Reklama

Prof. Marcin Czech ostrzega przed nieskuteczną walką z nikotyną. "To nie jest wspólna polityka antynikotynowa"

Eksperci alarmują, że polityka antynikotynowa w Polsce jest niespójna i nie nadąża za rynkiem. W rozmowie z portalem PolitykaZdrowotna.com prof. Marcin Czech powiedział, że „to klasyczny przykład polityki zdrowotnej, która jest reaktywna, a nie strategiczna”. W wywiadzie zwraca też uwagę na rosnący problem inicjacji nikotynowej wśród młodzieży i brak jasnej odpowiedzialności instytucji państwowych.

Chaos w przepisach antynikotynowych w Polsce

Prof. Marcin Czech jasno ocenia obecny system regulacji rynku tytoniowego w Polsce jako niespójny i spóźniony wobec realiów. Zwraca uwagę, że prawo nie nadąża za dynamicznie rozwijającym się rynkiem produktów nikotynowych.

To klasyczny przykład polityki zdrowotnej, która jest reaktywna, a nie strategiczna – podkreśla ekspert w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com.

W rozmowie pojawiają się także ważne wątki dotyczące młodzieży, e-papierosów, odpowiedzialności państwa oraz koncepcji redukcji szkód. Profesor wskazuje, że bez skoordynowanych działań różnych resortów trudno będzie skutecznie ograniczyć skalę problemu.

Reklama

Chaos w przepisach o papierosach w Polsce

PolitykaZdrowotna.com: Jak Pan ocenia obecny stan przepisów dotyczących palenia papierosów w Polsce – czy rzeczywiście mamy do czynienia z chaosem legislacyjnym i brakiem spójnej polityki antynikotynowej?

Prof. Marcin Czech: Oczywiście mamy różne regulacje i kolejne nowelizacje, które dotyczą rynku tytoniowego, jednak on, ze względu na swoją charakterystykę i pieniądze stojące za koncernami tytoniowymi oraz producentami tytoniu, rozwija się szybciej i bardziej dynamicznie niż regulacje, które za nim nie nadążają. Zabieramy się więc za to z dwóch stron – próbujemy ograniczać kategorię wyrobów, które regulowane są dopiero po fakcie ich wprowadzenia na rynek, i te regulacje okazują się niewystarczające w stosunku do tego, co dzieje się w realnym życiu. To klasyczny przykład polityki zdrowotnej, która jest reaktywna, a nie strategiczna. Pojawia się nowy wyrób tytoniowy – jest oczywiście nieuregulowany, bo prawo go nie dogania, i po prostu rozwija się bardzo dobrze.

Reklama

W moim przekonaniu wszystkie regulacje powinny być budowane wokół ryzyk zdrowotnych populacji, czyli pewnych wzorców używania, które próbujemy modyfikować, oraz przede wszystkim ochrony nieletnich, którzy sięgają po te wyroby i inicjują takie palenie, a nie wokół historycznych kategorii produktowych. W dodatku obecnie mamy sytuację, w której część rynku jest regulowana na poziomie tytoniowym, część jest wypychana i próbujemy wprowadzić ją do reżimu farmaceutycznego. To nie jest wspólna polityka antynikotynowa. To są punktowe interwencje, które po prostu nie zadziałają.

Projekt UD213 i ograniczenia rynku tytoniowego

PZ: Projekt UD213 wprowadza bardzo mocne ograniczenia dotyczące rynku tytoniowego. Przyjęty przez rząd projekt m.in. likwiduje w zasadzie kategorię saszetek nikotynowych. Czy nie obstawia Pan weta Prezydenta?

Reklama

M.C.: Jestem w ogóle daleki od tego, żeby próbować prognozować, czy prezydent coś zawetuje, czy nie. Myślę, że wielokrotnie już pomyliliśmy się w tych szacunkach. Na przykład była regulacja, którą podpisał prezydent, dotycząca aromatyzowanych wkładów do tak zwanych nowatorskich, wyrobów tytoniowych, i ona została podpisana przez prezydenta. Tutaj regulacja jest bardzo restrykcyjna – to zakaz sprzedaży jednorazowych papierosów oraz smakowych woreczków nikotynowych, tak aby pozostały tylko te, które mają aromaty tytoniowe. Ale pojawia się też pytanie, czy to nie jest regulacja nadmiarowa i czy prezydent nie powie: „Ona jest zbyt restrykcyjna, proszę ją zmienić na mniej restrykcyjną”. Bo te zaostrzenia również muszą mieć pewne granice. Jeśli ich nie będą miały, wszystko przesunie się w stronę nielegalnego obrotu – czy to wyrobami klasycznymi, czy e-wyrobami. To wszystko prawdopodobnie zmigruje do internetu i nielegalnego rynku.

Problem inicjacji tytoniowej wśród dzieci i młodzieży

PZ: W debacie publicznej dominuje temat rzucania palenia, a znacznie rzadziej mówi się o inicjacji tytoniowej. Jak poważny jest dziś problem rozpoczynania palenia przez dzieci i młodzież?

Reklama

M.C.: Moim zdaniem, jako specjalisty zdrowia publicznego, to jest nasz główny problem, bo pokazuje, jak w przyszłości będzie wyglądać zdrowie – czy brak zdrowia – społeczeństwa polskiego. To, jak dzisiaj poukładamy pewne polityki wokół młodych ludzi, będzie decydować o tym, jak zachowywać się będą dorośli. I w ten sposób będziemy projektować przyszłe wzorce zachowań.

Jeżeli zrobimy to mądrze i sensownie, młodzież będzie sięgała po papierosy znacznie rzadziej. Badania, choć niejednoznaczne, wskazują jednak na dużą inicjację tytoniową. Zresztą wystarczy przejść pod szkołami – widać, jak dzieciaki wychodzą na przerwę na zewnątrz i odpalają papierosy i e-papierosy, te drugie przede wszystkim.

Reklama

Czy można skutecznie prowadzić takie polityki? Tak. Proszę spojrzeć na Skandynawię – mają skuteczne polityki i mniej ludzi pali. Zresztą chyba nie tylko oni – Australia też ma plany całkowitej delegalizacji papierosów, a prawdopodobnie także e-papierosów. Trzeba jednak podejmować kroki po kolei. Interwencje muszą być mądre i wprowadzane krok po kroku. Nie mówię, że są łatwe – powiedziałbym nawet, że są trudne.

Natomiast rzeczywiście podkreślam to jeszcze raz – chodzi o inicjację, która odbywa się głównie przez e-papierosy, produkty smakowe i nowe kanały sprzedaży internetowe. Badania, na przykład raport ABM, pokazują, że w grupie 12–17 lat inicjacja jest przede wszystkim uwarunkowana wpływem grupy rówieśniczej, ciekawością, środowiskiem, a także faktem, że rodzice palili – nawet jeśli to „córunia pali nieszkodliwe”, to i tak ma to znaczenie.

Reklama

Jednocześnie badanie ESPA pokazuje, że palenie wśród młodzieży jest w Polsce bardzo rozpowszechnione. W debacie publicznej mówi się o tym jednak trochę mniej. Każdy mówi: „To nie mój problem, to Ministerstwo Zdrowia, to dzieci, to szkoły, to edukacja bardziej niż my”. A jeśli młodzież kupuje w internecie, to może za to odpowiadać Ministerstwo Cyfryzacji. Najgorsza rzecz, która może się zdarzyć w sektorze publicznym, to gdy nikt nie odpowiada do końca.

Rola ekspertów w kształtowaniu polityki antynikotynowej

PZ: A kto dziś powinien wziąć odpowiedzialność za uporządkowanie systemu? Ministerstwo zdrowia, edukacja, eksperci, może organizacje społeczne?

Reklama

M.C.: Z ekspertami jest tak, że jeśli zaczniemy robić nagonkę społeczną w internecie i pisać sensacyjne artykuły na temat tego, o czym eksperci się wypowiadali, próbowali badać lub mierzyć, np. w moim przekonaniu uzasadnionej na poziomie indywidualnym i kontrolowanym, redukcji szkód, to po prostu usuniemy ekspertów z debaty publicznej. Wtedy będą mówić tylko influencerzy. Bo, jak wiadomo, oni wszystko wiedzą, prawda? I samozwańczy eksperci – influencerzy, którzy będą mieli podsypywane pieniądze przez takich czy innych producentów – będą nadawać z Dubaju z dużymi zasięgami. To oni będą kształtować ten rynek, a eksperci pójdą w kąt. I to jest bardzo duże ryzyko, bo wokół tego tematu jest bardzo dużo niezrozumień.

Na przykład weźmy całą ideę redukcji szkód – harm reduction vs. podejście bardzo restrykcyjne – zero tolerancji. Ja jestem też praktykującym psychiatrą, przyjmuję pacjentów. Rozmawiałem też z dużo bardziej doświadczonymi niż ja psychiatrami i mówimy tak: jeżeli pacjent był uzależniony od alkoholu i pił trzy czwarte litra wódki, bo pół litra już nie wystarczało – codziennie, przez 20 lat, a teraz pije pół litra w sobotę, to w naszym przekonaniu odnieśliśmy sukces terapeutyczny. Tacy pacjenci są, jeszcze żyją i próbują odbić się od nałogu. I my stwarzamy taką sytuację – czy w leczeniu farmakologicznym, czy oddziaływaniu psychoterapeutycznym, czy poprzez psychoedukację – że ten człowiek wypija mniej. Czy możemy uznać to za pożądany efekt, czy kompletnie nic nam nie wyszło, bo on dalej pije? W przekonaniu wielu moich kolegów mamy sukces terapeutyczny. To jest typowe less harm.

Reklama

Czy on sobie szkodzi? Tak, szkodzi.
Czy on jest dalej w nałogu? Tak, jest.
Czy nałóg został zmodyfikowany? Tak, został.
Czy ma mniejsze szkody dla siebie? Tak, ma mniejsze szkody.

To jest właśnie redukcja szkód, podejście indywidualne, dostosowane do pacjenta. Czyli wchodzi Kowalski, alkoholik i ja stosuję takie podejście. Tak samo jest z wyrobami zawierającymi nikotynę, można posłużyć się zastępczą terapią nikotynową i wszystkim, co znajduje się, nazwijmy to, w sferze terapeutycznej czy leczniczej. Mamy też poziom populacyjny. Na tym poziomie zgadzam się z konsultantem krajowym i częścią ekspertów, którzy uważają, że powinniśmy dążyć do zera tolerancji, a przede wszystkim do zera inicjacji. Należy stosować narzędzia fiskalne, restrykcje, regulacje, sprawdzanie dowodów, przesuwanie granicy wieku inicjacji do 21 lat, może nawet 23, budowanie wiedzy, lekcje o zdrowiu, które są obowiązkowe, i tak dalej. Tak to powinno działać. Na poziomie populacyjnym rzeczywiście powinniśmy być może bardziej jednoznaczni, ale nie każdemu się to udaje. Kto powinien to robić? Moim zdaniem powinno to robić Ministerstwo Zdrowia przy wsparciu premiera i innych ministrów.

Reklama

Ministerstwo Zdrowia odpowiada za politykę antynikotynową

PZ: Dlaczego?

M.C.: Bo tam jest najwięcej elementów zdrowotnych, czyli prawdopodobnie to Ministerstwo Zdrowia powinno wziąć na siebie ciężar. Sprawy powinno regulować MZ, m.in.  mądrym prawem. Profilaktyką powinny się zająć też inne resorty, powinien tu wkroczyć resort edukacji i samorządy. Przydałaby się też egzekucja, a tutaj muszą działać resorty siłowe, inspekcje – Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Farmaceutyczna, organy nadzoru. Wiedzę powinni dostarczać eksperci, tacy jak Sekcja Zdrowia Publicznego Polskiej Akademii Nauk. Ministerstwo Cyfryzacji mogłoby na przykład zrobić tak, żeby nie można było w internecie tak łatwo kupować wyrobów tytoniowych – na przykład wymagać weryfikacji dowodem osobistym, że ma się ukończone 18 lat. To nie jest cyfrowo bardzo trudne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/04/2026 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości