Katastroficzny lęk i obawa przed zmianą często blokują nasz rozwój, ale mogą też być początkiem realnej przemiany – mówi psychoanalityczka i psychoterapeutka Justyna Zalewska w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com. Wyjaśnia, jak psychoterapia pozwala pacjentom spotkać się z nieznanym i nauczyć się bardziej tolerować własne uczucia, myśli, co jest kluczowe dla zdrowia psychicznego. Jej zdaniem to właśnie ta umiejętność „zrobienia miejsca” dla emocji pozwala na prawdziwy rozwój i zmianę w psychice.
Psychoanalityczka i psychoterapeutka Justyna Zalewska podkreśla, że każdy rozwój osobisty i każdy wzrost wiąże się z utratą punktów oparcia, czyli systemu przekonań i sposobu myślenia o sobie i świecie. To jest jak przejście od fizyki klasycznej, opartej na przyczynowo-skutkowym widzeniu rzeczywistości do fizyki kwantowej, w jej aspekcie istnienia wszystkiego na raz, w sposób który jest na razie, a może w ogóle dla nas niepojęty.
Każdy rozwój, każdy wzrost łączy się z utratą punktów oparcia, czyli naszego systemu przekonań, naszego sposobu myślenia o sobie i świecie. A to grozi destabilizacją, destabilizacja często jest doświadczana jako katastrofa i dlatego się jej możemy bać. Wyczuwana zmiana gdy nadchodzi może nie być jeszcze wyraźnie widoczna, może się manifestować nasilającym się lękiem przed katastrofą, lub lękiem katastroficznym, czyli o ogromnym wymiarze. I tą katastrofą jest właśnie zmiana. Każda nowa perspektywa widzenia wywołuje burzę uczuciową. A z kolei każde spotkanie się dwóch osób wywołuje zmianę, przemienia nas i nigdy nie wiemy w jakim kierunku ta zmiana pójdzie.
Reklama
Zalewska tłumaczy, że psychoanaliza jest często postrzegana jako zagrożenie, ponieważ wymaga konfrontacji z własnym ego i wymusza nowe myśli, albo wręcz jak twierdził Freud, Wilfred Bion wymusza myślenie albo przewartościowanie naszego myślenia. I to może być doświadczane jako atak na nasze jestestwo.
Powołuję się na Freuda, ponieważ od niego to wszystko się zaczęło. On stworzył psychoanalizę. Freud, nie bez powodu mówił, jadąc do Ameryki, że on im wiezie zarazę i oni jeszcze o tym nie wiedzą, jaka to jest zaraza i w pewnym sensie co im grozi. Ale ci „inni” to my sami, którzy boimy się tego co moglibyśmy odkryć na swój temat czy temat innych. Do dzisiaj psychoanaliza jest uważana przez niektórych za „zarazę”, myślę, że m.in. dlatego, że psychoanaliza obnaża pewne bardzo ukryte intencje , uczucia, doświadczenia i niepomyślne myśli. Psychoanaliza prowokuje do myślenia, a myślenie jest bardzo destabilizujące.
Reklama
Psychoanalityczka wyjaśnia, że zmiana wymaga spotkania się z nieznanym, które dotyczy zarówno życia zewnętrznego, jak i życia wewnętrznego, emocjonalnego.
To, co moim zdaniem jest wyjątkowe, to właśnie ten lęk przed nieznanym i przed zmianą, ponieważ zmiana wymaga spotkania się z nieznanym, z tym, co jeszcze nie ma znaczeń, ale z tym też, czego my nie wiemy, nie widzimy, z nieprzewidywalnością naszego życia, a także z tym z czym nie chcemy mieć do czynienia. Nie mówię tylko o życiu zewnętrznym, bo nasze życie wiemy, że jest nieprzewidywalne, ale w psychoanalizie zajmujemy się życiem wewnętrznym, nieświadomym, ukrytym, które jest kompletnie niekontrolowalne, podlega ciągłym zmianom, jest nieprzewidywalne. Kontakt z tą stroną życia - przeraża.
Reklama
Zalewska zaznacza, że ludzie mają naturalną tendencję do „wiedzenia” jak rzeczywistość funkcjonuje, ten rodzaj wiedzy jest niekiedy związany z unieruchamianiem rzeczywistości: „tak jest i kropka”, co może utrudniać proces rozwoju, ciekawienia się rzeczywistością psychiczną i zewnętrzną, utrudniać stawianie pytań.
Człowiek chce wiedzieć, chce mieć kontrolę nad rzeczywistością, zresztą to jest potrzebne do rozwoju, jednak odkrywaniu ogromu rzeczywistości, której my nie znamy i nie możemy poznać, może towarzyszyć przerażenie i można chcieć od tego uciekać. Dlatego w pewnym momencie skłonność, by, wiedzieć może być silniejsza niż, aby poszukiwać. Sila, aby wiedzieć, przekonanie, że ja znam prawdę, uspokaja na chwilę, ale jest fałszywe. To co dzisiaj wydaje mi się prawdziwe, za chwilę może okazać się być czymś innym. Wytrzymywanie świadomości nieprzewidywalności naszego świata oraz ciągłej zmienności jest jak rozsadzanie umysłu, tak bywa zagrażające.
Reklama
Justyna Zalewska podkreśla, że osoby, które mimo lęku przed zmianą, poszukują odpowiedzi, mogą skorzystać z psychoanalizy.
Jeśli osoby, mimo lęku przed zmianą, chcą zmiany, są ciekawe, poszukują, mogą rozwinąć zdolność do tolerowania myślenia i przeżywania, dla nich psychoanaliza jest pomocnym miejscem. Bo ona sprzyja stawianiu pytań, wychodzeniu z unieruchamiającej pozycji: „ ja wiem jak jest” w kierunku poszukiwania i stawiania coraz większej ilości pytań, otwierania nowych drzwi. Nie zawsze to jest znajdywanie odpowiedzi, ale też można trafić, odkryć nowe rozwiązania, gdy spojrzymy na własne życie z innej perspektywy.
Reklama
Ekspertka tłumaczy, że psychoterapeuci powinni rozpoznawać, czy pacjent żyje w stanie katastroficznego oczekiwania i jakie niesie to zagrożenia, czy jest to zapowiedź ruchu wewnętrznego ku rzeczywistej zmianie psychicznej.
To jest bardzo ciekawe pytanie, po czym możemy poznać, że lęk przed katastrofą jest sygnałem braku możliwości tolerowania jakiejkolwiek zmiany i grozi rozpadem psychicznym, a kiedy jest sygnałem ruchu wewnętrznego? My klinicyści kształcimy się by lepiej to rozróżniać. To co z punktu widzenia pacjenta może się wydawać katastrofą, terapeuta może rozpoznawać jako pożądany ruch. Istotną kwestią jest często fakt, że wiele osób przechodziło w życiu katastrofy i byli z tym sami, teraz jest inaczej i to naprawdę jest coś innego doświadczyć, przejść przez lęki katastroficzne w obecności drugiej, receptywnej, przekształcającej osoby. Po przejściu i przekształceniu takiego doświadczenia wiemy dużo więcej o sobie, możemy bardziej oprzeć się na sobie. Rozwój psychiczny daje możliwość tolerowania zmienności życia zewnętrznego i emocjonalnego.
Reklama
Psychoterapeutka zwraca uwagę, że lęk przed katastrofą może być ukryty i nie zawsze jest oczywisty.
Lęk przed katastrofą może być nieewidentny. To mogą być osoby, które na przykład obsesyjnie działają w organizacjach, żeby nie było nigdy miejsca na to, żeby na chwilę się zatrzymać, bo wtedy na przykład właśnie doszłoby do czegoś co nazywamy katastrofą czyli zalania uczuciami, stanami nie do zniesienia.
Zalewska wspomniała w wywiadzie o filmie Larsa von Triera „Melancholia” przedstawia metaforę oczekiwania na katastrofę, która często jest przeszłością pacjenta.
Psychoanalityk Winnicott mówił o tym, że najczęściej katastrofa, na którą czekamy, już się dawno wydarzyła, dodałabym albo cały czas się dzieje wewnątrz nas. I wówczas cała energia wewnątrzpsychiczna idzie na to, aby nie dopuścić do katastrofy, ale to nas unieruchamia i nie pozwala nam żyć.
Zalewska podkreśla, że przygotowanie pacjenta na zmianę polega na jakości relacji z psychoterapeutą i tolerowaniu zmienności i gwałtowności życia psychicznego.
Moim zdaniem to przygotowanie bardziej polega na przygotowaniu klinicysty do tego. Bardziej na tym, że klinicysta ufa, że zrobienie miejsca i tolerowanie tego lęku jest czymś, co pomaga pacjentowi uwewnętrznić funkcję tolerowania i regulowania emocji, myśli, złożoności życia. Jeśli nie mamy takiego doświadczenia z naszymi rodzicami, to możemy szukać takich doświadczeń właśnie w procesach terapeutycznych, może nawet po raz pierwszy możemy doświadczyć, że ktoś wytrzymuje najstraszniejsze, najtrudniejsze uczucia, stany nie-do-pomyślenia i szuka dla nich znaczenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze