Polska krajem wolnym od tytoniu 2030! Tak hucznie deklarował Główny Inspektorat Sanitarny zaledwie rok temu, ale lepiej późno niż wcale. Pytanie, czy samo hasło nie oznacza właśnie „wcale”, a ambitne plany nie poszły z dymkiem. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie działania podjął resort zdrowia by zrealizować ten cel.
Średnio co 6 sekund na całym świecie przedwcześnie umiera jedna osoba z powodu palenia papierosów i narażenia na oddziaływanie toksycznych substancji dymu nikotynowego. W skali roku to około 7 mln zgonów. Kolejny milion przedwczesnych zgonów dokłada rocznie tzw. „bierne palenie”, czyli narażenie niepalących osób postronnych na dym wydychany przez palaczy.
Papierosy pali co czwarty Polak (26 proc.), czyli około 8 mln osób (dane CBOS), a kolejne 67 tys. Polek i Polaków dopisuje się do globalnej rocznej statystyki zgonów (dane resortu zdrowia za 2016 r. – sprawozdanie z realizacji Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu w Polsce w latach 2014 i 2015)
Aż dwa programy celowane na walkę z nikotynizmem
By ograniczyć te zatrważające polskie statystyki, w ramach Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016–2020 uruchomiono „Program zwalczania następstw zdrowotnych używania wyrobów tytoniowych i wyrobów powiązanych”.
Jak poinformował Politykę Zdrowotną resort zdrowia; w ramach przeciwdziałania uzależnieniom od nikotynizmu, tylko w obecnym roku kalendarzowym przewidziano m.in. organizację szkoleń personelu medycznego w zakresie leczenia uzależnienia od tytoniu oraz przeprowadzania minimalnych interwencji antytytoniowych, prowadzenie Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym, jak również prowadzenie działań ograniczających problem używania wyrobów tytoniowych i wyrobów powiązanych w zakładach pracy oraz wśród do osób poniżej 18. roku życia.
Działania ograniczające palenie wyrobów tytoniowych przewidziane zostały także w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO), która zakłada, że do końca 2030 r. zwiększy się odsetek dziewcząt i chłopców w wieku 15 lat deklarujących niepalenie wyrobów tytoniowych – odpowiednio z poziomu 87,5 proc. i 88,2 proc. do poziomu 92 proc. oraz, że do końca 2030 r. ograniczymy odsetek kobiet i mężczyzn używających wyrobów tytoniowych – odpowiednio z poziomu 18 proc. i 24 proc. do poziomu 15 proc. i 20 proc.
Jednak założenia te są dalekie od deklarowanych w ubiegłym roku deklaracji „wolności od tytoniu”. Podczas konferencji prasowej z okazji Światowego Dnia Rzucania Palenia, zorganizowanej w listopadzie ubiegłego roku przez Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Bydgoszczy, prof. Jarosław Pinkas (GIS) stwierdził: „Wiele europejskich krajów idzie tą drogą i mam nadzieję, że 2030 r. rzeczywiście będzie rokiem, w którym z przestrzeni publicznej znikną papierosy”.
Jakie możliwości leczenia mają nałogowi palacze w Polsce?
W celu ustalenia odpowiedniej terapii osoba uzależniona musi skonsultować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, który może udzielić bądź skierować pacjenta do specjalisty, który świadczy fachową pomoc medyczną w zakresie walki z nałogiem. Do środków pierwszego wyboru w leczeniu zespołu uzależnienia od tytoniu należą środki farmakologiczne posiadające w swoim składzie: bupropion, warenikline lub cytyzynę. Dostępna jest też tzw. „Nikotynowa Terapia Zastępcza", którą stanowią: nikotynowe gumy do żucia, plastry nikotynowe, pastylki do ssania czy też spray. Te produkty z nikotyną zarejestrowane są przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) jako leki dla osób uzależnionych od wyrobów tytoniowych zdecydowanych na rzucenie nałogu.
Żadne leki wspomagające rzucanie palenia nie są obecnie refundowane w Polsce. Pacjenci rzadko też otrzymują porady dotyczące zastosowania tzw. produktów alternatywnych, w sytuacji kiedy rzucenie palenia nie jest możliwe, bo nałóg jest zbyt zaawansowany.
Osoba uzależniona od nikotyny może uzyskać pomoc w specjalistycznych poradniach antynikotynowych, których w Polsce jest zaledwie... 5. Tak. Pięć! Co statystycznie oznacza, że na jedną poradnię przypada ponad 1,5 mln palących Polaków… Alternatywnie, palacze mogą szukać pomocy w walce z nałogiem w poradniach zajmujących się leczeniem uzależnień oraz poradniach zdrowia psychicznego, które zawarły umowę na realizację świadczeń w zakresie:
leczenia uzależnień, świadczeń terapii uzależnień dla dzieci i młodzieży, świadczeń terapii uzależnienia od substancji psychoaktywnych innych niż alkohol, świadczeń antynikotynowych,
- lub u swojego lekarza POZ.
W poradni pacjent ma prawo do porad lekarskich, porad specjalisty w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży również w trakcie specjalizacji , porad psychologa, psychologa klinicznego również w trakcie specjalizacji, terapii prowadzonej przez specjalistę terapii uzależnień, psychologa lub instruktora psychoterapii uzależnień.
Jaka jest efektywność walki z nikotynizmem?
Rzucanie palenia nie jest takie proste, jakby się wydawało. Według danych Komisji Europejskiej tylko w ostatnim roku 50 proc. palaczy próbowało zerwać z nałogiem, z czego 95 proc. osób, które samodzielnie podejmują te próby, wraca do palenia. Z kolei amerykańskie badania CDC (Centra ds. Prewencji Chorób) mówią, że 68 proc. dorosłych palaczy (22,7 mln osób) wyraziło chęć rzucenia palenia. W 2018 r. próbę podjęło 55,1 proc. palaczy. Sukces osiągnęło jedynie 7,5 proc. z nich.
Między latami 2007 a 2018, liczba osób palących tytoń w Polsce spadła o 35 proc.. Najmniejszą liczbę osób zrywających z nałogiem odnotowano w 2015 roku na poziomie 1509 palaczy. W roku 2011 zarejestrowano najwyższą jak dotąd liczbę osób palących deklarujących wygraną walkę z nałogiem, na poziomie 4113 obywateli (dane: GUS 2020). Z ankiety zleconej przez Państwową Inspekcję Sanitarną wynika, że osoby palące w większym stopniu doceniłyby pomoc medyczną podczas procesu rzucania palenia.
Choć świadczenia w zakresie walki z nałogiem, jak wynika z informacji resortu zdrowia, można uzyskać powszechnie, a do świadczeń tego typu pacjenci nie potrzebują skierowania, to liczba takich świadczeń wykonanych w poradniach jest stosunkowo niewielka, szczególnie w zestawieniu z liczbą osób deklarujących chęć rzucenia palenia.
Jak Polska powinna sobie radzić z walką z tytoniem?
Szczególnie w kontekście trwających prac legislacyjnych nad kontynuacją realizacji
warto pochylić się nad tym zagadnieniem, by w ślady Finlandii, Nowej Zelandii, Szkocji, Irlandii czy Danii zredukować liczbę palących do minimum (maks. 5%).
Dobra wskazówka jest użyteczna tylko wtedy, gdy jest rozpowszechniana i wdrażana w populacji docelowej, zgodnie ze standardami najlepszych praktyk – czytamy w najnowszych wytycznych dotyczących leczenia uzależnienia od tytoniu - skierowanych dla kreatorów polityki zdrowia w krajach - opracowanych przez European Network for Smoking and Tobacco Prevention.
Jak wynika z powyższych wytycznych, przede wszystkim należy wdrożyć standardy walki z nikotynizmem dotyczące usług świadczonych w ramach opieki podstawowej i pomocniczej, aptek, władz lokalnych i miejsc pracy, ale także w odniesieniu do organów szkoleniowych i decydentów ds. zdrowia. A tych, jak zauważają praktycy, w Polsce brakuje
Na rzucaniu palenia walka z nikotynizmem się nie kończy
Choć najlepszą formą redukcji szkód wynikających z palenia papierosów jest całkowite zerwanie z tym nałogiem, to w niektórych przypadkach brakuje nawet motywacji do podjęcia takiej próby . Zgodnie z wynikami badań Głównego Inspektoratu Sanitarnego, blisko 70 proc. palaczy w ogóle nie zamierza w najbliższym czasie rzucać palenia, a doskonale wiemy, że w Europie na liście 10 najczęstszych przyczyn chorób palenie tytoniu znajduje się na drugim miejscu i jest odpowiedzialne za 12,3 proc. chorób.
Są to choroby układu oddechowego, ponieważ na tym obszarze dym tytoniowy działa w największym stężeniu. Są to nowotwory (rak płuca, rak krtani), przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) i przewlekłe zapalenie oskrzeli. Palenie tytoniu jest jedną z przyczyn schorzeń układu sercowo-naczyniowego (nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa, udar mózgu). Ze względu na znaczne rozpowszechnienie tych chorób bezwzględna liczba zgonów z ich powodu jest duża i stanowi prawie połowę zgonów z powodu chorób odtytoniowych. Na drugim miejscu są zgony z powodu nowotworów spowodowanych paleniem tytoniu, a na trzecim — zgony wywołane chorobami układu oddychania.
Grafika: European Network for Smoking and Tobacco Prevention
Nowe produkty w grze
W takim przypadku eksperci wskazują na potrzebę wdrożenia strategii redukcji szkód, bazując na schemacie interwencji mających na celu rzucanie palenia. Istotną rolę w takich interwencjach mogą odgrywać nowe produkty nikotynowe, takie jak certyfikowane podgrzewacze tytoniu czy przebadane e-papierosy. Dzięki nim palacz dalej wprawdzie dostarcza nikotynę do organizmu, ale dzieje się to przy jednoczesnym ograniczeniu przyjmowania przez palacza substancji szkodliwych i potencjalnie szkodliwych, czyli tzw. HPHC (Harmful and Potentialy Harmful Constituents). Produkty tego typu, w odróżnieniu od papierosów, nie spalają bowiem tytoniu i nie wytwarzają dymu, a to właśnie wskutek spalania tytoniu powstaje dym papierosowy, zawierający największą liczbę i stężenia HPHC.
- Na świecie istnieje szereg strategii, od skrajnej prohibicji na wzór krajów skandynawskich czy Korei Płd, po używanie innych produktów, tj. e-papierosów czy nowych wyrobów tytoniowych typu Heat-Not-Burn [HNB, podgrzewaczy tytoniu – red.] – mówi podczas konferencji „Czy nowe technologie dostarczające nikotynę, mogą oferować nałogowym palaczom redukcję ryzyka zdrowotnego?”, prof. dr hab. n. med. Wojciech Rogowski, Oddział Onkologii Klinicznej i Chemioterapii Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Janusza Korczaka w Słupsku. I tłumaczy, że o ile to pierwsze rozwiązanie wydaje się trudne do zrealizowania, to stosowanie urządzeń dostarczających palaczom nikotynę bez spalania tytoniu wydaje się być dobrą alternatywą redukcji ryzyka związanego z paleniem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!