Takie kontrowersyjne rozwiązanie jeszcze w listopadzie wprowadził rząd Węgier. Obowiązująca nadal decyzja jest wynikiem rekordowej liczby zakażeń, która była odnotowywana w tym kraju oraz koniecznością - jak twierdzą odpowiedzialni za decyzję - zatrzymania odpływu kadr medycznych w tym szczególnym okresie.
W dobie kryzysu kadrowego w sektorze ochrony zdrowia, nasilonego dodatkowo trwającą pandemią a odczuwalnego w ostatnim czasie bardzo mocno np. w Portugalii, rząd Węgier z premierem Viktorem Orbanem na czele, chcąc uniknąć podobnych problemów, zadecydował o wprowadzeniu zakazu zwalniania osób zatrudnionych w ochronie zdrowia oraz służbach porządkowych. Komentując swoją decyzję premier Węgier uznał, iż są ""pewne branże, w których nie można odejść z pracy"".
Koniec listopada przyniósł na Węgrzech najwięcej zachorowań od początku pandemii. Obecnie jednak liczba nowych zakażeń w tym niespełna 10-milionowym kraju spada.
Kontrowersyjna decyzja
Przypomnijmy, iż Węgry jeszcze w czerwcu zniosły wprowadzony pod koniec marca stan wyjątkowy, a aktualny zakaz zwolnień wprowadzony został dekretem.
Wdrażanie dekretów umożliwia, uznana przez wielu za kontrowersyjną, ustawa dotycząca zapobiegania pandemii koronawirusa, szeroko krytykowana przez węgierską opozycję, zagraniczne media oraz instytucje europejskie, które wytknęły udzielenie rządowi za jej pośrednictwem bardzo wielu kompetencji, bez możliwości sprawowania kontroli przez parlament.
Na okoliczność wprowadzonego zakazu, jedna z działających na Węgrzech organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka - HCLU (Węgierska Unia Wolności Obywatelskich) przygotowała swego rodzaju poradnik, obejmujący odpowiedzi na najczęściej zadawane przez pracowników ochrony zdrowia pytania.
Czy węgierski Trybunał podejmie sprawę?
Zdaniem organizacji, wprowadzony zakaz narusza podstawowe prawa pracowników ochrony zdrowia zapisane w Konstytucji oraz konwencjach międzynarodowych, czyniąc pracowników bezradnymi wobec swoich pracodawców.
Na ten moment węgierski Trybunał Konstytucyjny nie ustosunkował się do tego, czy rząd ponownie (przypomnijmy, iż taki zakaz obowiązał także podczas trzeciej fali pandemii), zgodnie z prawem wprowadził wspomniane prawo, twierdząc iż nie ma powodu, aby rozstrzygać sprawę co do meritum.
HCLU zdecydowało się zawnioskować o wznowienie postępowania sądowego, aby Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że nawet w sytuacji wyjątkowej, rząd nie może zmusić ludzi do trwania w stosunku prawnym, z którego chcą zrezygnować, czyli do obowiązku świadczenia pracy.
W ocenie organizacji, proces ten może jednak potrwać bardzo długo.
Masowe zwolnienia kontra ich zakaz
Z kryzysem kadrowym w sektorze zmaga się m.in. Portugalia. Pandemia COVID-19 nasiliła zjawisko masowego odpływu lekarzy z placówek publicznej ochrony zdrowia. W okresie ostatnich 6 miesięcy umowy ze szpitalami zdecydowało się rozwiązać pół tysiąca medyków. Największa fala zwolnień trwała od 1 maja do 31 października, czyli zaraz po zniesieniu ogłoszonego w Portugalii stanu wyjątkowego.
W czasie jego trwania medycy nie mogli rozwiązywać umów zawartych z publicznymi placówkami ochrony zdrowia. Portugalscy medycy rezygnują z pracy na rzecz sektora prywatnego, gdzie obciążenie pracą jest mniejsze. Problem zwolnień szczególnie dotyczy internistów.
Utrzymująca się trudna sytuacja epidemiczna w wielu krajach oraz chęć zahamowania jej skutków spowodowała wejście w życie wielu trafnych, ale i dyskusyjnych decyzji.
Część z nich, wprowadzana niekiedy ""tylnymi drzwiami"", szeroko komentowana bywa w mediach. Zastosowanie tego typu mechanizmów, choć tłumaczone koniecznością przyspieszenia procesu decyzyjnego w walce ze skutkami pandemii COVID-19, wprowadzało często rozwiązania kontrowersyjne z punktu widzenia grup objętych obostrzeniami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!