O tym, że zmęczeni studenci przysypiają na zajęciach słyszy się często, ale rzadko kiedy taka drzemka służy zaliczeniu przedmiotu, co więcej, studenci nawet mogą za to zdobyć dodatkowe punkty ECTS. Co dzieje się za drzwiami jednej z sal, gdzie wisi kartka "Nie przeszkadzać, tu śpią przyszli lekarze"?
Na Wrocławskim Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich odbywa się fakultet "Drzemkologia stosowana". Pomysłodawczynią jest dr Maria Kmita. Skąd wziął się pomysł? Jak czytamy w komunikacie UMW:
– Widzę, że studenci bywają zmęczeni. Najpierw wykłady czy ćwiczenia, potem nauka kolejnej partii materiału, którego na studiach medycznych nie brakuje. Lekarze i wielu innych pracowników ochrony zdrowia mają bardzo trudną pracę. Co więcej, uważam że jest to praca najbardziej zmęczonych ludzi w służbie najbardziej chorym ludziom. Na dodatek wymaga się od nich ogromnej odpowiedzialności, czujności i gotowości
Reklama
- wyjaśnia dr Maria Kmita.
Na zajęcia zgłosiło się dwa razy więcej studentów niż było planowane. Zajęcia odbywają się w sali Centrum Symulacji Medycznej UWM, a na drzwiach zawieszona jest kartka informująca: "Nie przeszkadzać, tu śpią przyszli lekarze".
W przeciwieństwie do standardowych zajęć, gdzie studenci przynoszą zeszyty i długopisy, tutaj przychodzą z własnymi śpiworami. Nie prowadzi się listy obecności, ale wymagane jest zdanie telefonów.
– Zrobiłam taką planszę, podzieloną na opisane imionami prostokąty. Tam odkładamy komórki i od razu widzę, jaka jest frekwencja
Reklama
– dodaje prowadząca.
Jak informuje pomysłodawczyni nauka higieny snu to jeden z podstawowych elementów zajęć, dlatego nie może być żadnych rozpraszaczach.
Musi być ciepło i ciemno, dlatego potrzebne są śpiwory, a w czasie fakultetu gaszone jest światło.
Co ciekawe dr Maria Kmita prowadzi zajęcia w różowych, domowych kapciach, a studenci przed ich rozpoczęciem zdejmują buty i coraz częściej, ze względu na wygodę, przychodzą w luźnych, sportowych strojach.
Przez 30 minut trwa teoria, kolejna godzina poświęcona jest praktyka.
– Zanim zgasimy światło mówię "dobranoc". Po jakimś czasie tu i ówdzie słyszę pochrapywanie. Kiedy kończymy drzemkę, witam ich słowami "dzień dobry". Wybudzają się, lekko rozczochrani, zdezorientowani, potrzebują chwili, żeby się zalogować do rzeczywistości. Mówią, że ta drzemka pomaga im w czasie dnia, że czują się zregenerowani. Są zadowoleni i ciekawi mocy snu
– przyznaje dr Maria Kmita.
A to wszystko po to, aby pokazać przyszłym lekarzom, jak ważny jest sen, a także nauczyć ich, jak spać efektywnie.
Kolejną ważną kwestią jest nauka nawyków związanych z drzemką, aby medycy nie musieli napędzać się kofeiną czy energetykami.
Warto pamiętać, że medycy często mierzą się z deprywacją snu, a to może przyczyniać się m.in. do zmniejszonej zdolność do koncentracji i uwagi, pogorszenia się funkcji poznawczych, takich jak pamięć i myślenie, osłabienie układu odpornościowego, zwiększenie ryzyka wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, pogorszenie nastroju, podatność na depresję i lęki, ale może także przyczyniać się do zaburzeń hormonalnych, w tym wzrost poziomu kortyzolu (hormonu stresu).
Długotrwała deprywacja snu może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych i społecznych. Dlatego ważne jest dbanie o regularny i odpowiedni sen, aby zapewnić optymalne funkcjonowanie organizmu i dobre samopoczucie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze