O możliwość prowadzenia terapii grupowej online w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia apeluje środowisko terapeutów oraz posłanka Marcelina Zawisza. Alarmują, że pacjenci już ponad rok są pozbawieni takiej formy leczenia. Dostępne na NFZ są tylko indywidualne terapie on-line. Tymczasem liczba osób potrzebujących pomocy w zakresie zdrowia psychicznego rośnie.
Zaraz po wystąpieniu w Polsce zagrożenia epidemiologicznego, Sekcja Naukowa Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego opublikowała rekomendacje, wśród których znalazło się poparcie dla prowadzenia terapii online.
Refundacja z NFZ obejmuje jednak tylko teleporady indywidualne. W sektorze prywatnym terapeuci z powodzeniem korzystają ze środków porozumiewania się na odległość. Ci pacjenci, których nie stać, żeby korzystać z prywatnego leczenia, musieli jednak przerwać terapię.
W odpowiedzi na apele ze strony środowiska psychoterapeutów posłanka Marcelina Zawisza z partii Razem, wiceprzewodnicząca Parlamentarnego Klubu Lewicy, skierowała do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego interpelację poselską z pytaniami o możliwość objęcia refundacją zdalnej terapii grupowej. Odpowiedź była jednak odmowna.
– Niechęć wobec dopuszczenia trybu zdalnego argumentowano zagrożeniem poufności, ale w dobie powszechnego dostępu do smartfonów nagrywanie jest też przecież możliwe podczas terapii w sali. Możemy wzorować się na państwach takich jak Portugalia czy Norwegia. Tam zespoły zajmujące się e-zdrowiem zarekomendowały kilka platform, z których mogą korzystać psychoterapeuci, a pacjenci mogą dzięki temu uczestniczyć w psychoterapii online. U nas nie przedstawiono pacjentom żadnej oferty — ocenia dr hab. Anna Zajenkowska, członkini zarządu Europejskiej Federacji Psychoterapii Analitycznej.
Terapeuci podkreślają, że w ramach publicznej ochrony zdrowia terapia grupowa jest niezwykle popularną formą psychoterapii. W wyniku lockdownu utracono więc ciągłość pracy terapeutycznej.
- Doświadczenia z terapii grupowych online w sektorze prywatnym pokazują, że jest to skuteczna i bezpieczna metoda pracy z pacjentami, więc postulujemy, żeby objąć nią też pozostałych pacjentów. Jeśli Ministerstwo Zdrowia obawia się, że spadnie na nie cały ciężar, to mogę zapewnić, że środowisko psychoterapeutów jest gotowe przejąć część odpowiedzialności, bo jest na to dobrze przygotowane - przekonuje Anna Mędrzejewska, przewodnicząca Instytutu Analizy Grupowej Rasztów.
- Ci, których stać z powodzeniem korzystają z tego rozwiązania, a tych, których nie stać - państwo pozostawiło samych sobie. To prosty postulat, o który będziemy zabiegać do skutku - zapowiada M. Zawisza.
Oprócz pacjentów, którzy jeszcze przed pandemią rozpoczęli leczenie, liczba osób z problemami psychicznymi wzrosła w trakcie pandemii, m.in. liczba przypadków depresji.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!