72 proc. wszystkich suplementów sprzedaje się teraz w aptekach. To rynek o łącznej wartości blisko 3 mld złotych. Ministerstwo zdrowia chce sprzedaż w aptekach mocno ograniczyć. Producenci takich preparatów napisali list do ministra zdrowia, by przepisy nie były za bardzo drastyczne. Proponują też swoje rozwiązania.
W czerwcu minister Konstanty Radziwiłł powołał zespół, który miał się zająć uregulowaniem reklamy leków, suplementów diety i innych środków spożywczych oraz wyrobów medycznych. Pracami zespołu kieruje wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. W składzie – poza przedstawicielami MZ – są także pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wiceprezes Urzędu Rejestracji Leków, przedstawiciele GIF i GIS, AOTMiT, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz przedstawiciele samorządu lekarskiego i pielęgniarskiego.
Projekt miał być gotowy najpóźniej na początku września. Ministerstwo Zdrowia do tej pory nie przedstawiło jednak efektów prac swojego zespołu. Jednak wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda nie raz podkreślał, że nie chce by w aptekach można było kupić farby do włosów, pasty do zębów i suplementy diety - czyli często środki, których działanie nie ma potwierdzenia w doniesieniach naukowych. Łanda mówił, że niektóre suplementy w aptekach mogłyby zostać, ale większość musiałaby być sprzedawana poza aptekami. Dla producentów i dystrybutorów takich preparatów oznacza to gigantyczne starty. Dlatego Krajowa Rada Suplementów i Odżywek napisała list, w którym apeluje o wycofanie się rządu z tego pomysłu. Trafił on do ministra Konstantego Radziwiłła, ale również do premier Beaty Szydło i wicepremiera Mateusza Morawieckiego.
Producenci proszą o merytoryczną dyskusję
W liście producenci podkreślają, że 72 proc. ich sprzedaży pochodzi z aptek. Proszą o merytoryczną dyskusję, by „prawo ustanowione w wyniku kompromisu będzie szanowało zdrowe zasady konkurencji i wolnego rynku”.
- Wycofanie suplementów diety z aptek drastycznie obniży ich dochody i spowoduje nagłą konieczność zamknięcia wielu z nich – podkreślają członkowie Krajowej Rady Suplementów i Używek. Producenci podkreślają, że takie rozwiązanie sprawi, że pacjenci informacji zamiast u farmaceuty będą szukać w internecie. Zdaniem KRSiU takie ograniczenie sprzedaży sprawi, że konsumenci będą mieć także gorszy dostęp do sprawdzonych i bezpiecznych produktów, a także pozbawi ich to możliwości skonsultowania zakupu z profesjonalistą w zakresie zdrowia.
Wycofanie suplementów diety z aptek to krok wstecz
Zdaniem KRSiO tak drastyczna zmiana w sposobie sprzedaży legalnych i bezpiecznych suplementów diety nie wpłynie na zmniejszenie popytu, natomiast narazi konsumentów na dezinformację i ryzyko zakupu suplementów z niepewnych źródeł. Przeciwna takiemu ograniczeniu jest także Naczelna Izba Aptekarska.
- Gdyby w aptekach miały zostać tylko leki, miałyby one duże problemy z utrzymaniem się na rynku. Poza tym trzeba pamiętać, że wiele suplementów diety jeszcze do niedawna było lekami – mówiła w rozmowie z Polityką Zdrowotną prezes samorządu aptekarskiego, Elżbieta Piotrowska-Rutkowska.
Drastycznie zmniejszą się dochody aptek
W badaniach przeprowadzonych przez Agencję On Board w 2015 r. ponad 50 proc. ankietowanych wskazuje lekarza i farmaceutę jako najbardziej wiarygodne źródła informacji na temat suplementów diety. Jednocześnie w tym samym badaniu, ponad połowa respondentów przyznaje, że informacje na temat suplementów czerpie z internetu, a 42 proc. od farmaceuty.
Producenci suplementów ustalą standardy w reklamie
Producenci suplementów podkreślają, że nie są przeciwni uporządkowaniu tej branży. Chcą by wprowadzić zmiany do Ustawy o Bezpieczeństwie Żywności i Żywienia, a także stworzyć zasady dobrych praktyk w reklamie. Ustalili nowe standardy w reklamie suplementów. Propozycje przedstawili w lipcu przedstawiciele czterech organizacji zrzeszających producentów leków i suplementów. Ten projekt samoograniczeń w reklamie zakładał m.in. całkowity zakaz używania w reklamie wizerunku prawdziwego czy fikcyjnego lekarza, farmaceuty, położnej i pielęgniarki. Organizacje zrzeszające producentów leków ustaliły też, że w przypadku reklamy suplementów diety powinny pojawiać się wyraźne oznaczenia podkreślające, że promowany jest suplement.
Lekarze sceptycznie o suplementach diety
Za zakazem sprzedaży suplementów diety w aptekach i zaostrzeniu przepisów dotyczących reklamy leków dostępnych bez recepty, wyrobów medycznych oraz suplementów diety jest także Naczelna Rada Lekarska.
- Suplementy diety są łatwo dostępne. Sprzedawane bez recepty, nie tylko w aptekach, ale i w sklepach i na stacjach benzynowych. Przeciętny konsument nie ma żadnej wiedzy na ich temat, kieruje się więc tylko reklamą. Tymczasem suplementy mogą wschodzić w interakcje z lekami, żywnością, innymi suplementami, a przez to nie tylko nie pomóc, ale i zaszkodzić – podkreślają lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego.
40 proc. Polaków uważa, że suplementy mają działanie lecznicze
Według badań przeprowadzonych przez TNS Polska, połowa Polaków jest przekonana o tym, że suplementy diety są poddawane takiej samej kontroli jakości, jak leki wydawane bez recepty. 40 proc. badanych uważa, że mają działanie lecznicze. W Polsce zarejestrowanych jest ponad 38 tys. suplementów diety. Nie podlegają one kontroli farmaceutycznej takiej, jaką stosuje się wobec leków. Według ekspertów ich niekontrolowane zażywanie może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Aleksandra Smolińska
Polecamy także:
O stanowisku NRL w sprawie suplementów diety pisaliśmy O kodeksie dobrych praktyk w reklamie suplementów diety pisaliśmy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!