji pacjentów), przy zawieraniu umów, weryfikacji faktur oraz w drodze wypłacania zawyżonych sum. Prokuratura nie wyklucza również wszczęcia wątku dotyczącego narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo, jeśli zebrany materiał na to pozwoli.
Podczas konferencji prasowej rzecznik prokuratury sprostował pojawiające się w mediach doniesienia o rzekomym zwrocie ponad pół miliona złotych na konto szpitala. Choć lekarz Dawid Kacprzyk podjął taką próbę, pieniądze ostatecznie musiały zostać odesłane.
- Pieniądze z fakturami korygującymi zostały przelane na rachunek szpitala, ale zostały przez księgowość szpitala osobie wpłacającej zwrócone z uwagi na fakt, iż nie było tzw. causy fiskalnej i nie można było prawidłowo dokonać zaliczenia tych środków na rachunku szpitala” – wyjaśniła prokuratura.
Głównym bohaterem skandalu jest Dawid Kacprzyk, lekarz w trakcie specjalizacji i koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, który w ciągu roku zarobił tam aż 1,6 miliona złotych w kilku placówkach – także w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Na jaw wyszły również kulisy funkcjonowania placówki. W szpitalu miał powstać specjalny „salonik VIP”. Według ustaleń portalu Zero.pl, członkowie Koalicji Obywatelskiej byli tam przyjmowani poza kolejnością i na specjalnych zasadach – zaledwie po kilku minutach od przybycia zyskiwali dostęp do badań, na które zwykli pacjenci muszą czekać długimi miesiącami.
Po wybuchu afery Kacprzyk odszedł z Koalicji Obywatelskiej, Nowej Generacji, zrezygniwał z mandatu radnego dzielnicy Ursus a szpital rozwiązał z nim umowę.
Jednocześnie, zgodnie z decyzją Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy (szpital jest miejski) został odwołany cały zarząd placówki. Tak samo stało się z jego Radą Nadzorczą.
- Warszawski Szpital Południowy ma nową Radę Nadzorczą. Oficjalnie. W jej skład weszli Anna Walicka-Dąbrowska, Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka i prof. Mariusz Bidziński. Ten skład gwarantuje połączenie doświadczenia i kompetencji w wielu obszarach: od prawa, przez funkcjonowanie spółek, po wiedzę medyczną – ogłosił Trzaskowski.
Reklama
Jednocześnie w WSP trwa audyt i sprawdzane są inne SOR-y w miejskich placówkach w stolicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze